LSD – czyli uzależniająca dawka downhillu

W miniony weekend odbyła się pierwsza w tym roku edycja imprezy pod szyldem LSD – Local Series of Downhill. Wszystko rozegrało się w znanym, lubianym i jakże malowniczym NS Bike Park Palenica. Jak wiecie, przed zawodami mogliście zdecydować jaką trasą chcielibyście pojechać:

1) Odcinek technicznego dh z naturalnymi elementami, trawers
2) Płynna linia hopek (z objazdami oczywiście), band i przeskoków

LSD - czyli uzależniająca dawka downhillu

Większość osób opowiedziała się za opcją nr 2, więc taką trasę przygotowali organizatorzy.

Nadeszła sobota, a wraz z jej porannymi godzinami samochody wypełnione rowerami, sprzętem i zawodnikami. Sprawnie działające biuro zawodów umożliwiło szybką rejestrację tych zapominalskich, którzy nie zapisali się na listę startową poprzez formularz on-line.

Po zapisaniu się i zakupieniu karnetu zdecydowana większość ochoczo zabierała swoją zjazdówkę i pakowała się na wyciąg, aby jak najszybciej dotrzeć na szczyt Palenicy i zapoznać się z trasą, która była szybka, płynna, stosunkowo łatwa, ale stawiająca każdemu wyzwanie przy większych prędkościach.

LSD - czyli uzależniająca dawka downhillu

Bardzo cieszył widok nie tylko tych osób, które zjeżdżają zrzeszone w teamach, ale również osób z zajawką, bez teamu, bez sponsorów, oraz tych, dla których LSD było pierwszymi ich ścigankami w życiu… serce rośnie!

Trening odbywał się od godziny 9:00 aż do zamknięcia wyciągu, czyli ok. godziny 18:00. Jednak w przeciągu tych 9 godzin jazd, odbył się konkurs best whip o wdzięcznej nazwie KTO BARDZIEJ BOKIEM, w którym do zgarnięcia były 3 stówy oraz kilka drobnych fantów od sponsorów. Gięli się jak szaleni, ale zwycięzca mógł być tylko jeden – Łukasz Wojtas, swoim ostatnim whipem zdecydowanie „rozdał karty”. To on najlepiej zagiął i zgarnął całą pulę.

Noc z soboty na niedzielę była urozmaicona grillem integracyjnym na którym każdy mógł się dobrze pobawić przy muzyce, kiełbasce, karczku, napojach wyskokowych, zrelaksować i porozmawiać w dużym gronie rowerzystów, którzy się zjawili wraz z nadejściem zmroku, zresztą nazwa LSD zobowiązuje (nie, nie było narkotyków Panie władzo), ale kto był ten wie, ten pamięta i zapamięta (chyba).

LSD - czyli uzależniająca dawka downhillu

Niedziela, piękny poranek, promienie słońca ogrzewające twarze świeżo wyspanej ekipy z bike parku i… okropna prognoza pogody, która przewidywała dwie burze w ten dzień. Ale wiadomo, pogoda jak kobieta – zmienną i nieprzewidywalną jest, szczególnie w górach. W ten dzień nam odpuściła, było pochmurnie przez kilka godzin, jednak chmury wytrzymały i nie upuściły ani kropli na Palenicę.

Od godziny 11:00 wystartowały ściganki. Każdy dawał z siebie 150% byleby wykręcić lepszy czas, na szczęście obyło się bez poważnych gleb i interwencji kolegów z „Traumy” w odróżnieniu do soboty.

Tempo było zawrotne, a niektórzy dosłownie lecieli po trasie. Najbardziej widowiskowy odcinek był w lesie, mniej więcej w połowie góry (filmik przedstawiający przejazdy tego odcinka przez dwóch najszybszych osób na zawodach możecie zobaczyć na facebookowym profilu LSD).

Co najciekawsze, obyło się bez opóźnień, pomimo blisko 170 zawodników wszystko odbyło się bardzo sprawnie i punktualnie. Podium poszczególnych kategorii (warto nadmienić, że na LSD są tylko 3 kategorie – bardzo liczne i mocno obstawione ubiegłej niedzieli) prezentują się następująco – Panie przodem!

Kobiety:

1. Wojtas Laura [Garmin Diverse Beskidia] z czasem 2:14.56
2. Figura Elżbieta [Born2bike AZS AWF Katowice] z czasem 2:16.51
3. Gruszka Martyna z czasem 2:21.90

LSD - czyli uzależniająca dawka downhillu

Hardtail:

1. Biegun Dawid z czasem 2:02.38
2. Matuszny Marcin [NS Bikes High Five Racing Team] z czasem 2:04.01
3. Pastusiak Patryk z czasem 2:05.22

LSD - czyli uzależniająca dawka downhillu

Full:

1. Ogłoza Mateusz [KS Freaky Rippers] z czasem 1:46.32
2. Wojtas Łukasz [Garmin Diverse Beskidia] z czasem 1:48.10
3. Wincenciak Mikołaj [Team Biotop Racing] z czasem 1:48.93

LSD - czyli uzależniająca dawka downhillu

Walka była zacięta, przejazdy piekielnie szybkie (najszybsze poniżej 2 minut!) a atmosfera, cóż, sami wiecie jaka była atmosfera, o lepszą chyba trudno! ;)

Serdecznie chcielibyśmy podziękować sponsorom, którzy ufundowali nagrody dla Was:

Oraz partnerom edycji:

Niezawodnemu w swej branży Stanisławski Race Timing dzięki któremu każdy znał swój czas i lokatę, na której się znajdował zaraz po przekroczeniu linii mety.

Profesjonalnemu i bardzo dobrze przygotowanemu zespołowi Extreme Trauma Team, który czuwał nad waszym bezpieczeństwem i zabezpieczeniem medycznym. Chłopaki pomimo bardzo źle wyglądającego urazu miednicy jednego z zawodników, opatrzyli i bezpiecznie odtransportowali go do przybyłego na dole ambulansu, również panu z „ręką węgorza” udzielili niezbędnej kwalifikowanej pomocy przed medycznej.

LSD - czyli uzależniająca dawka downhillu

Firmie SPORTAINMENT za użyczenie bramy na start i metę oraz TSG Młóckarnia za nagłośnienie!

Ekipie z Transgranicznego Centrum Wolontariatu za pomoc przy demontażu oraz obstawienie porządkowe trasy podczas przejazdów mierzonych.

Ekipie NS Bike Park Palenica za umożliwienie przeprowadzenia zawodów, profesjonalną obsługę rowerzystów, trasy i smaczne, ciepłe posiłki w karczmie.

I pamiętajcie, że gdyby nie Red Bull to w sobotę nie mielibyście skrzydeł, a czasy mogłyby być gorsze! Również im serdecznie dziękujemy za energetyczne nakręcenie całej imprezy, wielka piątka dla was!

LSD - czyli uzależniająca dawka downhillu

A przede wszystkim chcielibyśmy podziękować wam, osobom z zajawką, z rowerami, z chęcią rywalizowania i sportowej, dobrej zabawy. Pamiętajcie, że gdyby nie Wy nie byłoby LSD, nie byłoby całej serii zawodów, to Wy nas napędzacie i zachęcacie do działania!

Przypominamy, że kolejna, druga edycja Local Series of Downhill odbędzie się w dniach 9-10 lipca w Wiśle na Stożku, nie może was tam zabraknąć!

My będziemy, a Wy?


Tekst: Michał Białek
Zdjęcia: Jacek Kaczmarczyk jacekslonik.pl

Skomentuj

Komentarze