MP, PP Diverse Downhill Contest – Czantoria – relacja

„To były czasy” jest szansa, że tak właśnie przy organizacji kolejnych zawodów w kolarstwie zjazdowym w Ustroniu, będziemy wspominać 11 Mistrzostwa Polski na Czantorii. Wiele było kontrowersji związanych z powrotem zawodów dh na Czantorię – myślę, że wszyscy „daliśmy radę” – po zakończeniu jest czas na dłuższą refleksję i merytoryczną dyskusje.

ustron

Zapowiadało się, że pogoda może zgotować organizatorom deszczowy hattrick [trzy kolejne imprezy w deszczu i w błocie], nieomalże tak się stało – czyli prawie jak…, jednak formacja „latawca niżowego” zamachała ogonem i w ostatniej chwili przed samymi zawodami przegoniła chmury nad Bałkany – deszczu nie było, za to błoto owszem…

Sobotnie treningi upłynęły niestety jeszcze pod znakiem konwekcyjnej ulewy non stop do 16 – co przełożyło się na warunki na trasie, które były trudne i nieprzewidywalne.Trasa na Czantorii zmieniała się z godziny na godzinę, linia przejazdu przesuwała się coraz głębiej w korycie błotnym, a z podłoża wychodziły korzenie i odsłaniały się kamienie. Było już wiadomo, że do niedzieli trasa nie przeschnie…

Mistrzostwa Polski pod egidą Diverse Downhill Contest, które miały również status ósmej rundy Pucharu Polski rozpoczęły się w niedzielę punktualnie o 10:45 oficjalną ceremonią wciągniecia polskiej flagi. Honory obok organizatora czynili zawodnicy broniący tutułów mistrzowskich oraz Pan Jerzy Klinik najbardziej przychylny downhillowi człowiek w PZKol.

Już po porannych treningach było jasne, że przyjemna i szybka trasa na Czantorii stała się „hardcorem”, a techniczne leśne fragmenty zamieniły się w szkołę przetrwania. Idealna linia stała się iluzją – zawodnicy walczyli o dojechanie do mety bez gleby, najmniejszy błąd kończył się efektownym sposobem pokonywania przestrzeni już bez roweru.

Festiwal gleb nie ominął „pretendentofaworytów” – wszyscy byli równouprawnieni w walce z naturą. Prawdziwe żniwo zebrał przejazd finałowy, gdzie walka szła o najwyższą stawkę i trudno było panować nad emocjami. Gorzką pigułkę musieli przełknąć miedzy innymi: Ania Sojka, Arek Perin czy Hubert Posmyk.

Hobby Hardtail:
Na najwyższy stopień pudła powraca Wojtek Foks [SSR Skierniewice], objawienie tegorocznego sezonu Sławek Łukasik ma problemy na trasie – dopiero miejsce 5. Po dwóch latach nieobecności na starcie pojawia się Filip Banaszak [EB TIME] na sztywnym rowerze sic! i od razu miejsce 3, druga pozycja dla naszych południowych sąsiadów grupa DH Brutal Team z Czech zawodnik Splichal Lukas, który podpisuje listę obecności na wszystkich edycjach Diverse Downhill Contest.

Hobby Junior:
Tutaj nie było niespodzianek miejsce pierwsze Gzela Michał z Krakowa, triumfator całego cyklu Diverse Downhill Contest w kat. Hobby Junior przypieczętował jeszcze swoje zwycięstwo. Miejsce drugie i trzecie dla społeczności Śląska Cieszyńskiego czyli lokalesów: 2. Kapitan Sebastian, 3. Żarłok Szymon.

Hobby Full:
Najliczniejsza obsada, zacięta walka o wejście do finałów. Panowie Renner Tomasz [CYKLOTOUR], Sęk Arkadiusz [KTM Hardon Sport] Bugalski Bartosz [HCFR.pl –InterSport] rozdysponowali między sobą miejsca na podium w takiej kolejności jak wypisani są powyżej. Warto dodać iż Tomek Renner jeszcze w zeszłym sezonie ścigał się na hardtailu, a teraz drugi raz z rzędu wygrał zawody z Serii Diverse Downhill Contest.

Kobiety:
Ania Rucińska [E-PAY Bike Team] obroniła tutuł Mistrzyni Polski w zjeździe z ubiegłego roku, po ogólnie słabszym sezonie Dibi wraca do formy – do twarzy jej w białoczerwonych kolorach. Ania Sojka [Kingston Racing Team] triumfatorka Pucharu Polski DH 09 po bliskim spotkaniu z korzeniem i dalszą jazdą ze skrzywioną kierownicą musiała zadowolić się drugą pozycją. Trzecie miejsce wywalczyła Agata Stamm [Freestajnia].

Masters:
Panów po 30 przybywa – taka kolej rzeczy, a ponieważ kolarstwo DH to stosunkowo młoda dyscyplina, będzie nas przybywać coraz więcej, skutkując coraz bardziej zaciętą rywalizacją. Walka o tytuł Mistrza Polski to nie przelewki, Wojtek Koniuszewski [Totalbikes] aka Diabeł skoncentrowany na jednym celu – miejsce pierwsze, tytuł mistrzowski i klasyfikacja generalna, wszystko udało mu się rozstrzygnąć w tym jednym przejeździe. Miejsce drugie Tasz Szymon [SN PTT 1907 Zakopane], trzecia pozycja dla Dariusza Skowrońskiego [Kingston Racing Team].

Junior:
Tutaj dramatyczną walkę z przeciwnościami stoczył Hubert Posmyk [Kingston Racing Team] za forumowiczem z DH-zone: „piątek po kolizji połamane korby i pedały, na 5 min przed startem odkrycie pęknietej ramy!!!, swój rower oddaje mu ( rezygnując ze swojego startu!! teamowy kolega Patryk Abramski – wielki szacun!), przejazd eliminacyjny na nie swoim rowerze – drugi czas, przejazd finałowy – w górnej części trasy paskudna gleba z kilkumetrowym lotem głową w dół i koniec marzeń o zwycięstwie”…

Mistrzem Polski Juniorów został Arkadiusz Milczarek [E-Pay Bike Team] drugie miejsce Michał Mucha, którego fanclub najbardziej ostentacyjnie dopingował go na trasie. Trzecie miejsce Aram Raoff [Dębnicki KS PKS]

Elita:
Pod nieobecność Jody (Maciej Jodko [RMF – Pepsi Max], który przygotowuje się do sezonu snowboardowego i startu w zimowej olimpiadzie) na Czantorii w elicie działy się niesamowite rzeczy. Perini – Arkadiusz Perin [JBG2 – Warszowice] będąc pod presją lokalnej publiczności i smaków tutułu przesadził z ryzykiem i wysadził się z siodła na swojej własnej „pułapce”, po tym incydencie aby zniwelować stratę pojechał na 150 % co zaowocowało kolejną glebą i końcem marzeń o mistrzostwie 09. Na metę z czasem 4.17.02 wpada tymczasem Jacek Cienciała [Dębnicki KS PKS Kraków] i obejmuje prowadzenie, wśród ustrońskiej publiczności panuje euforia, która nie znika nawet po pojawieniu się na dole Michała Śliwy [Dębnicki KS PKS Kraków]. Dopiero po chwili kiedy zegar fotokomórki przeskakuje na magiczne 4.04.75 następuje chwila konsternacji – nie to nie fotokomórka zwariowała – to Śliwa wykręcił tak fenomenalny czas.

Mistrzem Polski w kat. Elita został bezdyskusyjnie Michał Śliwa, który znokautował rywali podkreślając jednocześnie swoją dominację w Pucharze Polski DH, drugie miejsce Jacek Cienciała co pędzi jak strzała przedstawiciel lokalnej społeczności bronił honoru gospodarzy pod niefart Arka, trzecie miejsce i tu spora niespodzianka Kucbora Maciej [RMF MAXXX JOY RIDE]. Gratulujemy wszystkim zawodnikom, a w szczególności Mistrzom Polski 2009.

Zawody na Czantorii odbyły się w asyście licznie zebranej gawiedzi: kibiców i fanów sportu DH, fenomen tego miejsca polega na medialności i dostępności tej lokalizacji – „kolejki ustawiały się do kolejki” albo inaczej – długo trzeba było czekać aby wyjechać na górę, a krzesełko na Czantorii należy do najszybszych i najbardziej przepustowych w kraju.

Dziękujemy zawodnikom i kibicom za dojrzałą postawę, dziękujemy władzom Czantorii i miasta Ustronia za okazane zaufanie i pomoc przy organizacji, mamy nadzieję do zobaczenia za rok…
Pamiętajcie żeby zaglądać na stronę www.freestyle.pl/downhill gdzie na bieżąco będziemy informować o przygotowaniach do przyszłorocznego cyklu Downhill Contest, a za niedługo pojawią się tam jeszcze filmy i zdjęcia z ostatnich edycji.

Z roku na rok imprezy Diverse Downhill Contest cieszą się coraz wiekszym powodzeniem wśród zawodników, kibiców, mediów – to cieszy. Dziękujemy wszystkim za udział w Diverse Downhill Contest 2009, dziękujemy osobom zaangażowanym w całe przedsięwzięcie za różne formy wsparcia i pomocy i wreszcie dziękujemy sponsorom bez, których nie udałoby się zorganizować imprezy na takim poziomie.

Tytularnym sponsorem imprezy jest marka odzieżowa Diverse, wsparcie energetyczne zapewnia Red Bull, wsparcie techniczne Duncon i Dobre Sklepy Rowerowe

ustron2

Skomentuj

Komentarze