Czarna Góra – kilka słów od hungry4sport team

Z zeszłorocznego PP zapamiętaliśmy trasę jako największy możliwy hardcore downhill, którego przejechanie bez gleby graniczyło z cudem. W tym roku trasa była nieco ułatwiona i dzięki temu płynniejsza. Ze ścianki po kamieniach znikły dwa duże kamienne progi, w lesie znikło kilka ciężkich korzeni i kamieni miedzy nimi jest jakby mniej. Dzięki temu trasa stała się przejezdna, nie było aż tylu gleb wśród najlepszych zawodników. Płynna i szybsza, ale wciąż bardzo wymagająca trasa. Po pokonaniu stromych odcinków po kamieniach i w lesie, można było pozornie odpocząć. Dwa zakręty po nartostradzie i hopka do lasu. Nie licząc ciasnej szykany miedzy drzewami trasa bardzo płynna i przyjemna, kilka małych hopek, sporo możliwości do przeskakiwania śliskich korzeni. Wypad z lasu po drewnianej hopie, szybki trawers. Następnie zasysające błoto i najazd na kolejną hope. Parę zakrętów i meta.

Podczas treningów i zawodów nie obyło się bez strat. Sławek Łukasik mocno stłukł nogę i nie mógł wystartować. Jonasz Rożdżyński również doznał poważniej kontuzji, pojechał na szycie do szpitala
Do tego trzeba dodać kilka złamanych rąk i nie zliczoną ilość otarć i siniaków.

Czarna Góra zbiera żniwa.

Od organizatorów usłyszeliśmy, że na mistrzostwa Polski będzie zupełnie nowa trasa.

opowiedział – Olek

———————————————————————————————————————————–

Druga edycja Pucharu Polski nie należała do najłatwiejszych. W czwartek oraz na piątkowe treningi co prawda pogoda była piękna, ale wraz z nadejściem soboty warunki diametralnie uległy zmianie. Trasa, która przy suchych warunkach jest trudna, stała się tzw ‚trasą rzeźnik’. Zaczynając od górnej sekcji z kamieniami, przez środkowy las z wyłażącymi wyślizganymi korzonkami na kamienistej ścieżce pod wyciągiem kończąc. Gdzie człowiek nie spojrzał, tam czekała na niego niespodzianka w postaci sterczącego kamyczka lub korzonka, a w najlepszym wypadku dość głębokiej koleiny :)Jednak nie nam straszne takie warunki. Hungry4Sport stawił się tym razem w komplecie, zmieniając tylko opony na mady, aby lepiej trzymać się wszechobecnego błota. W niedzielę przed eliminacjami jeszcze po kilka zjazdów i czas na starty. Jacek swój pierwszy zjazd zaliczył z czasem 3.30.80 (miejsce 5), Olek 3.55.78 (13 lokata). Justyna w kobietach zajęła 2 lokatę z czasem 7.38.93, natomiast Antares w mastersach dojechał na 19 miejscu z czasem 6.17.90. W finale nie obyło się bez gleb oraz innych strat w postaci np krzywej tarczy czy wyciekającego hamulca. Błoto stało się również bardziej lepiące (efekt podsychania) z czym nie każdy sobie radził, przez co powstały spore koleiny i wyrwy. Ciężko było dopatrzyć się swoich upatrzonych wcześniej linii. Nie przeszkodziło to jednak Olkowi wskoczyć na 8 lokatę z czasem 3.44.17, a Antaresowi poprawić się na 17 miejsce w czasie 5.50.75. Mniej szczęścia miał Jacek, który spadł na 14 miejsce z gorszym czasem 3.57.76. Podobnie Justyna, która zachowała 2 pozycję, jednak czas 8.03.49 pozostawia wiele do życzenia.

Klasyfikacja końcowa:

HOBBY HARDTAIL:
1. Nowocień Michał
2. Śliwiński Łukasz
3. Barłóg Marek
HOBBY FULL:
1. Moskal Adam
2. Molek Szymon
3. Chabros Marek
MASTERS:
1. Koniuszewski Wojciech
2. Czarnowski Grzegorz
3. Dudek Radosław
JUNIOR:
1. Posmyk Hubert
2. Janik Dominik
3. Tarkowski Marcin
ELITA:
1. Jodko Maciej
2. Perin Arkadiusz
3. Śliwa
 
kobiety:
1. Sojka Anna
2. John Justyna (hungry4sport.com. team)
3. Pokrywka Magdalena

opowiedziała – Tina

Skomentuj

Komentarze