RIP Bartycka – ciąg dalszy sprawy

Z końcem listopada informowaliśmy o zniszczeniu jednego z najstarszych miejsc do jazdy rowerem górskim w Warszawie – mowa tu o trasie na Kopcu Powstania Warszawskiego przy ulicy Bartyckiej (tekst w tym miejscu). Rowerzyści nie składają broni i walczą o utraconą miejscówkę, a 43RIDE czujnym okiem śledzi wydarzenia i relacjonuje na czym stoimy.

RIP Bartycka - ciąg dalszy sprawy
Bartycka była idealnym miejscem na zimowe jazdki

Gdy opadły emocje i wojenny kurz, postanowiliśmy trochę sformalizować działania i wysłaliśmy kilka nurtujących nas pytań do władz Dzielnicy Mokotów. Tuż przed świętami doczekaliśmy się odpowiedzi, więc zapraszamy do krótkiej lektury.

Tomasz Profic, 43RIDE: Dlaczego przez prawie 20 lat istnienia toru nie podjęto żadnych działań zmierzających do legalizacji (lub nie) toru, a w przeciągu kilkunastu dni od wyrażenia chęci zalegalizowania toru przez rowerzystów, został on zniszczony?

Jan Ozimek, Zastępca Burmistrza Dzielnicy Mokotów M.St. Warszawy:Na wniosek Warszawskiego Klubu Kolarskiego podjęte zostały działania w sprawie analizy możliwości urządzenia w tym miejscu toru kolarskiego. Zgodnie z opinią Wydziału Architektury i Budownictwa z dnia 23.06.2016r. zapisy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego tego rejonu nie przewidują w tym miejscu realizacji ścieżek rowerowych, ani kształtowania zboczy w celu umożliwienia uprawiania sportów ekstremalnych w postaci zjazdów rowerowych.

Ponadto teren wykorzystywany przez rowerzystów, a w tym zgromadzone materiały (ziemia, palety, fragmenty ściętych drzew i inne), aby mogły być zakwalifikowane jako dostępny publicznie tor rowerowy muszą także spełniać warunki bezpiecznego użytkowania.

W dniu 12.05.2016r. przeprowadzono kontrolę terenu parku Kopiec Powstania Warszawskiego, w wyniku której stwierdzono masową dewastację drzew. W bocznej alecje otaczającej Kopiec stwierdzono nielegalne naniesienia, które wykorzystywane są przez rowerzystów jako skocznie. Jako materiał wykorzystano pnie i konary drzew, palety oraz ziemię.

Z uwagi na stwierdzoną dewastację i nielegalną wycinkę drzew będących własnością m.st. Warszawy, w dniu 12.05.2016r. do Policji zostało wystosowane zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na szkodę m.st. Warszawy. Wysokość strat oszacowano na kwotę 11.128,32zł. W dniu 27.09.2016r. urząd otrzymał pismo z policji informujące o umorzeniu dochodzenia w sprawie zniszczenia drzew i wpisania sprawy do rejestru przestępstw.

Z uwagi na zagrożenie jakie stwarzały przedmiotowe naniesienia, zaistniała konieczność ich likwidacji oraz uprzątnięcia terenu. Nadmieniam, że w przypadku utraty zdrowia lub życia użytkowników lub osób postronnych korzystających z parku, odpowiedzialność ponosi właściciel terenu, czyli m.st. Warszawa (podstawa prawna Kodeks Cywilny art. 417 §1 Odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną przy wykonywaniu władzy publicznej).

Czy zostało przeprowadzone odpowiednie postępowanie administracyjne przed ogłoszeniem rozbiórki toru?

Uprzątnięcie terenu nie wymagało poprzedzenia działań przeprowadzeniem postępowania administracyjnego i w związku z tym nie była wydana decyzja wskazująca konieczność usunięcia nielegalnych niezwiązanych z gruntem naniesień na kopcu.

RIP Bartycka - ciąg dalszy sprawy
W zeszłym roku rowerzyści sami musieli usunąć powalone przez wiatr drzewa, które uniemożliwiały przejście (i przejazd)

Kto, dlaczego i na jakiej podstawie wydał decyzję o zniszczeniu toru? Jakie były tego koszty?

Na posiedzeniu Zarządu Dzielnicy w dniu 09.11.2016r. zapadła decyzja o konieczności likwidacji ww. naniesień i uprzątnięciu terenu.

Zgodnie z art. 4 pkt 8 ustawy „Prawo zamówień publicznych” oraz wewnętrznym regulaminem zamawiającego wystąpiono z zapytaniem ofertowym do 6 firm. Spośród nadesłanych ofert wybrano najkorzystniejszą finansowo. Prace wykonała firma Paweł Kozłowski SORTED z Piaseczna. Koszt prac wyniósł 19.500zł.

RIP Bartycka - ciąg dalszy sprawy
Slajd z prezentacji Warszawskiego Klubu Kolarskiego pokazujący jak teren wyglądał przed i po

Jaki wg dzielnicy był dokładny status toru rowerowego na Kopcu? Czy była to samowola budowlana czy coś innego?

Mimo, że w przestrzeni publicznej i nawet dokumentach urzędowych pojawiają się zapisy o usunięciu nielegalnego toru rowerowego, to uprzątnięcie nielegalnych naniesień nie miało charakteru likwidacji samowoli budowlanej, lecz było kolejnym działaniem porządkowym na terenie należącym do m.st. Warszawy. W miarę posiadanych środków finansowych, z terenów miejskich, usuwane są nielegalne zwałki, drzewa zniszczone w wyniku nieszczęśliwych zdarzeń z udziałem sprzętu mechanicznego lub tzw. wiatrołomy, ewentualnie nielegalnie zniszczone przez ludzi drzewa lub inne nasadzenia. Teren doprowadzany jest do stanu właściwego, odtwarzane są nawierzchnie trawiaste i ukształtowanie terenu. Usunięcie nielegalnie (bo bez zgody właściciela i zarządcy terenu) zgromadzonych na zboczu kopca materiałów, odpadów i powalonych drzew oraz odtworzenie ukształtowania zboczy kopca miało na celu doprowadzenie tego terenu zieleni do właściwego stanu.

RIP Bartycka - ciąg dalszy sprawy RIP Bartycka - ciąg dalszy sprawy
Stan obecny wygląda tak… ciekawe czy i kiedy zostaną usunięte zwalone drzewa

Czy w związku z licznymi wyrazami sprzeciwu (m.in. internecie, prasie) dzielnica ma w planach zapewnienie rowerzystom odpowiedniego miejsca do jazdy/treningu, które byłoby podobne do toru na Bartyckiej?

Urząd Dzielnicy Mokotów jest zainteresowany współpracą w znalezieniu innej lokalizacji, którą mogliby użytkować rowerzyści pod warunkiem, że jego lokalizacja nie będzie sprzeczna z obowiązującymi przepisami, a sposób wykonania umożliwiać będzie bezpieczne użytkowanie, co rozumieć należy przede wszystkim jako wyeliminowanie zagrożenia kolizji użytkowników z innymi użytkownikami terenu.

RIP Bartycka - ciąg dalszy sprawy
Jedno z ostatnich moich zdjęć z Bartyckiej

Jak widać po powyższych odpowiedziach, władze dzielnicy bronią się jak mogą i wciąż zasłaniają się planem zagospodarowania. Co ciekawe, dwa tygodnie temu reprezentanci osób walczących o przywrócenie toru, zostali zaproszeni na posiedzenie Komisji Sportu Rekreacji i Turystyki Rady Warszawy, na którym poruszona została nasza sprawa. O ile komisja była przychylna i zgadzała się z naszymi argumentami, to od władz Dzielnicy Mokotów usłyszeliśmy m.in. że w ich prywatnej opinii Kopiec jest cmentarzem (!), co jest oczywiście totalną bzdurą, ale jakże wygodną do storpedowania naszych inicjatyw.

RIP Bartycka - ciąg dalszy sprawy RIP Bartycka - ciąg dalszy sprawy
Przed posiedzeniem Komisji w holu zebrała się liczna grupa rowerzystów, a nasza reprezentacja dzielnie walczyła podczas obrad

Co dalej? Nie składamy broni i walczymy dalej. Światełko w tunelu jest i liczymy na to, że zarówno Komisja Sportu Rekreacji i Turystyki Rady Warszawy oraz władze Dzielnicy Mokotów, będą chcieli z nami współpracować na rzecz rozwiązania problemu oraz wypracujemy jakiś wspólny kompromis, który zadowoli wszystkich. Trochę udziela mi się chyba świąteczny nastrój i nutka optymizmu, jednak wystarczy przejechać się jedną dzielnicę dalej (Ursynów) i porozmawiać z tamtejszymi urzędnikami, którzy pokazują, że można się dogadać i dobrze współpracować. Tym samym życzę Wesołych Świąt oraz szybkiego rozwiązania naszego problemu!

Zapraszam również do śledzenia profilu Ratujmy Bartycką na facebook’u. Zamieszczane są tam wszelkie materiały i informacje związane ze sprawą.


Zdjęcia: facebook.com/RatujmyBartycka, archiwum 43RIDE

Skomentuj

Komentarze