Andrzej Skrzypczak – wywiad

Sunny Meadow 4X track_skrzypczak_andrzej

Four cross to ściganie się czterech kolarzy na stromym, 500-metrowym torze, z naturalnymi i sztucznymi przeszkodami, na którym zawodnicy wykonują wysokie i długie skoki. Światowej stawce kolarzy four crossu przewodził w 2013 roku Czech Tomas Slavik, a najwyżej notowanymi polskimi zawodnikami są na liście rankingowej podopieczni pana Andrzeja Skrzypczaka – Robert Kulesza i Piotr Paradowski ze Szczawna. Zamieniliśmy kilka słów z Andrzejem Skrzypczakiem, wieloletnim działaczem sportowym, twórcą i opiekunem toru four crossowego na Słonecznej Polanie w Szczawnie-Zdroju oraz organizatorem corocznej imprezy „Festina Night Race o Puchar Burmistrza” i współorganizatorem Pucharu Świata w 4X, Mistrzostw Polski oraz Europy.

– Tor kolarstwa ekstremalnego do 4X w Szczawnie-Zdroju zaliczony został do światowej czołówki. Jest to sukces na skalę światową. Jak wygląda przepis Panie Andrzeju na stworzenie czegoś tak niepowtarzalnego?

Takiego przepisu nikt nigdzie nie znajdzie, bo go po prostu nie ma. Ale jest coś, co powoduje, że takie przedsięwzięcia się udają – są to: wizja, upór w dążeniu do jej realizacji, praca, praca i jeszcze raz praca oraz wiara, że to się musi udać, a ja jestem człowiekiem głęboko wierzącym. Wprawdzie nie wierzę w różne gusła, jak zdecydowana większość obywateli naszego kraju, ale wierzę w siebie. I jak widać taka wiara potrafi czasami czynić większe cuda. Ważnym elementem jest też ciągły i bliski kontakt z czołówką światową i umiejętność przekonywania do startu na naszym torze, gdyż nawet najwspanialszy tor bez czołowych zawodników będzie tylko martwym, choćby najpiękniejszym, obiektem. A tak przy okazji to Brytyjczycy uznali nasz tor za najpiękniejszy na świecie.

– Four cross obecnie jest poza strukturami UCI. Jak wygląda na dzień dzisiejszy organizacja FCA? Daje sobie radę? Buduje struktury? Jak to wygląda lokalnie, narodowo czy międzynarodowo?

Chcielibyśmy być poza strukturami UCI, ale w obecnych realiach jest to niemożliwe. UCI zachowuje się jak przysłowiowy pies ogrodnika – sam nie zje i drugiemu nie da. Nie chcą four crossu wbrew jakiejkolwiek logice, ale nie pozwolą nam używać nazwy Puchar Świata (nasz cykl, będący de facto Pucharem Świata, nazywa się 4X ProTour). Nie chcą organizować Mistrzostw Świata, ale nam nie pozwalają go zorganizować. Udają, że mimo wszystko, four crossem się zajmują, bo prowadzą oficjalną punktację rankingu światowego w tej dyscyplinie, co można zobaczyć na ich stronie internetowej. FCA istnieje już jakiś czas, ale dopiero teraz, gdy sytuacja four crossu stała się dwuznaczna, zabiera się do jakiejś konkretniejszej pracy. Niedawno ukształtowało się kierownictwo organizacji pod przewodnictwem Brytyjczyków, Chris’a Roberts’a i Scott’a Beaumont’a wraz z Florianem Gartnerem (Szwajcaria), Tomasem Slavikiem (Czechy), Peterem Richterem (Niemcy) i moją skromną osobą. Dalsza budowa struktur w toku.

andrzej_skrzypaczak_43ride

– Należy Pan do sztabu Four Cross Alliance (FCA) – jakie zapadają tam decyzje? Jakie struktury budujecie i co planujecie?

Na razie szefowie FCA odbyli wiele spotkań z władzami UCI, Scott Beaumont na spotkaniu w Brukseli miał godzinną prezentację naszej dyscypliny, w której wykorzystał też wiele materiałów ze Szczawna-Zdroju. Starał się przekonać uczestników spotkania (nie wiem po co to robił, skoro to jest oczywiste), że four cross jest najbardziej spektakularną dyscypliną kolarstwa ekstremalnego, gdyż jako jedyna z nich polega na ściganiu się zawodników ze sobą, a nie z zegarem lub z „widzimisię” sędziów punktujących triki na dircie. Problem polega na tym, że oni to doskonale wiedzą, ale głupio im się wycofać z idiotycznej decyzji wprowadzenia XCE w miejsce four crossu. A XCE jest wręcz żałosny – na Pucharze Świata w Val di Sole w zeszłym roku zawody w tej „niezwykle widowiskowej” konkurencji (według UCI) oglądało jakieś 200 osób, w tym 150 to ekipy zawodników. Na wieczornych zawodach 4X ProTour było ponad 3 tysiące widzów!

– Jak obecnie wygląda promocja 4X przez FCA?

Jak już wspomniałem wcześniej, FCA dopiero zaczyna działanie, a więc trudno oczekiwać natychmiastowych efektów. Trzeci rok 4X ProTour’u zapowiada się interesująco – Szczawno, Fort William, Val di Sole, Pamporovo (Bułgaria – debiut), Jablonec. Mistrzostwa Świata wynegocjowane przez Brytyjczyków w rozmowach z UCI odbędą się albo w Fort William, albo w austriackim Leogangu. Można zatem powiedzieć, że nie ma rewelacji, ale pozytywnym faktem jest, że four crossu nie uda się wymazać ze światowej rodziny kolarskiej.

– Kto może zorganizować zawody 4X na szczeblu międzynarodowym? Która edycja Pana zdaniem może być najciekawsza?

Zawody na szczeblu międzynarodowym może praktycznie zorganizować każdy kto dysponuje odpowiednim torem, przyzwoitą infrastrukturą i odpowiednimi funduszami, które w przypadku 4X ProTour są dużo niższe, niż w Pucharach Świata organizowanych przez UCI. Która edycja może być najciekawsza? Cztery sprawdzone miejscówki są na najwyższym światowym poziomie, wielką niewiadomą będzie Bułgaria. Na torze w Pamporovie (znana miejscowość górska, w której w przeszłości odbywały się zawody narciarskiego Pucharu Świata) zorganizowane były Mistrzostwa Europy w four crossie, które były raczej wielką klapą, ale Bułgarzy dysponują wszystkim, co jest potrzebne i bardzo chcą dostosować się do wymogów głównego organizatora, więc może będzie lepiej. Szczawno już w chwili obecnej jest gotowe na 90% i 10-go maja będzie super! [wywiad przeprowadzony był przed zawodami – przyp. red.] Do przedstawicieli 12 krajów, którzy wystartowali u nas w zeszłym roku, dojdzie jeszcze Blake Nielsen z Australii, który właśnie potwierdził swój przyjazd.

– Jak wygląda sytuacja zawodów i zawodników na naszym podwórku?

Jeśli mam być szczery to w skali kraju nie wygląda to najlepiej. Może zabrzmi to paradoksalnie, ale Szczawno się do tego jakoś przyczyniło. Kiedyś był dual, potem zamieniony na four cross i powstawały lokalne, małe tory, na których organizowano małe lokalne zawody. I były to fajne inicjatywy, ale czas mijał, a tory były wciąż małe, często zaniedbane, a zawody też wciąż małe, w których najważniejszym punktem programu były „beforki” i „afterki”. Sponsorzy, którzy widzieli szansę zaistnienia w tych nowych inicjatywach, szybko zorientowali się, że to jakaś polska ściema i szybko wycofywali się gremialnie. Nie podobało mi się to, że polscy zawodnicy w ogóle nie liczyli się w konkurencji z zawodnikami zagranicznymi i zabrałem się do pracy – budowy toru z prawdziwego zdarzenia i w miarę przyzwoitego klubu. To długa historia, więc nie chcę zanudzać, ale efekt w chwili obecnej jest całkiem sympatyczny i nawet przeciwności losu w postaci idiotycznych decyzji UCI nie powstrzyma mnie od dalszej pracy, zwłaszcza że prezydentem UCI został Anglik, więc Chris i Scott mają duże szanse, by przekonać go, że zamiana four crossu na XCE to jakiś akt szaleństwa kilku idiotów tej, skądinąd szacownej, światowej organizacji.

a_skrzypczak_43ride

– Za swoją działalność sportową otrzymał Pan wyróżnienie „Pasjonat Sportowej Polski”. Wieloletnie doświadczenie, prestiżowa nagroda, może Pan przejść na zasłużoną emeryturę, ale nie… zostały jeszcze plany i marzenia do zrealizowania.

Tak można mnie określić – pasjonat, bo to rzeczywiście jest pasja, jeśli człowiek musi codziennie być w „swoim” miejscu, musi coś tam zrobić, coś zbudować, coś poprawić, czy po prostu posprzątać. Nie robię tego dla żadnych nagród czy wyróżnień, choć z pewnością jest miło, jeśli ktoś doceni to co robisz. Emerytura? A co to jest? Moim marzeniem w obecnej chwili jest to, by na świecie w każdej dziedzinie naszej działalności było jak najmniej idiotów, czyli w naszym konkretnym przypadku, żeby w UCI znalazło się kilku mądrych ludzi, których stać będzie na to, by się przyznać do swojej głupoty, choć trudno to sobie wyobrazić. Co do planów, to nie są skomplikowane – ciągłe poprawianie naszego toru i stwarzanie naszym zawodnikom jak najlepszych warunków do uprawiania ich ulubionej dyscypliny kolarskiej jaką jest four cross! Oczywiście chcę, by nasza edycja 4X ProTour była na co raz wyższym poziomie (Anglicy nie wyobrażają sobie, żeby Szczawno „wypadło” z cyklu i z własnej inicjatywy podpisali z nami 3-letni kontrakt). Po cichu marzy mi się, że nasi zawodnicy staną kiedyś na podium najważniejszych imprez światowych!

Strona klubuhttp://www.mtb-anna.eu/

Fan pagehttps://www.facebook.com/sunnymeadow4Xcourse

.

.

Materiał pochodzi z nadzego maga 43RIDE publikowanego w internecie i do pobrania bezpłatnie 

andrzej

Skomentuj

Komentarze