Z wizytą w Bike Parku Kouty nad Desnou

Bike park w Koutach to chyba najbardziej polskie miejsce na rowerowej mapie okolic naszego kraju. Kouty nad Desnou leżą w czeskim zagłębiu rowerowym, w pobliżu są słynne Rychlebskie czy Liptovskie ścieżki, a także co raz lepiej znany i eksplorowany Bike Park Koprivna. A wszystko to w okolicach Jesonika na czeskich Morawach.

Z wizytą w Bike Parku Kouty nad Desnou
Wjazd do lasu na początku czarnej trasy

Dlaczego to najbardziej polskie miejsce? Bliskość granicy naszego kraju oraz jakość tras sprawiają, że zdecydowanie warto się wybrać tuż za granicę by pojeździć po naprawdę fajnych trasach. Z tego samego założenia wychodzi naprawdę mnóstwo naszych rodaków i na parkingu pod wyciągiem bez większego problemu znajdziemy mnóstwo samochodów na polskich rejestracjach. Mało tego, gdy byliśmy tam po raz pierwszy w tegoroczną majówkę, to na 40 samochodów jakieś 90% było z Polski.

Z wizytą w Bike Parku Kouty nad Desnou
Trzecia hopa na pierwszej prostej trasy DH

Bike Park

Bike park jest położony na skraju Koutów, a więc jeśli szukamy innych atrakcji, to do „miasta” trzeba się wybrać na dłużej. Jednak nas interesują trasy rowerowe i to co mają nam do zaoferowania. Samych tras jest cztery, z czego trzy są naprawdę warte uwagi. Warto zaznaczyć, że trasy są dobrze oznaczone i ciężko się zgubić. Przydałaby się jednak jakaś bardziej szczegółowa mapa przy górnej stacji, ale da się jakoś bez tego obejść. W kwestii tras, to spokojnie pobawimy się tutaj na rowerze enduro jak i na typowej zjazdówce. Jednak wydaje mi się, że typ tutejszych tras sprawia, że więcej frajdy będziemy mieć na mniejszym rowerze, ale to kwestia subiektywna.

  • Uhlířská stopa (Śladami Węglarzy) – trasa niebieska, 5km – jest to najłatwiejsza trasa na całej górze, która nadaje się nawet dla dzieci czy osób, które w ogóle nie miały wcześniej styczności z jazdą na rowerze w górach. W wielkim skrócie – dla nas jest to po prostu równa i nudna ścieżka..

  • Hřebenovka (Grzbiety Gór) – trasa czerwona, 3.5km – trasa idealna na rozgrzewkę, dość długa i w miarę prosta. Zaczyna się centralnie pod wyciągiem i przez pierwsze kilkaset metrów biegnie tuż pod nim. Z początku oferuje masę ciasnych zakrętów, na których zdecydowanie można poćwiczyć technikę skręcania, by płynnie przejść w sekcję hopek, a potem uciec na szybki odcinek przy nartostradzie. W tym momencie mamy możliwość przetransferowania się na trasę DH, wystarczy przejechać kilkadziesiąt metrów wszerz nartostrady. Następnie trasa wpada w las gdzie jest naprawdę fajna i szybka sekcja hopek na szerokiej ścieżce. Ten odcinek jest naprawdę fajny, ale mimo wszystko zrobiony trochę na tzw. pałę. Bardzo długa prosta sprawia, że możemy naprawdę mocno się rozpędzić, więc trzeba się pilnować by nie popełnić błędu na jednej z licznych hopek. Następnie mamy długą dojazdówkę szutrem, która pozwala dobrze odpocząć przed ostatnimi odcinkami. Wpadamy do lasu i rozpoczynamy walkę z trasą typu flow. Liczne bandy, muldy oraz sporadyczne hopki czy korzenie sprawiają, że czujemy się jak na długim górskim pump tracku. Szczerze mówiąc to chyba najbardziej męczący odcinek tej trasy. Po tym lesie czeka nas jeszcze kilkaset metrów singla i wracamy pod wyciąg.


  • Początek czarną trasą, potem Stara Niedźwiedzica z odbiciem na airline, lipiec 2016

  • Stará medvědice (Stara Niedźwiedzica) – trasa czerwona, 3km – Poza początkiem, który jest zwykłym singlem bez większych emocji, jest to chyba najlepsza trasa na całej górze. Płynna, z ogromną ilością band i hopek, a do tego bardzo szybka i wymagająca. Zabawy jest na niej naprawdę sporo, a mniej więcej w połowie trasy mamy możliwość odbicia na czeską wersję airline’a. Jest to zaledwie kilkaset metrów trasy, ale zabawa jest gwarantowana. Warto jednak wcześniej zapoznać się z trasą, ponieważ jest kilka momentów, w których myślisz, że będzie hopa, a to okazuje się tylko wysoką muldą napędową. Takie małe zdziwienie, ale jak już się nauczysz pompować i wybijać tam gdzie trzeba, to radocha z jazdy zostaje na bardzo długo. Mniej więcej w 3/4 trasy, łączy się ona w ostatnim lesie z trasą DH i na końcowy odcinek mamy do wyboru dwie opcje. W lewo lecimy na wprost pod wyciągiem, znajduje się tam sekcja hopek, jednak dużo więcej frajdy sprawia prawa linia. Tu z kolei mamy zaledwie kilka hop, ale za to na konkretnej prędkości i w konkretnych rozmiarach. Fun w czystej postaci.


  • Airline, majówka 2016

  • Koutíkův sen (Sen Koutika) – trasa czarna, 2.5km – jest to najtrudniejsza trasa na całej górze i każdy kto na nią wjedzie, przekona się dlaczego. Rozpoczyna się sekcją kilku hopek wzdłuż nartostrady by po chwili przejść do lasu na dwie szybkie sekcje usiane kamieniami i ogromną ilością korzeni. Największa frajda na tych odcinkach jest dopiero w błocie (sprawdzone!), ale również z suchym podłożem jest dobrze. Gdy skończy się drugi las, większość osób odbija na Starą Niedźwiedzicę, jednak fanów DH czeka fajna sekcja wzdłuż nartostrady, na której moją uwagę przykuło sprytne wykorzystanie pozostałości po ściętych drzewach. W końcu po co wykopywać pieniek jak można zrobić z niego hopkę? Następnie czeka nas niezbyt długa sekcja, która wymaga umiejętności jazdy po stromych odcinkach usianych kamieniami i korzeniami. W tym miejscu zdecydowanie warto zapoznać się z trasą – sam sprawdziłem, na szczęście czeska gleba jest dość miękka. Kolejny odcinek to znów całkiem stromy las wzdłuż wyciągu, ale tu jazda jest zdecydowanie płynniejsza i spokojniejsza, ale wbrew pozorom to dopiero tutaj zaczynamy czuć jak nasze klocki hamulcowe wołają dość (organiczne bardzo ładnie pachną!). Następnie wypadamy do ostatniego lasu, który oferuje dwie możliwości przejazdu i to właśnie tu trasa łączy się ze Starą Niedźwiedzicą. Warto dodać, że podczas zawodów DH w Koutach najlepszy czas oscylował w granicach 4:30min.


Trasa DH, Sen Koutika, majówka 2016

Z wizytą w Bike Parku Kouty nad Desnou
Redaktor Tomas na wyciągu

Wyciąg

Sam wyciąg w Koutach wymaga oddzielnego akapitu. Niestety znajduje się dość daleko od parkingu (jakieś 300m) i wymaga wdrapania się na sporą górkę. Wymusza to na nas zabranie się z wodą i ew. podstawowymi narzędziami pod wyciąg, ponieważ w razie awarii zjechanie na sam dół (i ponowne wdrapanie się) zajmuje troszkę czasu. Dla niektórych osób minusem może być też fakt, że kolejka jest puszczana raz na pół godziny (w godz. 9-17). Jednak dla mnie ten czas był bardzo ok. Zanim wjechałem na górę, potem trasą w dół, to akurat odpocząłem minutkę i wyciąg ruszył ponownie. Dolna stacja kolejki (Liščí potok) znajduje się na wysokości 600m npm, a górna (Medvědí hora) na wysokości 1100m npm – 500m przewyższenia to zdecydowanie fajna sprawa (no i prędkość wyciągu to 5m/s, więc wjazd jest dość szybki). Niewątpliwym plusem jest także sposób przewożenia rowerów. Podwójny hak oraz panowie wyciągowi, którzy odpowiedzialni są za założenie i ściągnięcie roweru. Minusem jest tylko fakt, że podróżujemy sami na 6-osobowej kanapie.. no chyba, że trafią się turyści, to wtedy nie musimy krzyczeć do kolegi jadącego przed/za nami na innej kanapie.

Z wizytą w Bike Parku Kouty nad Desnou
Obok knajpy przy górnej stacji wyciągu jest trochę miejsca by odpocząć i zostawić rower

Infrastruktura i ceny

Na terenie ośrodka znajduje się spory parking (miejsca jest dość o każdej porze), restauracja, serwis rowerowy (normalne ceny i pomocna obsługa!) oraz dwa hotele. Niewątpliwym plusem jest przyjazna obsługa, ale po angielsku nie udało mi się z nikim dogadać. Oczywiście wszyscy rozumieją po polsku, ale dlaczego ja nie rozumiem ich?

Ceny.. karnet rowerowy (dla osoby dorosłej) na 1 dzień, to koszt 490CZK (~80zł), a dwudniowy 850CZK (~140zł). Do tego należy doliczyć kaucję zwrotną za kartę elektroniczną (chyba 100CZK). Aaa.. ważne info, wyciąg poza sezonem działa tylko w weekendy i warto obserwować fanpage Koutów na FB czy przypadkiem nie ma jakichś zawodów (często wyciąg jest niedostępny dla innych rowerzystów). W kwestii noclegów nie szukaliśmy zbyt intensywnie i skusiliśmy się na nocleg w ośrodku, więc najtaniej nie było. Pokój 2-osobowy to koszt około 1400CZK (~230zł), ale w cenie dostajemy naprawdę niezły standard oraz śniadanie (z jego jakością jest jednak różnie). Oczywiście można znaleźć taniej i lepiej, ale na pewno nie bliżej. W kwestii jedzeniowej, to zdecydowanie polecam knajpę w ośrodku. Prażony ser z frytkami, do tego kofola lub piwo i można odpoczywać. A dla tych, co chcą się posilić podczas jazdy jest również mała knajpa (z toaletami) przy górnej stacji wyciągu.

Z wizytą w Bike Parku Kouty nad Desnou
Górna stacja kolejki wraz z wieżą widokową

Jak dojechać?

Z Warszawy do Koutów jest około 450km. Trasa niestety nie jest najlepsza, ponieważ od Częstochowy wymaga jazdy zwykłymi drogami krajowymi. Jednak dla tych, którzy chcą szybko i wygodnie, zawsze można pojechać autostradą przez Czechy (wymagana winietka) i ostatnie 100km pokonać tamtejszymi drogami i dojechać do Koutów od południa. Generalnie jednak na miejsce kierujemy się do przejścia przez Głuchołazy (my jechaliśmy na miejsce przez Prudnik, ale np. z Wrocławia jedziemy przez Nysę). Gdy już przekroczymy granicę, to kierujemy się na Jesionik, a następnie drogą nr 44 na Šumperk.

Uwaga! Droga nr 44 dość często jest zamknięta tuż przed samymi Koutami. Obecnie trwa tam bodajże remont/budowa mostu nad rzeką, więc przejazdu nie ma! Żeby nie wpakować się w ślepą uliczkę, należy pojechać objazdem przez miejscowość Ostružná (odbijamy tuż za Jesionikiem). Następnie czekać nas będzie przesmyk przez czeskie górskie wsie (trasa idealna na rajdy WRC).

Z wizytą w Bike Parku Kouty nad Desnou
Widok z wieży widokowej na górną stację kolejki z Koutami w tle

Podsumowanie

Czy warto? Zdecydowanie! Wybrać się na dwa dni i zapomnieć co to 2-3 minutowe zjazdy, pośmigać po zadbanych trasach z bananem na twarzy i po prostu nacieszyć się jazdą w fajnym miejscu. Dla tych, którzy szukają czegoś innego niż bike park i chcieliby pozwiedzać okolicę, odsyłam do wpisu o Koutach na blogu Oli (balkanyrudej.pl/rowerowe-czechy-kouty-okolice), a jeśli mój opis Wam nie wystarczył, to polecam wpis Artura z zeszłego roku (aknowakowski.blogspot.com/bikepark-kouty).


Oficjalna strona: kouty.cz
Facebook: facebook.com/BikeParkKouty
Zdjęcia: Ola Zagórska-Chabros balkanyrudej.pl

Skomentuj

Komentarze