Puchar Skrzata – relacja

Deszcz mógł przepędzić wszystkich do domu, ba, nie pozwolić im nawet wyjść na ulicę. Tymczasem 21 dzielnych skrzatów z rodzicami postanowiło nie poddać się kapryśnej pogodzie i stawić się na start pierwszej edycji zawodów o Puchar Skrzata 2011.

Apetyt na błotko rósł w miarę jeżdżenia, bo o ile po nocnych opadach trasa wężów się jeszcze obroniła, zachowując swoją konsystencję, to już wymiękła, gdy w okolicy 11.00, dokładnie w chwili rozpoczęcia oficjalnych treningów (de facto trwających od godziny 9.30) zaczęło kropić, a następnie padać, by już tak padać i kropić na przemian, aż do końca imprezy.

Nie będąc pewni nastrojów, co rusz wypuszczaliśmy sondę, czy czasem nie skrócić treningów i nie rozegrać jak najszybciej zawodów, może nawet ograniczonych do jednego przejazdu, ale rodzice, a zwłaszcza skrzaty zdawały się nie rozumieć naszych obaw i, nie zrażając się dramatycznie pogarszającymi się warunkami na wężach, które, jak to węże, stawały się coraz bardziej śliskie i zmiennocieplne, ponawiały próbne przejazdy.

Patrząc na to, aż się prosiło zapodać Riders on the storm Doorsów albo sentencjonalnie powtarzać za Morrisonem: watch the snake, alo to nie to pokolenie, więc młodzi (starzy również) podrygiwali do bitów miksowanych przez DJ Ocznika i trzeba przyznać, że świetnie mu to wychodziło. To głównie dzięki niemu kibice nam nie pozamarzali w prometejskim geście zagrzewania zawodników.

Oczekując na starty zorganizowaliśmy konkurs plastyczny na najciekawszy rysunek o tematyce rowerowej, dzięki któremu już niebawem zapełni się nasza galeria sztuk bajecznych tudzież bike’owych. Jako że pierwszym laureatem okazał się być chłopak, na którego obiecane gogle Scotta byłyby za małe, wynagrodziliśmy go skrzacimi nagrodami, natomiast gogle powędrowały do Zuzy Legieżyńskiej, która, w kontekście panującej wokół pogody, ujęła jury ilustracją skąpanej w słońcu przejażdżki rowerowej po ukwieconej łące.

Punktualnie o 13.00 bomba poszła w górę i na trasę wyruszyły dziewczynki – niestety tylko dwie, gdyż śliska jak maselniczka trasa okazała się za trudna dla zgłoszonej jako trzecia 3-letniej LeNki, która mimo to zaliczyła jeden przejazd treningowy na rowerku spacerowym. Ku zaskoczeniu w obu przejazdach triumfowała niespełna 6-letnia Marta maRA Wypiórton (Frower Power Pierwsza Crew powered by Wypiórton ;-) przed o pięć lat starszą Zuzią Czopik, a jej czas dawał jej drugie miejsce w równoległej kategorii chłopaków przedszkolaków.

Jej wynik był tylko o niecałe 2 sekundy gorszy od zwycięzcy tej kategorii – Borysa BorClaw Czerniaka (Frower Power Pierwsza Crew), który pokonał bardzo dobrze jeżdżącego na treningach, pierwszego po pierwszym przejeździe Mikołaja Zychowicza, którego jednak awaria sprzętu wykluczyla z dalszej gry, oraz najmłodszego uczestnika imprezy – 5,5-latka, Adasia Skórczyńskiego z Sosnowca z teamu emtb.pl (czwarty zarejestrowany przedszkolak niestety się wycofał jeszcze przed startem). To właśnie Adaś, za najmłdoszy debiut, został nagrodzony, poza standardową pulą, jerseyem.

Po dziewczynach i przedszkolakach wystartowali 1, 2 i 3-cio klasiści, w liczbie 7, wśród których wygrał faworyt Kriss Kaczmarczyk (Frower Power Pierwsza Crew), pewnie i równo jadąc oba przejazdy. Natomiast o drugie miejsce toczyła się zacięta walka pomiędzy Szymonem Adamczykiem z Lublina a Igorem iGEE Wypiórtonem (Frower Power Pierwsza Crew powered by Wypiórton ;-) Po pierwszym przejeździe Szymon był drugi, a iGEE, po zaliczeniu dwóch upadków, dopiero czwarty, za Iwo stIVO Rawickim (Frower Power Pierwsza Crew) – genialnym siedmiolatkiem z tandemu braci Rawickich. Czysty drugi przejazd pozwolił jednak Igorowi odrobić straty, podczas gdy zmora gleby (gleb kilku?) dopadła Szymona, który mimo to, dzięki czystemu pierwszemu przejazdowi (w Pucharze Skrzata liczy się najlepszy czas), obronił miejsce na podium, przesuwając się na trzecią pozycję.

W najstarszej kategorii 4 i 5-cio klasistów, równie licznej, triumfował Filip FilipPo Rawicki (Frower Power Pierwsza Crew) – starszy brat z tandemu Rawickich, któremu w pierwszym przejeździe, jako jedynemu ze skrzatów, udało się nawet złamać jedną minutę – w efekcie zgarnął on, poza normalną pulą, kask Urge Dirt-O-Matic, zafundowany przez Totalbikes.

Na drugim miejscu uplasował się Jakub Wanik alias Kudłaty z Krosna, który ze szwajcarską precyzją zaliczył oba przejazdy, a trzeci czas wycisnął Hubert Serafin, który w drugim przejeździe postawił wszystko na jedną kartę i objechał Michała Wysopala (trzeciego po pierwszym przejeździe). Być może Hubertowi pomogła świadomość, że swój przejazd rejestruje na kamerce go pro. Liczymy więc, że się podzieli z nami swoim dopingiem (jak najbardziej legalnym) i dzięki temu będziemy mogli zilustrować warunki panujące na trasie podczas zawodów. 

Podsumowując trzeba wyrazić podziw nie tylko dla determinacji skrzatów i ich rodziców, ale także dla techniki i odwagi tych najmłodszych downhillowców, którzy w pełni zasłużyli na to miano, ścigając się w analogicznych warunkach, co panujące podczas niedawnych zawodów na Stożku. Wiele osób, które spodziewały się zawodów dh z przymróżeniem oka, przecierało oczy ze zdumienia, że takie szkraby potrafią już kłaść się w bandach, latać hopy i driftować na błocie. Słowem, rośnie nam nowe pokolenie racingowców i wczoraj się o tym przekonaliśmy, że nie ma żadnej przesady w haśle: „Puchar Skrzata skłąda squad na Puchar Świata”.

Zgodnie ze zwyczajem, każdy uczestnik otrzymał nagrodę tym razem w postaci kubka (puchary będziemy rozdawać przy zamknięciu cyklu) oraz kości do gry i nakrętki na wentyle w kształcie czaszki, a to w klimacie imprezy, odbywającej się pod hasłem: „alea iacta est (kości zostały rzucone) Frower Power contests”, zaś najlepsi zostali wyróżnieni medalami, a najlepsi z najlepszych owocowymi szampanami. Wszyscy natomiast, którzy zmokli, na wysuszenie łeż otrzymali t-shirty z ilustracją hasła imprezy.

I to by było na tyle, na chwilę obecną – pewnie jeszcze nieraz będziemy wracać do tych zawodów, które stanowiły nową jakość, na miarę dojrzałego dh. Determinacja uczestników pokazała, że organizacja takich zawodów nie jest fanaberią ale trafia w oczekiwania całkiem licznej gromady dzieciaków, które, sądząc po tym, jak się bawią na rowerze i jak trzymają strach na krótkiej smyczy, mają pełne prawo do takiej zabawy.  

oficjalna strona frowerpower : www.frowerpower.com

Skomentuj

Komentarze