Test: napinacz MRP G4

Jeszcze kilka lat temu rower zjazdowy bez napinacza był nie do pomyślenia, jednak w dzisiejszych czasach zębatki w standardzie narrow wide, oraz tylne przerzutki ze sprzęgłem teoretycznie radzą sobie z utrzymaniem łańcucha na tyle dobrze, że napinacz wydaje się zbędnym elementem, który tylko dociąża rower… Tyle w teorii. Dla mnie jednak porządny napinacz jest podstawa, ponieważ wraz z nim otrzymuję pewność że nawet po przejechaniu największych kamieni, korzeni i tego co na mnie rzuci trasa zjazdowa czy po wyjściu z ciasnego zakrętu, będę w stanie dokręcić np. przed ogromną hopą z jeszcze większą dziurą i nie skończy się to katastrofą. Dlatego też bardzo ucieszył mnie fakt, że otrzymałem do przetestowania napinacz MRP G4.

Test: napinacz MRP G4 Test: napinacz MRP G4

Na pierwszy rzut oka model ten niespecjalnie różni się od standardowych konstrukcji tego typu, czyli na górze prowadnica, a na dole rolka napinająca. Należy jednak wspomnieć, że prowadnica wyłożona jest specjalnym dość miękkim materiałem, który zdecydowanie wycisza wszelkie kontakty na linii łańcuch-napinacz, a dolna rolka toczy się bezszelestnie na łożysku maszynowym. Wszystko to przykręcane jest do aluminiowego pająka, który dokręcamy do ramy przez mocowanie w standardzie ISCG 05. Warto tu wspomnieć o tym, że wraz z napinaczem dostajemy potrzebne śruby oraz podkładki dystansowe o różnych grubościach, tak aby idealnie ustawić napinacz do linii łańcucha naszego sprzętu. Całości konstrukcji dopełnia gruba osłona tzw. „Taco”, która ochroni naszą zębatkę oraz łańcuch przed wszystkim, co może stanąć im na drodze. Ciągnie się ona od przodu zębatki aż do rolki napinającej, przez co napinacz sprawia wrażenie naprawdę solidnego. Mój konkretny egzemplarz jest to wersja Mini, co oznacza, że obsługuje on zębatki o wielkości 32,34 lub 36 zębów. Dla tych którzy używają zębatki 38 lub 40 zębów przeznaczona jest wersja Mega.

Test: napinacz MRP G4
Test: napinacz MRP G4 Test: napinacz MRP G4

Górna prowadnica oraz dolna rolka regulowana jest za pomocą pojedynczych śrub imbusowych. Ich regulacja jest płynna i choć wydaje się niewielka, to osobiście nie miałem żadnych problemów, aby wszystko ładnie zgrać. Jeśli chodzi o wykonanie, to MRP prezentuje się bardzo dobrze i poprzez takie detale jak zawleczka do nakrętki w prowadnicy po to, aby ta nie wypadła nawet po całkowitym wykręceniu śruby, widzimy, że nie jest to kolejny „chińczyk” będący kopią jeszcze innego „chińczyka”, tylko ktoś musiał się trochę nad tematem napracować. Dodatkowo należy wspomnieć o tym, że zarówno prowadnicę jak i rolkę, oraz jej obudowę łatwo możemy odchylić, gdy np. szybko potrzebujemy wyjąć korbę razem z zębatką z roweru. Nie musimy wtedy odkręcać całego napinacza, lecz wystarczy, że odkręcimy górną śrubę oraz środkową w osłonie, a będziemy mogli odchylić wszystkie te elementy, które normalnie utrzymują łańcuch na swoim miejscu i przeszkadzały by nam przy tej operacji.

Test: napinacz MRP G4

Jeśli chodzi o same wrażenia z użytkowania, to na pewno trzeba wspomnieć o tym, że G4 jest bardzo cichy. Łańcuch z bardzo delikatnym szmerem ociera się o specjalną wkładkę w górnej prowadnicy by potem prześlizgnąć się po łożyskowanej rolce. W trudniejszym terenie i bez pedałowania również jest ciszej, gdyż łańcuch w prowadnicy znów spotyka się z miękkim materiałem, a nie tak jak w większości konstrukcji z gołym plastikiem. Podczas dotychczasowych testów nie miałem ani jednej sytuacji, w której łańcuch chciałby się gdzieś wymknąć spod kontroli, natomiast już podczas pierwszych lotów sprawdziła się osłona, gdy testując nowe wybicie wylądowałem nią prosto w wystający korzeń. Jednak ani to, ani masa luźnych kamieni na trasie DH w Rużomberoku nie zrobiły na niej żadnego wrażenia. Do tej pory udawało mi się trafiać ładną pogodę i co najwyżej lekkie przesychające błoto, więc nie wiem jeszcze jak zabudowana konstrukcja dolnej rolki poradzi sobie z ciężkim, zalepiającym błotem, no ale wszystko jak do tej pory działa bez zarzutu.

Test: napinacz MRP G4

Podsumowując, uważam że MRP G4 jest naprawdę dobrym napinaczem o klasycznej konstrukcji, jednak z paroma ekstra udogodnieniami, które znacznie podnoszą jego walory użytkowe, a dobra jakość wykonania powinna zagwarantować długą i bezproblemową eksploatację, nawet na najcięższych trasach zjazdowych.

Test: napinacz MRP G4


Tekst & test: Marek Chabros
Zdjęcia: Ola Zagórska-Chabros balkanyrudej.pl

Skomentuj

Komentarze