Na sezon 2026 mój rower doczekał się kilku nowych części od Race Face. Prezentowaliśmy tu już platformy oraz kokpit Turbine dostarczone przez Polskiego importera czyli Gregorio. Uzupełnieniem dla kierownicy i mostka Race Face jest oferta chwytów. Jeszcze kilka lat temu, wręcz niedałbym sobie założyć na kierownicę nic innego niż kultowe ODI Rogue, tak samo jak parę lat wstecz wyśmiałbym kogoś kto jeździ enduro na 29″… Czasy się zmieniają, rowery też. Jak więc wypada oferta topowych gripów od Race Face? Czemu dostępne są w 2 różnych rozmiarach? Zapraszam na prezentację.

Chwyty Race Face Chester
Teoretycznie chwyty to jeden z prostszych komponentów, ciężko tu o jakieś super różnice technologicznie. W praktyce jednak większość osób więcej jeżdżących ma swój ulubiony model i nie chętnie wymieniłoby go na inny. A trzeba wziąć pod uwagę, że to jeden z ważniejszych, bezpośrednich punktów styku nas z rowerem. Co więc wyjątkowego wymyślił Race Face? Chester to najbardziej miękkie, o największej przyczepności i najbardziej zaawansowane chwyty w ich kolekcji. Użyta guma ma twardość 20 A, przy skali 0-100 i gdzie 0A to najbardziej miękka, a 100 A najtwardsza z dostępnych. Prążkowana konstrukcja zapewnia miejsce na dodatkową pracę materiału oraz jednocześnie ułatwia odprowadzenie wilgoci i potu z powierzchni, którą trzymasz. Chwyty ustawiane są w jednej możliwej pozycji i nie są okrągłe po całym obwodzie. Miejsce oparcia dłoni jest odpowiednio obliczone i to właśnie tam jest najwięcej miękkiego materiału, który ma za zadanie pochłaniać drgania, tym samym minimalizując zmęczenie dłoni i poprawiając komfort jazdy. Od strony palców pojawia się specjalny kształt oraz zmniejszona ilość prążków, która ma poprawić pewność chwytu.


Gripy Race Face Chester – 2 rozmiary do wyboru
Podczas badań rozwojowych wzięte pod uwagę były wszystkie opinie ich zawodników i testerów. No i bardzo szybko wyszło, że ciężko tu zrobić tak aby jeden wzór i kształ był idealny dla wszystkich. Dlatego właśnie chwyty Race Face Chester dostępne są w 2 średnicach: 31 mm i 34 mm. Jedna kwestia to wielkość dłoni, druga to też osobiste preferencje i przyzwyczajenia. Średnica mocowania na kierownicy, oraz szerokość chwytów jest jedna i ta sama. Prążkowany materiał w przy wewnętrznej stronie chwytów w obydwu wersjach jest tak samo gruby, natomiast w miejscu gdzie palce oplatają chwyt widzimy już dosyć dokładnie różnicę w średnicy. Zewnętrzna końcówka chwytów jest miękka, ale też odporna na uderzenia. Grubsza wersja ma więcej miękkiego materiału i jest też nieco cięższa (135g para) niż 31 mm (112g para). Kolejną kwestią, w której możemy przebierać są kolory. Mowa tu zarówno o anodyzowanych kolorach obejm jak i gumy na chwytach.


Chwyty Race Face Chester – Pierwsze odczucia
Tak jak pisałem już na wstępie, jeszcze kilka lat temu nie dałbym sobie założyć na kierownicę roweru nic innego jak legendarne ODI Rogue. Skąd zmiana? Odi nie są wolne od wad. Guma dosyć szybko traci swoje ultra kleiste właściwości, a obejmy z 2 stron dosyć szybko łapią luzy względem chwytu. Dodatkowo w jeden z moich rowerów przyjechał z prążkowanymi miękkimi gripami, które chociaż cienkie, są na tyle wygodne że jeżdżąc po mieście w ogóle nie myślę o rękawiczkach. Race Face Chester natomiast łączy trochę te 2 światy bo jest prążkowany, ale też dostępny w wersji o zwiększonej średnicy. Stwierdziłem, że warto spróbować.



Razem z kierownicą i mostkiem otrzymałem do testu od firmy Gregorio 2 komplety chwytów. Jeden 31 mm i jeden 34 mm. Cieńszy wleciał do trailówki, którą głównie używam do latania po Mazowszu, dojazdów do pracy i ewentualnie bardziej wycieczkową jazdę. Jest wygodnie na tyle, że jadąc sobie na luzie nie muszę zakładać rękawiczek. Grubszy wariant trafił docelowo do endurówki, ale z racji, że testowy elektryk ma średnio wygodne chwyty, to ostatnio podmieniłem je na właśnie na Chestery w wersji 34 mm. Po całym dniu jazdy po Myślenickich enduro ścieżkach (3000 m w pionie…), mogę potwierdzić że gripy Race Face Chester zdecydowanie poprawiły komfort i zredukowały zmęczenie dłoni. Trzymanie jest pewne i komfortowe. Wcześniej na mojej endurówce, na otwarciu sezonu w Srebrnej Górze po 9 zjazdach wykończyło mnie bardziej ogólne zmęczenie niż jakiś konkretny element. Test będzie kontynuowany, a całościowo po sezonie pokażę i opowiem jak sprawowały się wszystkie przekazane komponenty od Race Face. Zobaczymy jak miękka mieszanka zniesie próbę czasu.



Gripy Race Face Chester – podsumowanie
Gripy Race Face Chester na pewno będą idealnym dopełnieniem kokpitu Race Face Turbine. Dla tych ,którzy chcą zgrać kolorystycznie wszystkie detale, dobra informacja jest taka że dostępnych wersji kolorystycznych jest tu mnóstwo i raczej każdy znajdzie coś dla siebie. Ja zmiksowałem 2 otrzymane komplety i czarne grube gripy z obejmami w kolorze Kash-money, trafiły do kompletu z kierą i mostkiem Turbine, a zielone chwyty 31 mm i czarne obejmy poszły do trailówki. Kolejna dobra informacja to możliwość wyboru 2 średnic chwytów, którą warto przemyśleć osobiście. Gripy Race Face Chester dostaniecie u Gregorio oraz w sklepach, które z nimi współpracują, w cenie 139 zł. Nie jest to najtańsza oferta na rynku, ale jak na najwyższy i najbardziej wypasiony model, to nie jest też jakoś super drogo.

O marce Race Face
Race Face to kultowa kanadyjska marka, która od lat produkuje części i akcesoria przeznaczone przede wszystkim do rowerowej grawitacji. Jej twórcy rozpoczęli przygodę z tworzeniem nowych komponentów w czasach kiedy „normalne” części nie wytrzymywały ich jazdy po trasach słynnego kanadyjskiego regionu „North Shore”. Race Face niezmiennie produkuje najwyższej klasy komponenty, używane przez topowych freeriderów na świecie.
Oficjalna strona: raceface.com
Dystrybucja: gregorio.pl
Media: facebook, instagram, youtube