Enduro World Series #6: Jared Graves i Cecile Ravanel wygrywają w Whistler

Festiwal Crankworx Whistler jest największym festiwalem rowerowym na świecie, więc rozegranie kolejnej rundy Enduro World Series w trakcie jego trwania sprawiło, że na starcie stanęło najwięcej zawodników w tym sezonie. Zawody SRAM Canadian Open Enduro by Specialized z uwagi na napięty terminarz festiwalu mogły zostać rozegrane tylko podczas jednego dnia, więc zawodnicy mieli tylko osiem godzin na przejazd pięciu odcinków, na które składało się aż 2500 metrów podjazdów.

Aby w ogóle myśleć o zwycięstwie, trzeba było obmyślić bardzo dobrą taktykę. Każda podjęta decyzja musiała być przemyślana i zgrana z kolejnymi. Zdawało się, że właśnie taką taktykę udało się przyjąć młodemu Martinowi Maes’owi (GT Factory Racing). Prowadził przez cały wyścig, aż przyszedł ostatni etap, w którym mechaniczna usterka roweru kosztowała go zwycięstwo, a ostatecznie spadł na odległe 10 miejsce.

Podobne usterki trapiły także Jareda Graves’a (Yeti/Fox Shox), jednak jemu przytrafiły się one w pierwszej fazie wyścigu. Jared rozważał nawet wycofanie się z wyścigu po pierwszym odcinku, ale jak się okazało na mecie była to bardzo dobra decyzja o nie wycofaniu się. Dzięki bardzo dobremu przejazdowi na ostatnim odcinku – na trasie Top of the World – udało mu się wskoczyć na najwyższy stopień podium i zachować prowadzenie w klasyfikacji generalnej.

Jared Graves: „To był jeden z najtrudniejszych psychicznie dni w moim życiu. Miałem problemy z rowerem przez cały dzień i prawie wycofałem się z wyścigu po pierwszym odcinku. Starałem się jechać dalej i nie stracić zbyt wiele czasu, aż w końcu zdałem sobie sprawę, że na ostatnim etapie mogę powalczyć o zwycięstwo. Zdecydowałem się więc wsadzić moje jaja do koszyka i zjechać na dół jak najszybciej się tylko da. Wciąż nie mogę uwierzyć, że udało mi się wygrać w Whistler. Jestem naprawdę bardzo, ale to bardzo szczęśliwy!”

Lokalny zawodnik Jesse Melamed (Rocky Mountain Urge BP Rally Team) dał trochę radości zebranym fanom dzięki wygranej na drugim etapie, ale także jego rower nie wytrzymał trudów rywalizacji na ostatnim odcinku i ostatecznie zakończył zawody na odległym 58 miejscu. Podium zawodów uzupełnili Nico Lau (Cube Action Team) oraz Curtis Keene (Specialized), dla którego było to pierwsze podium w historii startów w Enduro World Series.

Wśród kobiet była podobna historia. Anne Caroline Chausson (Ibis) prowadziła przez większość dnia, ale na finałowym etapie złapała kapcia. Z jej pecha skorzystała Cecile Ravanel (GT/Pulse Session), która odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w serii EWS.

Cecile Ravanel: „To był dla mnie udany dzień. Nie tylko wygrałam swój pierwszy wyścig EWS, ale także zrobiłam to w Whistler, najlepszym miejscu na świecie. Nawet w swoich snach nie wyobrażałam sobie, że wygram tutaj, więc tym bardziej jestem szczęśliwa, że udało mi się tego dokonać.”

Tracy Moseley (Trek Factory Enduro Racing Team) zajęła drugie miejsce, które wystarczyło, aby zachować prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Anne Caroline i Cecile zajmują odpowiednio drugie i trzecie miejsce w generalce.

Wśród juniorów zwyciężył Sebastien Claquin (Giant France) i zachował fotel lidera klasyfikacji generalnej. W rywalizacji zespołów nie zmieniło się nic. Wciąż prowadzi ekipa Trek Factory Racing Enduro Team przed Rocky Mountain Urge BP Rally Team oraz Yeti/Fox Shox.

W serii EWS 2014 zostały do rozegrania tylko jedne zawody. Odbędą się one dopiero 4-go października w Finale Ligure we Włoszech. Wśród pań rywalizacja skróci się tylko do walki pomiędzy Anne Caroline Chausson i Tracy Moseley, ponieważ tylko one mają szanse na końcowy triumf w klasyfikacji generalnej.

Skomentuj

Komentarze