Kross Dust 2018 – „Szalony ścieżkowiec”

Nowoczesne rowerowe kompleksy  ścieżek zrównoważonych, coraz prężniej rozwijające się bike parki z ofertą  „dla każdego” ze zróżnicowanymi trasami wymuszają na producentach rowerowych pogoń za preferencjami rowerzystów, zmiany w konstrukcji, osprzęcie. Taką metamorfozę przeszedł Kross Dust, zmieniając geometrię w stosunku do 2017 roku nadając nowemu modelowi 2018 „pazura”.

Od kilku miesięcy na nowym Kross Dust jeździ nasz kolega Krzysztof Kaczmarczyk – zawodnik downhill’u, który przeciągnął  Dust’a po ścieżkach w sposób jaki preferuje (bez litości).

Krzysztof KRISS Kaczmarczyk:

W połowie sierpnia w moje ręce wpadł endurowy sztywniak Kross Dust 3.0 2018. Na tą maszynę czekałem z wielką niecierpliwością. Gdy w końcu kurier zawitał do mnie z wielką paką z napisem „Kross” nie mogłem się już doczekać kiedy w końcu wsiądę na nowy sprzęcior i go porządnie przetestuję. Najpierw jednak czekało na mnie skręcenie roweru, które zajęło … w sumie jakieś 10min. Po tym czasie rower był gotowy na ostre, „leśne katy”!

Rama

Dla siebie wybrałem wersję w największym rozmiarze – XL (mam 190cm wzrostu). Chciałem, aby ten rower był jak najwygodniejszy i jak najbardziej stabilny. W stosunku do wersji z roku 2017 został on jeszcze minimalnie wydłużony. Wybór okazał się bardzo trafny i rower podpasował mi od razu. Podczas jazdy na siedząco przyjmowałem na nim wyprostowaną i wygodną pozycję, a podczas zjazdu reach 470mm sprawia, że jest stabilny, przez co nie czułem na nim żadnych ograniczeń. Kolejną rzeczą dzięki której Dust jest bardzo stabilny jest dość duży jak dla takich rowerów wheelbase o mierze 1200mm (rozmiar XL).

Dzięki długości tylnego trójkąta – 422mm rower również był bardzo zwrotny i skoczny. Złotym środkiem okazał się również kąt główki – 66 stopni, dzięki któremu rower równie dobrze zjeżdża jak podjeżdża. Kolejną jak dla mnie fajną rzeczą jest fakt, iż pomimo dość długiej rury podsiodłowej – 490mm wciąż zachowano cieszącą oko niską linię roweru.

Pierwszym i chyba jedynym wartym uwagi minusem jest brak możliwości założenia napinacza (brak mocowania). Sprawia to, że w pełni musimy zaufać zębatce typu narrow wide, która czasami może jednak nas zawieść i sprawić, że nasz łańcuch spadnie i pozbawi płynności naszą przejażdżkę. Acz mnie jak dotąd nie spadł ani razu :) . Więc może to tylko taki teoretyczny minus …

Osprzęt

Świetną sprawą w tym rowerze jest zastosowanie najwyższej jakości sztycy Rockshox Reverb o skoku  170mm (długość sztycy wzrasta wraz z rozmiarem ramy: 125 mm dla S/M, 150 mm – L, 170 mm – XL). Dzięki temu nie czuje się żadnych niedogodności podczas zjazdu, gdy sztyca jest w najniższym punkcie jak i podczas podjazdów, gdy jest w najwyższym. Następną dobrą rzeczą jest napęd Sram GX, który dzięki swojej płynności działania sprawia, że nasza przejażdżka jest jeszcze przyjemniejsza. Kolejnymi dobrymi częściami są obręcze WTB STP i29 (29mm), które dzięki swojej szerokości i profilowi sprawiają, że opona dobrze „siedzi” w obręczy.

Mimo swoich wielu zalet,  DUST posiada również moim zdaniem kilka słabszych punktów. Są nimi hamulce Sram Level TL. Osobiście nie zachwyciły mnie one ani mocą, ani modulacją, przez co na szybszych odcinkach jazda stawała się dla mnie ciut niepewna. Jednak  jeśli nie myślimy o poważnym ściganiu, bądź też nie jesteś  demonami prędkości, to hamulce te w zupełności wystarczą. Wielokrotnie DUST’a podbierał mi Tata (przyp. red. JacekSłonik) i On zupełnie nie zauważał ich słabszej mocy – zatrzymywały Go jak trzeba .

Gripy – dla innych może to niezbyt znaczący temat, dla mnie te chwyty są po prostu zbyt cienkie i za twarde (założyłem swoje).

W rowerze mamy zamontowany amortyzator Rockshox Reba RL o skoku 140mm. Jak dla mnie przydałby się „uginacz” o ciut większym skoku, pozwoliłby wtedy wycisnąć z DUST’a jeszcze więcej w bardziej wymagającym, stromym, typowo zjazdowym terenie. Za to z Rebą rower bardzo dobrze wspinał się pod górkę, nie buja zbytnio przy pracy na stojąco, a wbudowana blokada skoku bardzo ułatwiała wszelkie dojazdówki. Tak więc biorąc pod uwagę faktyczne przeznaczenie roweru (a nie tylko moje osobiste preferencje co do stylu jazdy) katalogowy amortyzator jest dobrze zbalansowanym kompromisem.

PODSUMOWANIE (Kross Dust 3.0 rozmiar XL)

+ nowoczesna geometria (długi przód, krótki tył)

+ duża baza kół, przez co rower jest stabilny

+ dobrze podjeżdża jak i zjeżdża

+ niska linia roweru

+ XL’ka jest naprawdę duża

+ szerokie obręcze WTB STP i29 (27.5″, 29mm, Tubeless)

+ „kozacka” sztyca Rock Shox Reverb 170 mm

+ płynnie działający napęd SRAM 1×11

+ wygodne siodełko WTB Volt

+ niska waga 12,7 kg

+ Rockshox Reba RL  140mm – ocena na plus

– brak możliwości montażu napinacza

–  hamulce SRAM Level LT

– twarde, cienkie chwyty

+/- mały skok amortyzatora – (osobiście wolałbym większy skok)

Rower Kross Dust dostępny jest w trzech konfiguracjach. Najwyższy DUST oznaczony jest jako 3.0, pośredni 2,0 oraz podstawowy 1.0. Wszystkie modele niezależnie od osprzętu zbudowane są na tej samej ramie. Aktualne ceny i specyfikacje znajdziesz na stronie producenta: www.kross.pl  DUST. 

Tekst/test : Krzysztof Kaczmarczyk

Zdjęcia: Jacek Kaczmarczyk 

Producent rowerów : www.kross.pl 

Skomentuj

Komentarze