Staje na podium w krajowych i międzynarodowych zawodach zjazdowych, ale najważniejsza jest dla niej radość z jazdy i ciągły progres. Poznajcie Polę Wrzosek.

Imię: Pola
Nazwisko: Wrzosek
Wiek: 9 lat
Miejsce zamieszkania: Jaworzno
Dyscyplina: Downhill
Ulubiony bikepark / miejscówka w Polsce: Wisła, Skolnity
Ulubiony bikepark / miejscówka zagraniczna: Bike Park Leogang, Austria
Justyna John, 43RIDE: Cześć Pola, na wstępie gratuluję srebra podczas wrześniowych mistrzostw iXS International Rookies Championships 2026, które odbyły się w austriackim Schladming. Jak się czujesz jako druga najlepsza dziewczyna w kategorii U11? Emocje już nieco opadły?
Pola Wrzosek: Dziękuję, bardzo się cieszę z tego wyniku! Emocje już trochę opadły, ale jeszcze niedawno trudno było uwierzyć, że udało się pojechać tak szybko. Srebro na międzynarodowych zawodach i bycie drugą najszybszą zawodniczką to dla mnie ogromna radość, tym bardziej, że startowałam w kategorii U11 i ścigałam się ze starszymi dziewczynami. Dałam z siebie wszystko i jestem mega zadowolona z tego, jak pojechałam.

Jaką miałaś strategię na te zawody i czy pojechałaś z nastawieniem, aby spróbować się zmierzyć z trasą i równieśnikami czy od razu miałaś ciśnienie na wynik?
Nie miałam żadnej strategii. To były dopiero moje drugie zawody poza Polską, więc traktowałam je bardziej jako okazję do nauki, zdobycia jakiegoś doświadczenia i pojeżdżenia z najlepszymi zawodniczkami i zawodnikami z całego świata. Nie skupiałam się na wyniku, tylko na tym, żeby dać z siebie wszystko, dobrze przejechać trasę i mieć fun z jazdy.
Startujesz na zawodach w Polsce, np. w serii Local Series of Downhill. Co Cię najbardziej zaskoczyło podczas imprezy w Schladming?
Te zawody były zupełnie inne niż te, które znam z Polski. Wiedziałam, że podczas zawodów tata, który jest też moim trenerem, nie będzie mógł jechać za mną na trasie, ale myśleliśmy, że przynajmniej pierwszego dnia treningów będzie mógł mi pomagać. Okazało się jednak, że trener może być tylko podczas track walku. Musiałam sama zapamiętać trasę oraz linie, a potem dostosowywać ją do tego, jak zmieniała się w różnych warunkach pogodowych. Na początku było duże zaskoczenie i trochę stres ale jakoś poszło.

Czy po takim doświadczeniu zmieniło się Twoje podejście do jazdy na rowerze?
Chyba nic się nie zmieniło. Dalej jeżdżę na tej samej zajawce i przede wszystkim dla radości. Rower jest największą pasją w naszej rodzinie i chcę, żeby tak zostało. Lubię się ścigać, ale nie chcę mieć wielkiej presji na wynik. Oczywiście cieszę się z dobrych wyników, ale najważniejsze jest dla mnie to, żeby fajnie spędzać czas i uczyć nowych rzeczy.
Na jakiego rodzaju trasach najbardziej lubisz jeździć? Czy masz konkretne elementy na których czujesz się lepiej, a co Twoim zdaniem wymaga więcej uwagi i poprawy w przyszłości?
Najbardziej lubię trudne trasy DH, korzenie, kamienie i strome ścianki. Spoko są też szybkie trasy flow, duże skoki, dropy i gapy. Chciałabym jeszcze poprawić technikę jazdy w zakrętach i spędzić więcej czasu na fly bagu.

W 2025 r. na Twoim Instagramie pojawiło się zdjęcie z podpisem „Cześć! Jestem Pola i od 5 lat jeżdżę na rowerze!”. Opowiedz nam, jak to się wszystko zaczęło.
Nie za bardzo to pamiętam, bo rowery są ze mną od zawsze. To największa pasja mojego taty i chyba to właśnie od niego się tym zaraziłam. Od malutkiego zabierał mnie na pumptrack i różne rowerowe wycieczki, a później do bikeparków. Pamiętam z filmików jak wszędzie jeździłam na biegówce, nawet do żłobka i przedszkola.
Nie miałam jeszcze 3 lat, a już jeździłam na malutkim BMX w Skate in Park. Pamiętam też, jak jechałam w sukience po Cygance, zobaczyłam salamandrę, zagapiłam się i wylądowałam w błocie. Rowery zawsze były u nas w domu. Jeździliśmy kibicować tacie na zawodach LSD, oglądaliśmy Red Bull Rampage i spędzaliśmy dużo czasu na wycieczkach rowerowych. Tata często jeździł po różnych bikeparkach i zabierał nas ze sobą, więc od małego byłam w tym sporcie. Chyba od tego się wszystko zaczęło.
Z kim jeździsz na co dzień? Masz na lokalnych miejscówkach koleżanki/ kolegów czy jednak zostaje jazda z tatą?
Najczęściej jeżdżę z tatą, bo rowery to nasza wspólna pasja i chyba nasz ulubiony sposób na spędzanie czasu razem. W weekendy często jeździmy do różnych bikeparków ze znajomymi i ich dziećmi, więc zwykle mam z kim pojeździć. A w tygodniu, jeśli mam taką możliwość, jeżdżę w grupie z ziomkami.


W ostatnim czasie pojawiło się sporo dziewczyn w podobnym do Ciebie wieku, które świetnie radzą sobie na trasach DH, ale też latają dropy czy skaczą spore double. To dla Ciebie zdrowa motywacja do progresu, czy jednak czujesz z tego powodu jakąś presję ze strony otoczenia? A może po prostu spędzacie razem czas i nie wpływa to na Twoją jazdę?
Wydaje mi się, że nadal dziewczynek jeżdżących DH jest mniej niż chłopaków, ale na szczęście jest nas coraz więcej. Z kilkoma dziewczynami spotykam się w bikeparkach, a z innymi widuję się na zawodach. Bardzo lubię z nimi jeździć, bo każda z nas ma trochę inny styl i zawsze można się czegoś nauczyć. Nie czuję przez to żadnej presji. Każda z nas rozwija się w swoim tempie. Jedne lepiej skaczą, inne szybciej jeżdżą po technicznych trasach. Ja po prostu staram się robić swoje i dobrze się przy tym bawić.
Skupiasz się raczej na downhillu. Czy próbujesz też innych odmian kolarstwa grawitacyjnego?
Najbardziej lubię DH i to właśnie jeżdżę najczęściej. A oprócz ścigania chciałabym trochę więcej poskakać na kickerach, pojeździć na pumptracku, nauczyć się nowych trików i poćwiczyć trial.

Jak Twoi koledzy i koleżanki w szkole reagują, gdy dowiadują się o Twoich sukcesach rowerowych? W końcu to nie jest sport pierwszego wyboru dla dziewczynki, chociaż wiele się w tej materii zmieniło na przestrzeni ostatnich lat.
Moi koledzy i koleżanki bardzo mi kibicują. W szkole wszyscy wiedzą, że jeżdżę na rowerze i startuję w zawodach. Moja wychowawczyni i pan od WF-u śledzą moje rowerowe przygody w mediach społecznościowych i zawsze trzymają za mnie kciuki. Po zawodach pani wychowawczyni często pyta, jak było i gratuluje mi wyniku. Bardzo się cieszę, że tyle osób mnie wspiera i trzyma za mnie kciuki.
Jest już jesień, a więc niedługo skończą się idealne warunki do jazdy. Czy macie jeszcze w planach wyjazdy w tym roku, aby „wycisnąć” jak najwięcej z mijającego sezonu?
We wrześniu bardzo dużo czasu spędziłam na rowerze i razem z tatą staraliśmy się jeździć jak najwięcej, póki była jeszcze dobra pogoda. Zawody w Schladming były już moimi ostatnimi w tym sezonie, więc teraz zostały fun lapsy w bikeparkach. Może jeszcze uda się trochę pojeździć pod koniec października, o ile pogoda pozwoli. Teraz zaczęłam już przygotowania do sezonu narciarskiego i jestem na obozie w Austrii, a rower zamieniłam na narty.

Na koniec chciałabym zapytać, czy planujesz już kalendarz startów na przyszły rok. Chciałabyś wziąć udział w jakiejś konkretnej serii zawodów?
W przyszłym roku chciałabym wystartować w 2, może 3 edycjach Rookie Downhill Cup oraz w jednych czy dwóch zawodach LSD / Hard DH. No i w iXS International Rookies Championships. Zawody są fajne, bo można spotkać znajomych i sprawdzić, czego się nauczyło, ale nie są dla mnie najważniejsze. Dlatego w przyszłym sezonie chciałabym skupić się luźnej jeździe i treningach, a zawody traktować jako przygodę. Na prawdziwe ściganie przyjdzie jeszcze czas, a ja chciałabym rozwijać swoje umiejętności i jak najdłużej czerpać radość z jazdy.
Dziękuję i życzę Ci radości z jazdy oraz dalszych sukcesów :)