Czy rowerowy freeride jest dyscypliną dla kobiet? Jak nasza bohaterka trafiła do Utah i co tam robiła? Jakie są jej cele na przyszłość i nie tylko? Na te i inne ciekawe pytania odpowiada nasza dzisiejsza bohaterka serii Young Guns. Poznajcie Lenę Hajduczek.

Imię: Lena
Nazwisko: Hajduczek
Wiek: 17
Miejsce zamieszkania: Jejkowice
Dyscyplina: Freeride / Slopestyle
Ulubiony bikepark / miejscówka w Polsce: Bikepark Skolnity, Zoka Hall
Ulubiony bikepark / miejscówka zagraniczna: Bikepark Koprivna / Utah
Justyna John, 43RIDE: Cześć Lena, w październiku miałaś okazję być w Utah podczas zawodów Red Bull Rampage i jeździć po tamtejszych trasach. Na której zonie próbowałaś swoich sił i jak wrażenia?
Lena Hajduczek: Nie jestem pewna na której zonie byłam, dużo się przemieszczałam, próbowałam zjazdów, dropów i hopek. Jeździłam na ogromnej zajawie, rodzice długo musieli mnie przekonywać, żeby chociaż na chwilę pojechać na obiad. Poznałam lokalesów, którzy mnie oprowadzali i razem ze mną wysyłali na trasach!
Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas pobytu? Czy możesz porównać jazdę w USA do jakiejkolwiek znanej Ci miejscówki?
Zaskoczyły mnie dropy, które w większości budowane są w większym nachyleniu (nie zeskakujesz z płaskiej powierzchni, tylko ze zjazdu), co rzadko spotykam u nas. Także społeczność, która razem kopała, jeździła. Ludzie byli bardzo pomocni, wzajemnie się motywowano, od malutkich dzieci po osoby starsze. Jeździliśmy wsród wielu riderów światowego poziomu, np. z dziewczynami, które dzień wcześniej startowały w Rampage. Każdy był na równi, głodny progresu i adrenaliny. Tych tras nie potrafię porównać do żadnej miejscówki na której byłam, lecz nie byłam jeszcze w wielu krajach, np. Francji, gdzie trasy zapewne wyglądają inaczej niż w Polsce czy Czechach.

Skąd w ogóle pomysł na wypad do Utah na rower? To początek większego projektu związanego ze startem w przyszłości czy chciałaś po prostu skorzystać z możliwości sprawdzenia swoich sił na trasach użytkowanych w Red Bull Rampage?
Nie miałam w planach jazdy w USA. Założeniem był dwutygodniowy wyjazd objazdowy po Kalifornii, Arizonie, Nevadzie i Utah z zahaczeniem o zawody Red Bull Rampage, lecz po dotarciu do Hurricane wiedziałam, że nie mogę zmarnować szansy na przetestowanie tamtejszych tras. Nie ukrywam, po tym wyjeździe bardzo chciałabym tam wrócić i wystartować.


W zeszłym sezonie mogliśmy spotkać Cię np. w czeskim bikeparku Koprivna gdzie skakałaś duże przeszkody na trasie Dirtzilla. Zostałaś także Queen of the Day podczas imprezy Tiger Airline Jam w Skolnitach. Czy dirt/ freeride to Twój główny kierunek dalszego rozwoju?
Tak, szczególnie freeride. Daje mi radość, adrenalinę i uczucia, których nie potrafię opisać. W tym roku odblokowałam wiele dużych hop, zaczęłam bawić się w transfery i kombinować na trasach. Jest to definicja Ride For Fun. Dirtówkę wybieram głównie w zimie, gdzie najczęściej trenuję na ZokaHall w Strzegomiu. Jest to dla mnie taki powrót do sztywnej ramy, nauka nowych trików, trening na pumptracku. Jest mi łatwiej przenieść triki z małego roweru na duży.
Jakie triki masz w swoim arsenale?
One hand, suicide no hander, one foot, no foot, x-up, x-up do oppo x-up, backflip, 180, tabletop z one footem i tarcza (do dopracowania :)).
Startowałaś w zawodach Grupy Pingwina, Twoją twarz widzieliśmy na plakacie reklamującym wydarzenie Drop to the City na którym ostatecznie znalazłaś się na podium kategorii kobiet. Nie są więc Ci obce zawody. Jak odnajdujesz się w świecie ścigania?
Na zawodach staram się nie stresować, kierować się zajawą i przyjemnością z jazdy. Lubię jeździć na zawody, można szukać swoich linii, poznawać linie innych, spotykać nowych ludzi, znajomych i wrócić z pełnym bagażem nowego, cennego doświadczenia. Bardzo lubię też kibicowanie, uderzanie o obręcze kierownicą czy dzwonki.


Jak i kiedy zaczęła się Twoja przygoda z grawitacją? Czy od razu trafiłaś pod skrzydła Bartka Giemzy?
Gdy byłam młodsza, ustawiałam sobie hopkę ze sklejki i z niej skakałam. W bikeparku pierwszy raz byłam w 2022 roku, był to Bikepark Skolnity. Zabrał mnie tam tata, który też zaczynał, dzięki moim wujkom, którzy jeździli już od wielu lat. To od nich nauczyłam się, że bandy trzeba jeździć od góry i innych podstaw. Do GoBike.pro trafiłam w kwietniu 2023, tam trenowałam pod okiem Karola Skiby, Bartka Giemzy i Michała.
Jakie masz plany na najbliższy sezon?
Mam w planach starty w Pucharze Pingwina, odwiedzenie wielu jam’ów (np. Dziabanko), rozwinięcie mojego wachlarza trików, pewnie wyjazdy za granicę żeby odwiedzić nowe miejscówki, ale przede wszystkim jazdę dla siebie, dla mojego fun’u, bez zbędnej presji.


A jakie są Twoje cele długoterminowe?
Chciałabym nagrać edit, pokazać swoją jazdę i że dziewczyny też potrafią jeździć na wysokim poziomie, od tego roku również wystartować na Rampage. Reszty planów nie chcę zdradzać, stay tuned for more!
Czym zajmujesz się na co dzień i jak łączysz to z rowerową pasją?
Na co dzień się edukuję, chodzę do liceum. Rower jest całym moim życiem, gdy nie jeżdżę to trenuję, aby być jeszcze lepsza i unikać kontuzji lub chodzę na ściankę wspinaczkową, która jest super odskocznią od monotonnych ćwiczeń.
Co podpowiedziałabyś młodszym koleżankom, które chcą zacząć jeździć, ale nie wiedzą, jak się za to zabrać?
Nie ma się czego bać, warto pojawić się na spocie i zagadać do innych. Nie potrzebujesz od razu dobrego roweru, buduj, kombinuj, popełniaj błędy, bo to one uczą najwięcej. Nie bój się oceny innych, ludzie, którzy są warci bycia wzorem dla Ciebie, nie będą się wyśmiewać. Najlepiej znaleźć sobie grupkę riderów z którymi później przeżyjesz najlepsze tripy. Warto, jeśli masz możliwość finansową, zapisać się na obóz lub wyjazd, aby spróbować swoich sił w innych miejscach i terenie oraz progresować pod okiem profesjonalistów. Możesz też napisać do dziewczyn, które jeżdżą, np. na Instagramie. Jesteśmy mniejszością, więc warto się wspierać i dogadywać na babskie jazdki :).
Dzięki za wywiad!