Z wizytą u przyjaciół Czechów – Bike Park Dolni Morava

Ostatnimi czasy wyraźnie da się zauważyć wielkie zainteresowanie nowym, czeskim Bike Parkiem nieopodal polskiej granicy – Dolni Morava. Wybrali się tam nasi dwaj wysłannicy: Krzysztof Kriss Kaczmarczyk oraz Jacek Słonik Kaczmarczyk, a swoje wrażenia z pobytu opisali poniżej.

Krzysztof Kriss Kaczmarczyk:

O tym miejscu nie słyszałem żadnej negatywnej opinii, wszyscy są zachwyceni tamtejszą czerwoną trasą o nazwie Lesni Trail z odnogami czarnej Mamuti Trail, ale również niebieską: Selsky flow trail.

Korzystając z okazji, że byłem w okolicy, postanowiłem sprawdzić co rzeczywiście do zaoferowania ma ta czeska miejscówka oddalona o niespełna 50 km od Bike Parku Czarna Góra.

Na pierwszy rzut oka po dojeździe na parking wydawało mi się, że jest to dziura zabita dechami. Dopiero później okazało się, że musieliśmy zaparkować na parkingu oddalonym o ok 700m od wyciągu, gdyż ten bliższy był już pełny. Po dotarciu do dolnej stacji naszym oczom ukazał się “kurort” nieco większy niż te w polskich miejscówkach. Wielki hotel, osobna knajpa, ogromny ogrodzony plac zabaw dla dzieci z wieloma atrakcjami, długaśny tor saneczkowy ze szczytu góry, wieża widokowa ze ścieżką w koronach drzew… każdy znajdzie coś dla siebie.

Wracając do tego, co nas najbardziej interesowało – czyli rowerów: karnet całodzienny kosztuje 560kc, czyli około 100zł. Duży plus za bardzo szybką kolejkę z dużą przepustowością! Skąd ta wysoka przepustowość zapytacie? Po pierwsze jest tu wyciąg krzesełkowy z wyprzęganymi krzesłami, ale chyba tutejsza homologacja pozwala na jego zdecydowanie szybsze kręcenie niż w Polsce 😉 A po drugie – na każdym krześle zamontowany jest boczny hak do wieszania roweru, a na co drugiej kanapie – z tyłu dodatkowe mocowanie na dwa rowery! Rowerzyści wpuszczani są osobnym przejściem niż piesi turyści i zajmować mogą co drugą kanapę. Ale jako, że obsługa jest bardzo uprzejma i pomocna, to bez problemu zawiesza dodatkowe rowery na boczne haki. Tym sposobem kanapą dla rowerzystów może wyjeżdżać jednocześnie nawet czworo rowerzystów!

Czyli mówiąc wprost – wyjeździmy się do woli, do tego za całkiem normalną cenę!

Na pierwszy ogień uderzyłem na niebieską trasę Selsky Flow Trail. Jest to super opcja na rozgrzewkę bądź dla mniej zaawansowanych osób, które stawiają swoje pierwsze kroki w kolarstwie grawitacyjnym. Masa płynnych muld i świetnie wyprofilowanych, wysokich i gładkich band pozwala nabrać niezbędnej pewności siebie i złapania przyjemnego flow. Muldy mają na tyle dobrze dobrane profile, że każdy nielot może bezpiecznie je spompować, a ci bardziej zaawansowani riderzy bez problemu złapią odpowiednią prędkość, aby je polatać.

Mimo wszystko, po pewnym czasie ta trasa mi się znudziła i w połowie odbiłem na czarną trasę ze słynną drewnianą konstrukcją na początku.

No i od tego miejsca już zrozumiałem, czemu wszyscy tak zachwalają tamtejsze hopki. Duże, strome wybicia oraz szerokie i gładkie lądowania sprawiały, że już od pierwszego zjazdu mogłem na spokojnie skoczyć całą linię. Warto zaznaczyć, że czarną trasę – Mamuti Trail – stanowią tylko i wyłącznie pojedyncze odnogi, które co jakiś czas łączą się z trasą czerwoną.

Kolejnym zjazdem pocisnąłem już od początku na czerwoną trasę Lesni Trail. Tutaj już było dużo ciekawiej niż na niebieskiej. Wiele stromszych, bardziej wybijających stolików, super bandy, co jakiś czas krótkie odcinki z poukładanymi kamieniami oraz krótkie, naturalne sekcje pełne scióły i korzeni. Jak dla mnie bomba! Najlepsza moim zdaniem sekcja, zaczyna się jednak już w dolnej części góry, zaraz po ostatnim, naturalnym odcinku. Mamy tam linię hop bogatych w sharkfina, step-upa, muldy oraz stoły! Zaraz po tym mamy do wyboru dwie opcje: 1) kontynuacja czerwonej trasy (głównie bandy i muldy) oraz 2) odnoga czarnej trasy z dużymi, bijącymi do góry hopami! Chwilę niżej te 2 odnogi łączą się z niebieską trasą, która spokojnie biegnie już pod sam wyciąg.

Podsumowując

Dolni Morava to świetny Bike Park, nie tylko dla początkujących rider’ów, ale też dla osób chcących polatać bardzo przyjemne hopy i pocisnąć w stromych bandach. Śmiem twierdzić, że dla tych osób będzie to najlepsza miejscówka w okolicy. Na próżno jednak w nim szukać technicznych, zjazdowych tras dla najszybszych wycinaków. Do pełnego pakietu tylko tego tam brakuje. Mimo to polecam każdemu to miejsce, ja osobiście na pewno jeszcze tam wrócę!

Wrażenia redakcji

Skoro już tak wszyscy zachwalają Dolni Moravę, to również ja, nie mogłem jej pominąć. Miejscówka robi świetne wrażenie. Szybki wyciąg o dużej przepustowości, miła obsługa, wygodny system wieszania rowerów. Trasy, pomimo dużego ruchu w świetnym stanie. Widać, że została włożona masa pracy nie tylko w profilowanie, ale też w utwardzanie, odwodnienia itp. Ogólnie jednak jest to miejscówka głównie nastawiona na osoby latające. Te będą wniebowzięte, bo ilość hop, sharkfinów, stolików i ogólnie miejsc, w których można oderwać się od ziemi jest ogromna. Pomimo, że góra nie jest bardzo wysoka, to trasy zostały bardzo sprytnie rozciągnięte na boki i są długie, oraz napakowane przeszkodami. Trochę dziwi mnie miks: niemalże wyasfaltowanego flow traila z leśnym, korzeniasto-skalistym terenem, ale ma to też swój klimat. Pomimo świetnych lotów, moim zdaniem jest to miejscówka na 1 dzień. Z pewnością warto zobaczyć i spróbować samemu, ale wariantów i tras nie ma tu aż tyle, żeby zostać na dłużej.

– Marek Chabros, 43RIDE

Również i my, zachęceni pozytywnymi recenzjami, wybraliśmy się w weekend do Dolni Moravy, aby zobaczyć o co tyle hałasu. Śmiem twierdzić, że w tej chwili jest to miejscówka numer jeden w najbliższej okolicy Warszawy ;) Nasi rodzimi budowniczowie powinni pojechać do Czech i zobaczyć jak są zbudowane bandy i hopy, a do tego w jakim stanie są trasy na koniec sezonu. Na całej trasie flow były może 2 dziury?

Wszystko jest zbudowane tak, aby ułatwiać rowerzyście jazdę i spokojnie można latać w ciemno większość przeszkód. Do pełni szczęścia brakuje jakiejś czerwonej trasy zjazdowej, bo przejście z czerwonego jump line’a na czarną zjazdową (lub jej skoczne odnogi), dla niektórych może być trochę zbyt dużym skokiem. Poza trasami rowerowymi z pewnością nie można się tu nudzić, a jak przyjedziesz z rodziną, to w ogóle już możesz ich zostawić i będą się bawić równie dobrze co Ty na trasach. Zdecydowanie polecam zajrzeć choć raz!

– Tomasz Profic, 43RIDE

Video


Poczynania Krissa w sezonie możecie śledzić na:

Zdjęcia do artykułu wykonał: Jacek “Słonik” Kaczmarczyk