W ogniu pytań – Kuba Grudzinski

Jeżeli choć trochę interesujecie się rodzimą sceną dirtową, to z pewnością obiło Wam się o uszy nazwisko naszego kolejnego rozmówcy. Pora więc troszkę przybliżyć jego osobę szerszej publiczności. Kuba „Grudzin” Grudzinski to zaledwie 20-letni dirtowiec latający na co dzień po Warszawie i okolicach, i z całą pewnością ogromny progres w jego jeździe sprawia, że w końcu znajdzie się na najwyższym stopniu podium zawodów w przyszłym sezonie (czego mu oczywiście życzymy).

Kuba Grudziński
Zdjęcie: Uszaty Photo

43RIDE: Cześć, zacznijmy od drobnego podsumowania mijającego roku – jaki był dla Ciebie miniony sezon 2015? Udany czy nie?

Kuba Grudzinski: Według mnie bardzo udany. Przede wszystkim bez kontuzji oraz udało mi się nabrać nowego doświadczenia. Nauczyłem się kilku nowych trików, odwiedziłem wiele miejscówek oraz zawodów, nie tylko w Polsce, masa poznanych ludzi, pełno niezapomnianych imprez i afterów. Było dobrze!

Wziąłeś udział w Wombat Dirt Jumping Cup i zająłeś b.dobre 2 miejsce. Jak byś podsumował całą edycję?

Cieszę się, że w końcu ktoś się tym zajął profesjonalnie. Dzięki takim działaniom pchamy ten sport do przodu i nie siedzimy na polu czy w lesie jak przez ostatnie lata (pomijając międzynarodowe eventy Radicala), tylko riderzy mają szansę rywalizować, zmierzyć się, wzajemnie pobuzować i zrobić wielkie show dla ludzi. Dzięki temu jest progres i motywacja do jeszcze lepszych treningów i trików. Młodzi polscy riderzy dzięki temu nauczą się startować w zawodach. Mam tu na myśli stres przed publiką, planowanie przejazdów, odpowiednie przygotowanie do zawodów, latanie na różnych miejscówkach, a trasy, które Szymon szykuje na zawody, poziomem nie różnią się od tych z większych zagranicznych eventów. Poza tym trzy edycje na różnorodnych miejscówkach, bardzo fajne zakończenie sezonu w katowickim klubie Oko Miasta, naprawdę wielki szacun!

Która edycja pucharu organizowanego przez Szamana najbardziej zapadła Ci w pamięć i dlaczego?

Myślę, że druga runda w Wodzisławiu. Mieliśmy wiele przygód związanych z dojazdem na miejsce – między innymi wypadek na autostradzie z naszej winy… Oprócz tego zawody na wodzisławskim rynku przypominały te najbardziej znane zagraniczne eventy, zarówno poziomem trików, ale i liczną publiką czy liczbą startujących zawodników. Dodatkowo będę je pamiętać, ponieważ udało mi się wywalczyć 2 miejsce.

Kuba Grudziński
Zdjęcie: Dambak Photo

Poza zawodami w Polsce startowałeś także za granicą, w Serbii czy Macedonii. Skąd pomysł by jeździć na zawody akurat w tą część Europy?

Chciałem w tym roku spróbować sił w srebrnych zawodach FMB World Tour z najlepszymi riderami z całej Europy i nie tylko. Niestety okazało się, że trzeba dużo wcześniej załatwiać takie rzeczy i z zawodów tej rangi udało mi się z pomocą paru osób załatwić tylko możliwość startu w Balkan Bike Fest w Macedonii. Były to ostatnie zawody w sezonie z cyklu Silver Event FMB World Tour. Niestety przejazdy nie do końca się udały i zająłem tam 10 miejsce. Na after party poznaliśmy kilku ziomków z Serbii, którzy zaprosili nas na nowy Bike Park w Bukovac przy Nowym Sadzie, a 2 tygodnie później dostałem zaproszenie na zawody, które się tam odbywały z okazji otwarcia. Na samych zawodach udało mi się stanąć na 2 miejscu.

W jakie najbardziej „egzotyczne” miejsce zabrał Cię Twój rower?

Były to zdecydowanie Bałkany. Polecam każdemu pod względem tras, widoków, pogody oraz cen.

Kuba Grudziński
Zdjęcie: Dambak Photo

Brałeś także udział w pokazach rowerowych. Co Ci się bardziej podoba, typowe zawody czy raczej robienie show dla publiki?

Większość zawodów w tych czasach jest w formie show. W zwykłym pokazie jeździ się zdecydowanie bez spiny, robi same pewiaki i zazwyczaj skacze na jednej bezpiecznej hopie. Dużo osób woli show, jednak osobiście wolę zawody. Lubię spotkać się ze wszystkimi ziomkami, pogadać, polatać na rowerze, następnie porywalizować. Daje to duży progres. Bardzo często dzięki temu przekracza się własne granice robiąc jakiś mocny trik, czy przekłada go na dużą hopę. Bardzo często spotyka się nowe twarze, mam tu na myśli riderów, o których nikt nie słyszał, a reprezentują naprawdę dobry poziom. Oczywiście każde dobre zawody wiążą się z porządnym afterem ;)

Czym dokładnie jest „The Dirt Brothers”?

W trakcie sezonu szukaliśmy ze znajomymi pomysłu na kreatywne spędzenie czasu z możliwością zarobku. Zrobiliśmy więc jedną z największych mobilnych hop w Europie i wysłaliśmy parę ofert. Ostatecznie zrobiliśmy kilka pokazów. Będziemy się starać trochę więcej działać w tym temacie. Trzeba jeszcze trochę rzeczy dopracować, a przede wszystkim zmontować dobry team.

Kuba Grudziński
Zdjęcie: Uszaty Photo

W jaki sposób spędasz zimę, gdy nie da się za bardzo jeździć na rowerze. Jak przygotowujesz się do sezonu?

Muszę przede wszystkim się jakoś utrzymać, więc podczas zimy pracuję jako barman, przez co prawie w ogóle nie mam czasu na nic innego. W pracy czy wolnym czasie ciągle myślę o rowerze, trikach, miejscówkach, contestach. Jest ciężko, ale jakoś trzeba dotrwać do nowego sezonu.

Czego życzyć Ci w nadchodzącym sezonie? Jakie plany chcesz zrealizować?

Zdrowia, czasu na rower i dobrych wyników!

Dzięki za rozmowę!


Fanpage Kuby: facebook.com/kubagrudzin
Zdjęcia: facebook.com/dambakphoto oraz facebook.com/UszatyPHOTO

Skomentuj

Komentarze