Napinacz Mozartt Presto

Jakiś czas temu zaprezentowaliśmy Wam napinacz polskiej marki Mozartt, a konkretnie model Presto. Minęło ponad 1,5 roku, odkąd jeden i ten sam egzemplarz napinacza gości w moich Fuzzach, więc przyszła pora na podsumowanie. Jaka jest moja opinia o produkcie? Szczegóły poniżej.

Napinacz Mozartt Presto

Presto jest o 20g lżejszym modelem niż poprzednik, czyli model Storm. Producent informuje także o 30% większej sztywności w porównaniu do starszego modelu. Korpus napinacza jest aluminiowy, a górna i dolna prowadnica oraz kółeczko wykonane są z tworzywa. Napinacz jest kompatybilny z zębatkami o liczbie od 32 do 38 zębów i mocowany w zależności od wersji pod ISCG-OLD lub ISCG’05.

Napinacz Mozartt Presto

Muszę przyznać, że w obu Fuzzach napinacz sprawuje się nienagannie. Podczas jazdy nie zwracam uwagi na to, że zawieszę się na kamieniu czy korzeniu i przestawi się napinacz. Mam to wkalkulowane w jazdę ;) Nie raz zdarzało się tak, że dopiero w domu orientowałam się, że mam przestawiony napinacz. Jak widać, nie wpływało to na płynność obrotów łańcucha, bo wyczułabym to wcześniej. Co więcej, po wielu uderzeniach albo zahaczeniach o coś, napinacz nadal pozostaje w jednym kawałku: nic się nie ukruszyło, nie wygięło ani nie złamało. Jedynie zgubiłam śrubkę, ale to moje niedopatrzenie – na co dzień sprawdzam tylko dokręcenie śrub w zawieszeniu.

Napinacz Mozartt Presto

Sama praca napinacza nie jest ani głośniejsza ani cichsza w stosunku do innych tego typu produktów. Pracujący łańcuch obija się o klatki i słychać pracujące kółeczko, ale nie da się tego uniknąć. I tak jest lepiej, niż w konstrukcjach e13, które było słychać z daleka.

Przez ponad 1,5 roku ani razu z napinacza nie spadł mi łańcuch. Konstrukcja gwarantuje w tej materii niezawodność – wszystko jest ze sobą idealne spasowanie i nie ma możliwości zmieszczenia łańcucha poza kółeczkiem.

Z napinacza jestem bardzo zadowolona i będzie mi towarzyszył kolejny sezon, bo nie widzę potrzeby wymiany czegoś, co sprawdza się idealnie i jest w dobrym stanie.

Mozartt po raz kolejny udowadnia, że zna się na rzeczy, a ja cieszę się, że trafiłam na kolejny produkt polskiej marki rowerowej, który z czystym sumieniem mogę Wam polecić.


Oficjalna strona: mozartt.com
Zdjęcia: Jakub Wosik wosiq.blogspot.com

Skomentuj

Komentarze