Targi Rowerowe – relacja

Z czystej ciekawości postanowiliśmy wybrać się na tegoroczne targi ‘Rowery 2010’. W roku ubiegłym widać było troszkę niedociągnięć, mamy nadzieję, że tegoroczne wypadną lepiej.

Po wejściu na halę naszym oczom ukazuje się kolorowe jak tęcza stoisko z drobiazgami Dartmoora. Tu róż, tam zieleń- jest na co popatrzeć. Na ścianie dumnie wisi nowy produkt – pierwsza w ofercie firmy ramka full skierowana do slopestylowców. Nosi wdzięczną nazwę ‘Shine’. Poza tym znane i lubiane piasty, kierownice, mostki i geje- tych ostatnich jakoś dokoła nie brak.

Człapiąc dalej (omijając golinożne produkty o których nie będę się tu rozpisywać) trafiamy na Foxa. W tym sezonie dystrybucją zajmuje się firma Mayer. Okroili nieco swoją ofertę tłumacząc to sprowadzaniem akcesoriów rowerowych a nie motocrossowych (brak m.in. buzerów), za to zaprezentowali sporą kolekcję jerseyów, spodenek i ciuszków na codzień.

Obok niecodzienne machiny, czyli Big Hit i KTM na płozach (roweronartki? sankorower? sama nie wiem jak to nazwać..), a więc sprzęt dla fanów rowerowania w głębokim śniegu. Chcesz kupić sobie BMW? Jak się okazuje, niekoniecznie musi to być wypasiona bryka. Pod tą nazwą kryje się również cała seria dziecięcych rowerków o całkiem przyjemnej konstrukcji. Obawiałabym się jednak, czy dziecko samo udźwignie taki ciężar (swoją drogą kto wie dlaczego rowerki dla maluchów są takie ciężkie?).

Dokoła kręcą się półnagie lachony rozdające dziwnie wyglądające słodkości, nam natomiast przykuwa uwagę stoisko Scotta. Spory wybór rowerków, w tym także damskie. Brak niestety nowego Gamblera, którego bardzo chcieliśmy zobaczyć na żywo, za to całkiem ładny brązowo- złoty Voltage oraz kolekcja fatałaszków nie tylko rowerowych, ozdabiają przestrzeń.

Na samotne, z daleka bure stoisko przy samym końcu pewnie nie warto iść.. A jednak po reprymendzie naczelnego fotografa trafiamy pod namiot. I, o dziwo, widzimy Santa Cruza! Jajeczna V10 to tylko jedna z propozycji topowej marki, która pokazała również swoje nowe dziecko- czarniutkiego Drivera 8. Niektórym aż ślinka pociekła na jego widok.

Czas na Romety, które na damskie oko mogłyby być ciut ładniejsze, jednak brawa dla konstruktora za odwagę za wypuszczenie całej serii rowerków do ‘cięższej’ jazdy. Patrząc na cenę i osprzęt mają szansę przyjąć się na Polskim rynku. Inaczej sprawa przedstawia się przy największym chyba stoisku targów. Stanęłam osłupiała nie mogąc oderwać oczu od Mondrakera Summum. Po długich rozmowach z przedstawicielem udało mi się dosiąść owego cudeńka i.. kto mi sprezentuje na urodziny takiego maluszka? Cała wystawka biorąc pod uwagę dostępny asortyment 7Anny wypada dość kiepsko: skupili się na Mondrakerach i rowerkach miejskich Creme, za to brak części Hope, NS oraz Crank Brothersa na które czekaliśmy z niecierpliwością.

Nadal wlepiając ślepięta w wymarzony rowerek przemieszczamy się na stoisko z akcesoriami O’Neal. Rzucają się w oczy kaski z malowaniem Motorhead, Slipknot, (troszkę niesmaczne) z roznegliżowanymi lachonami oraz kolorowe jerseye i wszelkiej maści akcesoria ochronne. Co by sobie troszkę osłodzić życie proponuję Beastie Bikes, który wprowadza na Polski rynek nowe marki – Knolly, Ibis i Straitline . Na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie całkiem solidnych sprzęcików za niezłe pieniążki. Zachwalają je gwiazdy audycji Extrema: redakta Rudy oraz uśmiechnięty Pawelec.

Mały odpoczynek daje nam pokaz flatlandu- chłopaki wyczyniają niezłe sztuczki, co muszę przyznać wygląda bardzo efektownie. Aż chce się oglądać!

Po emocjonującym pokazie czeka nas konfrontacja z marką Kross. W sumie wszystko znamy.. Ale, ale – zwraca uwagę przeogromne siodło w Signie FR2. Czyżby powracał trend na dociążąnie rowerów? Poza tym znana i (przez niektórych uwielbiana) konstrukcja z równie znaną grafiką. Na pewno ‘efektu worka kartofli’ nie obserwuje się przy Jamisach- odpowiednio dobrany osprzęt stwarza rower lekkim, a przy tym wizualnie całkiem ładnym.

Chwila wygłupów na dziale Elektra Bikes- lansiwozy, bulwarówki i tandemy. Co prawda w wadze bliskiej tony, za to jakie piękne. Kolory mienią nam się w oczach prawie jak przy stoisku znanego i lubianego Klimka: prezentuje nam produkty HT, Chosen i Paco wraz ze swym olśniewającym uśmiechem paszczy pełnej bielutkich ząbków.

W każdym miejscu trzeba zrobić sobie kaszanę: mężczyźni najpierw dobierają się do Junaka, aby chwilkę później dopaść kobiecy manekin w sukni ślubnej i produktach TSG sprawdzając czy posiada również ochronna bieliznę. Co się dzieje dalej przemilczmy: wszystko jest na zdjęciach.

Na koniec części Mortop i SARS utwierdzają nas w przekonaniu, że wiosna idzie Panie Kierowniku i kolorki muszą być. Tylko bielutka zjazdóweczka Appalache przypomina nam w swym pięknie, że nadal trwa zima..
W drodze do wyjścia warto poślinić się na widok Yeti 303 i 303R przy Gregorio, dorzucając do tego okularki Rudy Projecta. A wszystko po to, by lekki niedosyt z braku m.in. Duncona i Harfy Harryson nie popsuł nam tego jakże pięknego popołudnia.

—–

Tekst: Justyna ‚Tina’ John
Zdjęcia: Konrad ‚KGR’ Grzegrzułka
Więcej zdjęć ukaże się w nadchodzącym numerze 43RIDE, tj. z końcem marca!!

Skomentuj

Komentarze