Gabriel Smogorzewski – jego freeride

fot. Darek Nowak/DFOTOSPORT

fot. Darek Nowak/DFOTOSPORT

Za nami sezon, łaskawa jesień pozwala cieszyć się jazdą. Uzależniony rowerowo człowiek wykorzystuje słoneczny okres na budowanie swoich linii. Porozmawiajmy więc o jego definicji freeride’u. Panie i panowie, przed Wami Gabriel Smogorzewski, człowiek spokojny i bardzo rzeczowy w tym co robi.

fot. Darek Nowak/DFOTOSPORT

fot. Darek Nowak/DFOTOSPORT

43RIDE: Koniec sezonu, a Ty wciąż budujesz i kopiesz. Powiedz nam nad czym pracujesz?

Gabriel Smogorzewski: To prawda, póki co pogoda jest świetna i umożliwia budowanie oraz jazdę. Dopóki pozwalają na to warunki wspólnie z ziomkami budujemy nowe miejscówki i poprawiamy wszystko, co było eksploatowane przez miniony sezon. W planach jest kilka nowych freeride’owych sekcji z fajnymi przeszkodami, więcej nie zdradzam, jak wyjdzie to się pochwalimy. Na sam koniec sezonu udało mi się ukończyć fajną linię, do której przymierzałem się już kilkukrotnie, ale problemem był bardzo zarośnięty teren. Za to ukształtowanie terenu idealnie siadło pod wizję, którą miałem. Jest mega flow i fajne loty!

BlackHills_Trzy

Wróćmy do minionego sezonu. Odwiedziłeś Black Hills we Francji. Opisz niewtajemniczonym co to za miejsce?

Tak, Black Hills położone jest na południu Francji, z dala cywilizacji. Wybrałem się tam ze Szczękim oraz Ryys’em, gdzie pomagałem w budowaniu linii Szczękiego do nowego editu. Sam teren przypomina trochę Utah, a zatem miejsce to odwiedzane jest przez riderów startujących w Red Bull Rampage. Z uwagi na bardzo trudny teren, ostre skały, strome zbocza i liczne przepaście, daje świetną namiastkę Utah do treningu. Nagrywano tam też ujęcia do New World Disorder z Wade’m Simmons’em.

fot: Flair Motion

fot: Flair Motion

Jak na moją pierwszą wizytę w tym miejscu, tydzień to stanowczo za mało. Tamtejszy teren pozwala wykazać się kreatywnością i odwagą jeśli chodzi o budowę linii. Wyjazd traktowałem jako rekonesans i już wiem, że na pewno tam wrócę przywieźć trochę konkretnego materiału video…

DCIM101GOPRO

Następny przystanek to Chatel, co to za impreza?

Dwa tygodnie po powrocie z Black Hills wspólnie z ziomeczkami wybraliśmy się do Chatel. Liczyłem, że trasa, na której odbywają się największe loty podczas „Chatel Bike Fstival” będzie już trochę przygotowana i moim celem było oblatanie tych miejsc. Niestety przeszkody nie nadawały się jeszcze do latania. Skupiłem się zatem na dobrej zabawie objeżdżając pozostałe trasy.

Polecam, można zdrowo podriftować i nakurzyć!

Na miejscu poznałem fotografa z Nowej Zelandii, Jay’a French’a, którego serdecznie pozdrawiam. Bardzo szybko ustaliliśmy, że poświęcimy trochę czasu na robienie zdjęć przynajmniej na jednej z tras. Byliśmy tak nadgorliwi, że pod wyciągiem byliśmy pierwsi i czekaliśmy godzinę na jego uruchomienie.

Odwiedziłeś kilka miejsc za granicą, które poleciłbyś do dobrej zabawy?

Ja najlepiej bawię się w dzikich miejscach, gdzie mogę budować, a później jeździć. Jeśli chodzi o Europę to zdecydowanie Black Hills jest rajem. Gotowe sekcje freeride o dużym natężeniu. Dobrze zbudowane, ze świetną infrastrukturą, znajdziemy chociażby w Chatel, które w tym roku miałem okazję odwiedzić. Jak dla mnie, to potrzebny byłby mi miesiąc, żebym mógł się w pełni nacieszyć jazdą w tym miejscu.

fot: Bartek Woliński

fot: Bartek Woliński

Polska ma takie miejsca?

Chciało by się poruszyć po raz kolejny temat bike parków w Polsce, jednak sobie odpuszczę, bo szkoda mi czasu. W Polsce jest kilka dzikich spotów z prawdziwego zdarzenia zbudowanych przez freeriderów. Jeśli chodzi o trasy typu freeride, gdzie można się czegoś nauczyć, podnieść skilla, polecieć kilka większych przeszkód na światowym poziomie, których się wcześniej nie latało, to w polskich bike parkach nie ma takich tras. Każdy w kółko tylko marudzi, że za pionowe wybicia, że dziura w środku, że potrzeba ogromnej kasy żeby powstała chociaż jedna taka linia, że nikt nie będzie latał, że się nie zwróci, że kładka za wąska, że niebezpiecznie… Mogę tak jeszcze długo wymieniać.

Albo jaja po ostatnim Rampage’u. Ile gadania było, że impreza robi się zbyt niebezpieczna, że to już nie jest przyjemne i robi się niesmaczne itd. Ze strony marketingu mega, bo każdy gada, jest szum, splendor, a ogólnie to „Panie daj Pan spokój”. A zatem finał jest taki, że jak chcesz podnieść poziom jazdy, być biegły w dużych lotach, to albo musisz sobie sam zbudować, albo wyjechać za granicę.

Darek Nowak / dfotosport.com

Darek Nowak / dfotosport.com

Freeride to ciężki kawałek kolarstwa górskiego, kosztowny. Jak sobie z tym radzisz?

Kocham rowery, kocham jeździć, kocham budować. Codziennie przez cały dzień myślę o rowerze, na okrągło wpadają mi nowe pomysły i nowe wizje. Wiele inspiracji czerpię z filmów rowerowych, ale też snowboardowych i narciarskich. Kasa, firmy które mnie wspierają, znajomi z którymi buduję i jeżdżę dają wsparcie oraz zwiększają możliwości. Radzę sobie co raz lepiej aczkolwiek, nic się samo nie zrobi. Chciałem przy tej okazji podziękować za wsparcie w tym roku Antidote Bikes, Joystick Components, BFG Suspension, Mozartt Precision Racing Componets, Hadronsport.com i Wam oczywiście!

Największe marzenie na sezon 2016?

Wyjazd do Kanady i udział w Nine Knights we włoskim Livigno.

fot: Bartek Woliński

fot: Bartek Woliński

Plany na przyszły rok?

Jeździć jeszcze więcej niż w tym roku i przede wszystkim dostać się na event Nine Knights.

Dzięki za rozmowę, czego Ci życzyć?

Zdrowia, kasy na wyjazdy, udziału w Nine Knights, połamania szpadla i Kanady :)


Fanpage Gabriela: https://www.facebook.com/GabrielSmogorzewskiOfficialFanpage

Zdjęcia:

2015.12.05 Warszawa Bartycka N/z Gabriel Smogorzewski fot. Darek Nowak/DFOTOSPORT

fot. Darek Nowak/DFOTOSPORT

Skomentuj

Komentarze