Test kamery Tracer Xtreme Remote

Kilka tygodni temu do naszej redakcji dotarła kamera Tracer Xtreme Remote. Aura ostatnio nie sprzyja jeździe na rowerze, ale zrobiliśmy co w naszej mocy, by sprawdzić tą kamerkę, która tuż po odpakowaniu zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie.

Pierwsze wrażenie


Zestaw, który otrzymujemy wraz z kamerą Tracer Xtreme Remote

Pierwszy rzut oka na kamerę i mamy wrażenie, że dostaliśmy tańszą i uboższą wersję GoPro. Podobny kształt, minimalnie większy rozmiar oraz oddzielna przezroczysta wodoodporna obudowa to po prostu skopiowanie pomysłów konkurencji, które wychodzi kamerze bardzo na plus. Warto na wstępie dodać, że kamera Tracer Xtreme Remote w gronie tego typu urządzeń dostępnych na polskim rynku plasuje się w segmencie tanich urządzeń, ponieważ cena detaliczna oscyluje w granicach 389zł. Obsługa kamery odbywa się poprzez dwa przyciski umieszczone na obudowie. Gdy obsługa przyciskami staje się niewystarczająca, możemy do tego celu użyć dołączonego pilota lub skorzystać z dotykowego (!!) ekranu z tyłu kamery. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, zwłaszcza że ekran działa także podczas dotyku w rękawiczkach.

Parametry


Kamera Tracer Xtreme Remote bez wodoordpornej obudowy

Parametry oferowane przez kamerę Tracer Xtreme Remote są bardzo przyzwoite. Najwyższa rozdzielczość nagrywania to standard Full HD 1080 (1920×1080) przy 30fps, a najniższa to tryb VGA (640×480) i aż 120fps. Dodatkowo jest funkcja robienia zdjęć (do 12Mpix) oraz, co ciekawe, funkcja kamery samochodowej. Jak komuś znudzi się używaniem kamery w terenie, to może podpiąć ją do samochodu i używać na co dzień, zawsze może coś ciekawego się nagra. Co więcej? Ekran dotykowy 2.4″, czytnik kart SD do 32GB, port HDMI oraz pilot zdalnego sterowania. Jednym słowem – dobrze!

Mocowania

Bardzo dobre pierwsze wrażenie oraz przyzwoite parametry popsute są niestety przez słabe mocowania. Trzeba powiedzieć, że jest to praktycznie najważniejsza rzecz w kamerze, która ma być używana w tzw. „action sportach”. W zestawie otrzymujemy dwa rodzaje mocowań – do kierownicy (lub innych rurek) oraz mocowanie na pasku. Bardzo brakuje choć jednego samoprzylepnego klipsa, który bardzo ułatwiłby życie większości użytkowników.


Mocowanie na pasku sprawia trochę problemów przy próbie zamocowania

Kamera mocowana jest do plastikowych klipsów za pomocą śrubki, która wkręcana jest w obudowę kamery. Tutaj przyczepiliśmy się do zbyt krótkiej śrubki, która mogłaby być o połowę dłuższa, dzięki czemu urządzenie trzymane by było dużo stabilniej.

Testy terenowe rozpoczęliśmy od mocowania, które można użyć w najszerszym zakresie – pasek z klipsem. Jeżeli komuś uda się spiąć ten pasek tak, aby kamera nie latała, to lepiej niech już tego połączenia nie rozpina. Nam niestety się to nie udało i kamera za każdym razem była luźna, a dodatkowym problemem były spinające klipsy, przy których trzeba chwilę się nagłowić, by wymyślić jak to prawidłowo spiąć.


Mocowanie do kierownicy przed i… po teście

Na drugi ogień poszło mocowanie do kierownicy i głównie tego mocowania używaliśmy podczas testów. Niestety jak widać na zdjęciu, mocowanie podczas pierwszych luźnych przejazdów poległo. Nie zrażeni tą awarią zaopatrzyliśmy się w kolejną sztukę, która niestety również poległa, ale w tym wypadku mocowanie było już dość mocno wyeksploatowane przez naszego testera – co z nim robił, to wie tylko on sam ;)

Testy

Pogoda nie była łaskawa, a jak wiadomo, by polatać na dirtach czy torze 4X, lepiej mieć sucho lub chociaż w miarę mało błotnisty tor. Z tego powodu niestety udało nam się nagrać bardzo materiału, co nie oznacza, że kamera miała łatwo. Przeżyła wiele, aż zbyt wiele jak na tak krótki czas testów. Trybu samochodowego z wiadomych względów nie testowaliśmy, zdjęciom również nie poświęciliśmy zbyt wiele czasu. Najważniejszy tryb przerobiliśmy jednak od A do Z. Ustawiliśmy najwyższą jakość i… bardzo przyzwoicie. Obraz jest dobrej jakości, choć przy słabszym świetle traci bardzo dużo. W momencie gdy jednak wjedziemy w bardzo nierówny teren, to obraz skacze i gubi proporcje – przydałaby się porządna stabilizacja obrazu oraz bardziej pewne mocowanie kamery do roweru/kasku. Gdy filmujemy z ręki czy poruszamy się po równiejszych trasach, to jakość obrazu jest przyzwoita i nie możemy się zbytnio przyczepić do niczego. Oczywiście nie jest idealnie, ale również za ~400zł nie oczekujmy jakości kamer czterokrotnie droższych.

Podsumowanie

Podsumowanie zostawimy naszemu testerowi, który przez kilka tygodni miał możliwość używania kamery i może powiedzieć o niej najwięcej..

Bartek Podkowiński – „Bardzo spodobał mi się dotykowy ekran, który mogłem obsługiwać poprzez rękawiczkę, duży plus za to rozwiązanie. Również możliwość podglądu na wbudowanym ekranie działa na korzyść kamery, dzięki temu możemy lepiej ustawić kamerę. Dużym zaskoczeniem dla mnie była możliwość zrobienia zoomu na dotykowym ekranie, pierwszy raz spotkałem się z taką funkcją w kamerze action sport i stawiam za to duży plus! Wady? Niestety są to mocowania, które są bardzo słabe. Gdy skręciliśmy mocniej kamerę z mocowaniem, to kamera odpadła nam od roweru. Także poprzez specyficzny sposób montażu ciężko jest ustawić kamerę w takich kadrach jakich oczekujemy, po prostu przydałby się większy zakres ustawień. Na koniec muszę przyznać, że kamera odpowiada jakością swojej cenie. Nie oszukujmy się, za niecałe cztery stówy niczym lepszym filmu z roweru nie nakręcimy, a gdyby popracować nad mocowaniami, to kamera naprawdę byłaby dobrą propozycją dla mniej zamożnych klientów. Moim zdaniem ta kamera bardziej nadawałaby się do cross country niż do używania w dircie czy zjeździe, niestety jakość mocowań nie pozwala na bardziej agresywne zastosowania.”

Skomentuj

Komentarze