Są marki, które co sezon zmieniają wszystko od kolorów, przez krój aż po filozofię, czasem nawet własną tożsamość. TYGU od lat doskonale wie jaką marką jest i robi to trochę inaczej. Ewolucja zamiast rewolucji. Dzięki temu nowa kolekcja 2026 wygląda jak sprzęt zaprojektowany przez ludzi, którzy faktycznie jeżdżą na rowerach, a nie tylko o tym mówią i piszą.

W tym roku TYGU Wear ewoluowało mocniej niż w minionych latach w kierunku „rejsingu” i odzieży dla osób, które cenią sobie komfort i swobodę jazdy bez zbędnego obciążenia. Dlaczego? Za moment wyjaśnię.


AQUAMATE: kamizelka, plecak, a może po prostu najbardziej praktyczna rzecz jaką możesz założyć na plecy na 1 dniowego tripa?

Są produkty, które trudno jednoznacznie sklasyfikować. AQUAMATE zdecydowanie należy do tej grupy. Plecak? Kamizelka? Nerka na plecach? Z pewnością nie jest pełnoprawny plecak, w który spakujesz się na trzydniowy trip w góry. Z drugiej strony, przestrzeni użytkowej jest tu wyraźnie więcej niż w większości nerek czy biodrowych „wynalazków”, które po dwóch godzinach jazdy zaczynają przypominać źle zamocowany worek ziemniaków. Czyli jednak kamizelka? :)

TYGU poszło tutaj mocno w kierunku inspiracji kamizelkami biegowymi. I bardzo dobrze, bo właśnie tam od lat rozwijane są patenty związane z szybkim dostępem do ekwipunku, stabilnością podczas ruchu i maksymalnym odciążeniem użytkownika. Około 90% DNA AQUAMATE pochodzi właśnie z tego świata, a pozostałe 10% to lekkie rozwiązania znane z nowoczesnych plecaków i nerek MTB.

Efekt? Powstała hybryda, która podczas jazdy bardziej „otula” ciało niż klasycznie wisi na plecach.

Największą robotę robią przednie kieszenie. I to jest dokładnie ten typ funkcjonalności, który zaczynasz doceniać dopiero wtedy, kiedy wrócisz do klasycznego plecaka. Telefon, baton, rękawiczki, okulary, multitool czy soft flask, to wszystko masz pod ręką bez potrzeby zatrzymywania się i ściągania całego systemu z pleców – noo są wyjątki ;) Kieszenie są asymetryczne i zaprojektowane pod różne gabaryty przedmiotów, dzięki czemu całość nie wygląda jak przypadkowy organizer przyczepiony do szelek ;)

Sam system nośny jest bardzo lekki, ale nie sprawia wrażenia „papierowego”. W środku znajduje się minimalistyczny „protektor pleców”, który pełni podwójną rolę ponieważ delikatnie usztywnia konstrukcję i poprawia wentylację. Czytając słowo „protektor” nie wyobrażaj sobie zbyt wiele. Mimo wszystko lepiej ze jest niż że go tam brakuje.

Do tego dochodzą anatomicznie wyprofilowane szelki i magnetyczna klamra z przodu, którą bez problemu obsłużysz jedną dłonią. Niby detal, ale właśnie takie detale odróżniają rzeczy projektowane „na rower” od rzeczy projektowanych przez ludzi, którzy realnie na rowerze jeżdżą.

Na pokładzie znalazło się też miejsce dla dwulitrowego bukłaka ładowanego od góry. Bardzo prosty patent, ale bardzo praktyczny. Nie trzeba wyciągać całego wkładu tylko po to, żeby dolać wodę przed kolejnym zjazdem. Ustnik można przypiąć magnetycznie po obu stronach, więc niezależnie od tego czy preferujesz prowadzenie rurki lewą czy prawą stroną, wszystko działa naturalnie.

Podsumowując AQUAMATE najlepiej odnajduje się podczas zawodów i jednodniowych wypadów gravel, trail, enduro lub szybki bikepacking. Nad całodzienną objazdówką po górach bym się zastanowił bo na takie czasem potrzebujesz więcej wody i sprzętu – jeśli jednak jesteś minimalistą… Można spróbować :) Zdecydowanie to produkt dla ludzi, którzy chcą zabrać więcej niż do nerki, ale jednocześnie nie mają ochoty wozić na plecach klasycznego plecaka wypakowanego po brzegi.

I właśnie dlatego trudno nazwać AQUAMATE zwykłym plecakiem.

TYGU Wear: AQUAMATE 2L YELLOW


Spodnie ARIOSO: dla ludzi, którzy nie uznają „za gorąco na długie”

Jeszcze kilka lat temu jazda w długich spodniach podczas cieplejszych dni wzbudzała pytania typu „no niby spoko ale po co?” . Dzisiaj? Coraz więcej osób świadomie wybiera pełne nogawki nawet latem dla lepszego samopoczucia na rowerze i ciekawej stylówki.

I dokładnie w ten trend trafiają nowe TYGU Arioso.

To ultralekkie spodnie MTB stworzone z myślą o jeździe w temperaturach, w których większość klasycznych modeli zaczyna działać jak mobilna sauna. TYGU wykorzystało tutaj nylonową tkaninę znaną ze swoich spodenek enduro, ale całość została mocno przeprojektowana pod kątem wentylacji i przepływu powietrza. Efekt jest zaskakująco dobry.

Podczas jazdy w okolicach +20°C spodnie nie dawały uczucia „zapocenia”, które często pojawia się w lekkich, ale słabo wentylowanych konstrukcjach. Materiał jest cienki, elastyczny. W praktyce Arioso bardziej przypominają drugą skórę niż klasyczne ciężkie spodnie MTB. I właśnie tutaj pojawia się ich największa przewaga, możesz spokojnie jeździć w pełnych nogawkach bez poczucia, że robisz to wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Krój jest nowoczesny, ale bez przesadnego „legginsowego” efektu. Nic nie lata na wietrze, ale jednocześnie spodnie zostawiają miejsce na ochraniacze i normalny zakres ruchu podczas agresywniejszej jazdy. Elastyczny pas biodrowy (oparty na ściągaczach), zapinany klamrą typu „zip” dobrze się sprawdza i trzyma konstrukcję na d… właściwym miejscu :)

Brak bocznych kieszeni, to kolejny krok w kierunku ścigania, zawodów i jednodniowych tripów. Zresztą po co Ci kieszenie w spodniach kiedy masz na sobie kamizelkę AQUAMATE? :)

ARIOSO to trochę odpowiedź na potrzeby współczesnego trail/enduro ridera – mniej pancerności rodem z motocrossu, więcej komfortu, wentylacji i naturalnego uczucia swobody podczas całodziennej jazdy.

TYGU Wear: Spodnie ARIOSO


SPIDER: rękawiczki wyglądające pancernie, ale jeżdżące jak druga skóra

Na pierwszy rzut oka SPIDER-y wyglądają trochę jak rękawiczki stworzone do brutalnego katowania roweru w bikeparku. Sporo struktury, wyraźna forma, protektory… Noo można by spodziewać się czegoś sztywnego i ciężkiego.

Nic bardziej mylnego! TYGU zastosowało tutaj tkany, jednoczęściowy materiał wykonywany maszynowo. Bez klasycznego zszywania wielu paneli, bez szwów próbujących po godzinie jazdy odcisnąć swoje piętno na dłoniach ;) Dzięki temu rękawiczki bardzo dobrze dopasowują się do dłoni i dają zaskakująco naturalne czucie gripów.

Największe zaskoczenie? Wentylacja.

Mimo swojej dość masywnej wizualnie konstrukcji SPIDER-y są bardzo przewiewne. Powietrze realnie pracuje wewnątrz materiału i nawet podczas cieplejszych dni dłonie nie zamieniają się w gotujące pierogi :D Do tego dochodzą zintegrowane protektory, które nie sprawiają wrażenia doklejonych na siłę. Są obecne, zwiększają poczucie bezpieczeństwa, ale jednocześnie nie ograniczają ruchu dłoni podczas jazdy – kolejny ukłon w stronę ścigania?

Od środka zastosowano autorski projekt ERGOgrip czyli specjalnie rozmieszczone pady w kluczowych miejscach dłoni. Nie chodzi tutaj o robienie kanapy z rękawiczki, ale o poprawę komfortu tam, gdzie podczas długiej jazdy faktycznie pojawia się największy nacisk.

Efekt końcowy jest bardzo „TYGU” – techniczny, trochę nietypowy, ale przede wszystkim WYGODNY i praktyczny podczas realnej jazdy.

TYGU Wear: Rękawiczki SPIDER


TYGU Trail Camo: rękawiczki, które robią dokładnie to, czego oczekujesz od dobrych glove’ów

Rękawiczki rowerowe mają dość niewdzięczne zadanie, powinny chronić dłonie, dawać dobre czucie kierownicy i nie przypominać przy tym zimowych rękawic roboczych. TYGU Trail Camo to lekka, terenowa konstrukcja zaprojektowana pod MTB, trail, gravel i enduro. Elastyczny, oddychający materiał dobrze dopasowuje się do dłoni, a ergonomiczny krój nie ogranicza ruchów.

To jeden z tych modeli, które praktycznie znikają na dłoni. Elastyczny, oddychający materiał dobrze dopasowuje się do ręki i nie daje uczucia sztywności nawet podczas dłuższych jazd. W praktyce bardziej przypominają drugą skórę niż klasyczne „rowerowe rękawice”, które czasem próbują zrobić wszystko naraz – ochronę, wentylację, pancerność ograniczając przy tym czucie gripów.

Największą robotę robi tutaj prostota. Smukły krój, dobra przewiewność i pewny chwyt kierownicy sprawiają, że rękawiczki odnajdują się praktycznie wszędzie od szybkiego trailu, przez enduro i gravela, aż po zwykłe lokalne rundki po lesie. Wzmocniony i antypoślizgowy chwyt poprawia kontrolę i daje poczucie trwałości tam, gdzie materiał najczęściej dostaje w kość.

No i jest jeszcze kwestia samego wzoru CAMO. Na szczęście nie wygląda jak militarny cosplay z targów survivalowych, a raczej jak subtelny ukłon w stronę leśnego klimatu, w którym większość z nas i tak spędza połowę sezonu :) Efekt jest prosty: rękawiczki nie krzyczą designem, ale też nie wyglądają jak kolejny nudny czarny „default”.

Trail Camo to definicja współczesnych rękawiczek MTB, są lekkie, wygodne i na tyle uniwersalne, że równie dobrze odnajdą się podczas agresywnego enduro, jak i spokojnej objazdówki po szutrach. Nie próbują być pancerną zbroją na dłoni ani ultra cienką warstwą. To raczej dobrze wyważony środek, przewiewność i pewny chwyt.

TYGU Wear: Rękawiczki trail CAMO


Jersey Black Short 2025: lekki jersey bez zbędnego kombinowania

W odzieży MTB bardzo łatwo przesadzić bo albo dostajesz zbroję z ropy naftowej nieodporną na upał, albo ultra cienki materiał, który boi się kontaktu z pierwszą gałęzią. TYGU Jersey Black Short 2025 bardzo rozsądnie trafia gdzieś pomiędzy tym wszystkim :)

To koszulka, o której szybko przestajesz myśleć podczas jazdy. Lekki materiał o gramaturze 130g choć składa się z 87% poliesteru i 13% elastanu, dobrze oddycha, szybko schnie, nie zamieniając się po pierwszym podjeździe w mokry kompres przyklejony do Twoich pleców. Jednocześnie całość nie sprawia wrażenia „papierowej”, jak wiele mocno odchudzonych jerseyów.

Krój jest luźny, ale bez przesadnego oversize’u. Koszulka dobrze współpracuje z ochraniaczami i nie lata na wietrze podczas szybszej jazdy. Tutaj widać wyraźnie, że TYGU projektowało ją bardziej pod rzeczywiste ściganie niż katalogowe pozowanie przy vanie ;)

Podobnie jak długie spodnie ARIOSO, Jersey Black Short pozbawiony jest kieszeni i zbędnych dodatków.

Black Short 2025 to po prostu dobrze dopracowany, uniwersalny jersey do trailu, enduro, gravela czy bikeparku. Bez marketingowej spiny, za to z bardzo dobrze wyważonym komfortem i wentylacją.

TYGU Wear: Jersey Black Short


SHRED: okulary, które od dwóch lat znikają szybciej niż świeże opony przed sezonem

Niektóre produkty zostają bestsellerami przez przypadek. SHRED raczej do tej grupy się nie zalicza.

Od dwóch sezonów te okulary regularnie pojawiają się na twarzach ludzi jeżdżących wszystko – od gravela, przez trail, aż po enduro i bikepark. Powód jest prosty: dostajesz zestaw, który realnie działa w różnych warunkach zamiast zmuszać Cię do wyboru „jednej słusznej szyby”.

W komplecie znajdują się dwie główne opcje – lustro oraz fotochrom. I właśnie ta druga robi tutaj ogromną robotę podczas jazdy w lesie, górach czy przy zmiennej pogodzie. Wyjeżdżasz ze słońca w ciemny singiel i nie masz poczucia, że właśnie ktoś zgasił światło. Szkła fotochromowe reagują na zmianę natężenia światła dość szybko.

Do tego TYGU dorzuciło możliwość dokupienia dodatkowych szyb clear i yellow. Clear sprawdzi się podczas nocnych jazd, deszczu albo bardzo ciemnych warunków w lesie, a yellow klasycznie poprawia kontrast w płaskim świetle i podczas pochmurnych dni.

Na pokładzie znalazła się także wkładka pod szkła korekcyjne. To niewielki detal, który dla osób z wadą wzroku może okazać się jednym z najważniejszych elementów całego zestawu, eliminując potrzebę szukania dedykowanych okularów sportowych z korekcją.

Same okulary są lekkie, dobrze trzymają się głowy, posiadają nowoczesny, sportowy design bez przesadnego przekombinowania. I chyba właśnie te cechy i ta uniwersalność tak dobrze się przyjęła bo okulary SHRED, zakładasz i zapominasz że z wizjerem może być coś nie tak jak trzeba.

TYGU Wear: Okulary SHRED


Sakwa HUBA: męska torebka ;) która bardzo szybko eliminuje połowę rowerowego bałaganu

TYGU stworzyło tutaj prostą, ale bardzo przemyślaną saszetkę montowaną do roweru. Taką, która nie próbuje być mobilną walizką, tylko ogarnia dokładnie to, co większość z nas realnie wozi na tak zwane „szybkie lapsy” – multitool, dętkę, naboje CO2, klucze, hajsy albo baton czy pompkę.

I właśnie pompka jest tutaj ważnym tematem, bo HUBA została zaprojektowana również pod dłuższe przedmioty. To detal, który brzmi banalnie do momentu, aż spróbujesz upchnąć większą pompkę do większości minimalistycznych torebek dostępnych na rynku.

Choć przybornik tego typu nie jest moim „pierwszym wyborem”, muszę przyznać że całość jest bardzo kompaktowa. Dzięki przemyślanemu układowi kieszeni i przegródek HUBA eliminuje potrzebę słuchania tej zdradliwej myśli, która przed wyjazdem szepcze do ucha: „wrzuć to wszystko do kieszeni”… Poza tym, o jakiej kieszeni mowa? ;)

Duży plus za materiał. TYGU wykorzystało trwały, wodoodporny poliester, dzięki czemu HUBA nie sprawia wrażenia jednorazowego akcesorium, które po jednym sezonie zacznie wyglądać jak przemoczone etui na kanapkę.

Najważniejsze jest jednak coś innego bo HUBA bardzo szybko sprawia, że zaczynasz jeździć bez plecaka częściej niż planowałeś. Nagle okazuje się, że podczas większości lokalnych rund endurko, szybkiego gravela czy nawet kilku godzin w lesie, nie potrzebujesz wozić połowy mieszkania na plecach ;) A do spóły z kamizelką AQUAMATE spakujesz się we wszystko co potrzebne na zawody/do bikeparku/na szybkie lapsy w lesie.

I chyba właśnie dlatego ten mały, niepozony przybornik ma sens.

TYGU Wear: Multisakwa HUBA


Podsumowanie:

Patrząc na kolekcję TYGU 2026 trudno nie odnieść wrażenia, że jej głównym adresatem są zawodnicy i osoby traktujące rower nieco bardziej sportowo. Arioso, AQUAMATE czy HUBA powstały z myślą o maksymalnym ograniczeniu bagażu, szybkim dostępie do niezbędnych rzeczy i komforcie podczas wielogodzinnego ścigania oraz treningów. Paradoksalnie jednak to właśnie zwykli rowerzyści mogą docenić ten zestaw najbardziej. Bo niezależnie od tego, czy walczysz o sekundy na odcinku specjalnym, czy po prostu chcesz spędzić cały dzień na rowerze bez ciężkiego plecaka i wypchanych kieszeni. Wszystkie te produkty sprowadzają się do jednego – większej swobody i mniejszej liczby rzeczy, o których trzeba myśleć podczas jazdy.


O marce TYGU

Niezależna polska marka odzieży i akcesoriów rowerowych, założona w 2017 roku. Stworzona przez pasjonatów kolarstwa w sercu pięknych Beskidów. Oddajemy w Państwa ręce produkty stworzone przez rowerzystów dla rowerzystów. Wszystko projektujemy i testujemy sami oraz wśród najlepszych Polskich zawodników. Marka korzysta z najlepszych producentów, świadomych przemian ekologicznych oraz wytwórczych.

Oficjalna strona:
gotygu.com
Media:
facebook, instagram, youtube