Test po sezonie: seria ION Flare

ION Flare ION Flare

Pogoda za oknem nie nastraja pozytywnie, czas więc przypomnieć sobie cudowne wrześniowe słońce za pomocą naszego testu! Przez cały sezon miałam okazję testować odzież rowerową marki ION. Jak wiecie z poprzedniej zajawki, która znajduje się w tym miejscu, byłam zachwycona wykonaniem koszulki, bluzy i spodenek. Rękawiczki są na mnie troszkę za duże (mam szczupłą dłoń), więc ciężko mi obiektywnie oceniać. Posiadacze szerszej łapki będą zachwyceni, przede wszystkim Digital Tipem pozwalającym na obsługę smartfona bez zdejmowania rękawiczki.

ION Flare

Przejdźmy zatem do rzeczy. Koszulka Helia SS była przeze mnie użytkowana rowerowo jak i biegowo. Nawet w największy upał pot cieknący po plecach pięknie wsiąka w materiał i co ważne – nie powoduje jakże „przyjemnego” zapaszku wokół nas. Wielkie brawa za użytą tkaninę! Zdarzyło mi się przez nieuwagę wrzucić ją do prania z ręcznikami na 60 stopni i nie zszedł kolor, rozmiar też pozostał bez zmian. Nie polecam jednak tego sposobu na odświeżanie odzieży, bo napis co prawda jeszcze się trzyma, ale mogą to być jego ostatnie podrygi przy takiej temperaturze.. Koszulka jest dość luźna, wolę ją nosić bez zbroi, ale i zamiast jerseya sprawdziła się znakomicie, pomijając fakt, że z buzerem pod spodem wyglądałam jak zawodnik drużyny futbolowej ;)

ION Flare

Spodenki Bikeshort Keen na początku były dla mnie troszkę problematyczne do oceny. Z jednej strony fajny materiał, dobry krój, a z drugiej dość wyblakła kolorystyka (chłopcy pytali mnie czy nie zostawiłam ich na słońcu do spłowienia, albo nie wyłowiłam z lumpeksu) oraz nieszczęsne wiązanie w pasie. Koniec końców znalazłam sposób na płaskie wiązanie dzięki czemu rzep i sznureczek już tak bardzo mnie nie złoszczą przy zakładaniu i zapinaniu. Odkryłam za to ich nowe przeznaczenie – regularnie podczas zajęć na basenie z dzieciakami z Warszawskiego Klubu Kolarskiego pełnią rolę bordershortów, bo nie straszny im atak fali wodnej wywołany skokiem podopiecznych do akwenu. Są lekkie, przewiewne, w upał nie gotuje nam się w nich tyłeczek – ideał dla nie lubiących tradycyjnych ciężkich spodenek zjazdowych lub na gorące lato. Ilość kieszeni jest wystarczająca. Mieści się telefon i chusteczka, a resztę i tak chowa się do nerki albo plecaka. Kolorystyka jest kwestią gustu, przyzwyczaiłam się do niej na tyle, że zdarzało mi się chodzić w nich po mieście zamiast zwykłych szortów i nikt nie robił o to tragedii.

ION Flare

Bluza ZIP Hoody Velvet to mój numer 1 w kwestii bluz. Nigdy, z ręką na sercu, nie miałam tak fantastycznego okrycia wierzchniego. Uwielbiam materiał, odszycie, krój, kolor i w ogóle – całość. Nie zamieniłabym jej na żadną inną. Chodzę w niej ciągle i na różne okazje (od zajęć rowerowych i jazdy miejskiej bo na zjazd mi szkoda, aż po oficjalny Dzień Dziecka w Kancelarii Premiera, gdzie jako organizator musiałam jakoś wyglądać). Za takie cudo nawet wysoka cena jest do przełknięcia, zważywszy na to, że jest to zakup na lata.

ION Flare

Jeśli jesteście wymagającymi klientami szukającymi odzieży bardzo wysokiej jakości z niestandardowymi rozwiązaniami lub znudziły Wam się ciuszki, które noszą wszyscy – ION jest idealny dla Was.

ION Flare
Jedyne zdjęcie w bluzie jakie udało nam się uchwycić.. Ktoś poznaje tego pana? ;)

Skomentuj

Komentarze