Ochraniacze O’Neal Sinner Kevlar Knee Guard – podsumowanie

Wakacje dobiegają końca, ale sezon rowerowy na szczęście trwa w najlepsze. Na osłodę mamy dla Was podsumowanie testu ochraniaczy na kolana O’Neal Sinner Kevlar Knee Guard. Kto się skusi na nowe ochronki?

Ponad dwa miesiące intensywnego użytkowania: wypady w góry, wakacje w Alpach, kazurkowe szaleństwa, a nawet enduro – ochraniacze O’Neala towarzyszyły mi podczas wszystkich rowerowych aktywności.

Ochraniacze O’Neal Sinner Kevlar Knee Guard – podsumowanie

I wiecie co? Fajne są.

Na tym w zasadzie mogłabym zakończyć to podsumowanie, ale przydałoby się chyba jakieś wyjaśnienie, więc zaczynamy.

Ochraniacze O’Neal Sinner Kevlar Knee Guard – podsumowanie

O’Neal wyposażył swoje ochraniacze w technologię IPX® , czyli w skrócie w miękką wkładkę, która utwardza się podczas uderzenia. Jej skuteczność potwierdzam na sobie, siniaki po uderzeniu wykwitły mi we wszystkich kolorach tęczy, ale siniaki, a nie krwiaki jak bywało do tej pory przy podobnej sile uderzenia. Ogólnie zaznaczam, ze mam delikatną skórę i sińce robią mi się nawet przy mocniejszym ściśnięciu skóry, więc stan kolan po kontakcie z ziemią i rowerową ramą uważam za duży sukces.

Ochraniacze O’Neal Sinner Kevlar Knee Guard – podsumowanie Ochraniacze O’Neal Sinner Kevlar Knee Guard – podsumowanie

Materiał ochraniacza jest miękki i lekko rozciągliwy, dzięki czemu komfort użytkowania jest wysoki i naprawdę używa się ich z przyjemnością. Jedyny minus zauważyłam podczas podjazdów na endurówce – noga pod ochraniaczem poci się bardziej, niż w typowych endurowych siateczkowanych, ale to logiczne. Nie wpływa to natomiast na ogólne wrażenie, bo pomimo mokrego wnętrza ochraniacza, nie miałam żadnych otarć pod kolanem. Podoba mi się, że materiał zewnętrzny jest zbity i gładki, dzięki czemu przy moim zahaczaniu o piny pedałów, nie mam dziur na „bazie” ochraniacza. W ogóle użyte przez O’Neala materiały są trwałe i nie poddają się czynnikom zewnętrznym.

Ochraniacze O’Neal Sinner Kevlar Knee Guard – podsumowanie

Paski regulujące szerokość ochraniacza spełniają swoją rolę bez zarzutu – mocno trzymają, nie porozciągały się i nie powychodziły nitki, jak w niektórych ochraniaczach konkurencyjnej marki, które miałam okazję oglądać na znajomych. Ochraniacz nie ma prawa zsunąć się z nogi, nawet podczas upadku i szorowania kolanami po ziemi – sprawdzone!

Po kilku praniach nakolanniki są w bardzo dobrym stanie, temperatura 40 stopni i wirowanie im nie szkodzi. Nie tracą kształtu ani koloru, a materiał nie zbija się w grudy, co zdarza się przy produktach gąbkopodobnych.

Ochraniacze O’Neal Sinner Kevlar Knee Guard – podsumowanie

Macie jeszcze jakieś wątpliwości, czy nabyć nowy produkt od O’Neala? Ja nie mam żadnych, bo w tej cenie według mnie O’Neal nie ma żadnej konkurencji.


Dystrybucja: enduro-cross.pl
Sklep: enduro-cross.pl, 379zł

Skomentuj

Komentarze