BMX Racing na Igrzyskach Olimpijskich 2020

BMX Racing zadomowił się na Igrzyskach Olimpijskich już na dobre. Dyscyplina swój debiut miała w Pekinie w 2008 roku, tak więc tym razem w Tokio po raz czwarty dowiemy się kto sięgnie po mistrzowskie tytuły. Ta widowiskowa odmiana kolarstwa świetnie wpasowuje się w trend ewoluującej formuły Igrzysk Olimpijskich, rozszerzanej o coraz to bardziej atrakcyjne dla widza aktywności sportowe. Postaramy się nieco przybliżyć zasady kwalifikacji na IO, sposób rozgrywania konkurencji oraz wskazać faworytów zbliżającej się imprezy i przytoczyć parę ciekawostek. 

Kwalifikacje

Igrzyska Olimpijskie charakteryzują się tym, że może wziąć w nich udział znacznie mniej zawodników niż ma to miejsce na przykład podczas zawodów Pucharu Świata. Dotychczas na igrzyskach mogliśmy oglądać 32 zawodników i 16 zawodniczek. Tym razem postanowiono jednak zredukować tę dysproporcję płci, w wyniku czego zobaczymy 24 panów i 24 panie. Szkoda, że nie zdecydowano się rozszerzyć obydwu grup do 32 osób. Z perspektywy kibica byłoby to na pewno ciekawsze, tym bardziej, że na listach startowych pojawiłoby się wtedy jeszcze kilka znakomitych nazwisk. Kryteria kwalifikacji olimpijskich są bezlitosne i kraje będące potęgami w BMX Racingu mogą wystawić maksymalnie 3 zawodników. Dla porównania, na Pucharze Świata we włoskiej Veronie wystąpiło 25 samych tylko Francuzów. 

Ilość miejsc na IO dla poszczególnych krajów: mężczyźni i kobiety.

W niektórych krajach nie obyło się więc bez kontrowersji w kwestii wyboru zawodnika. Kolumbia dysponuje dwoma miejscami w kat. mężczyzn. Pierwsze z nich zajął czwarty w rankingu Pucharu Świata Carlos Ramirez. Drugie natomiast zajmie Vincent Pelluard, którego nazwisko może zdradzać gdzie kryje się kontrowersja. Ogólnie rzecz biorąc to Pelluard z pochodzenia jest Francuzem. W 2013 zdobył tytuł Mistrza Francji oraz wielokrotnie reprezentował ten kraj w zawodach BMX Racing, a kolumbijskie obywatelstwo przyjął dopiero w 2018 roku. Prywatnie Palluard jest mężem kolumbijskiej mistrzyni olimpijskiej – Mariany Pajon, która to właśnie była powodem jego przeprowadzki do Kolumbii. Pelluard, już z kolumbijskim obywatelstwem, zajął olimpijskie miejsce następnego w kolejce Diego Arboledy, co skłoniło Diego do publicznego skrytykowania tej decyzji. Warto nadmienić, że BMX Racing w Kolumbii cieszy się dużą popularnością ze względu na olimpijskie sukcesy Mariany Pajon. Kolumbia w całej historii Igrzysk Olimpijskich zdobyła 5 złotych medali, z czego 2 należą właśnie do Pajon. Pelluard może i jest w tym momencie nieco lepszy niż Arboleda, ale kwestia jego występu na pewno jest dyskusyjna. Wydaje nam się, że pod francuską flagą Pelluardowi byłoby trudniej o olimpijską nominację.

Cokolwiek mówią… cokolwiek myślą… Czuję się bardzo dumny z bycia Kolumbijczykiem i reprezentowania tej ziemi z honorem.

– Vincent Pelluard

Australia w kategorii mężczyzn dysponuje tylko jednym miejscem na igrzyska. W Rio mieli aż trzy, a najjaśniejszymi punktami reprezentacji byli Anthony Dean i Sam Willoughby. Obydwaj wygrali wszystkie wyścigi półfinałowe. Willoughby ostatecznie zajął 6 miejsce, a Dean kompletnie zawalił najważniejszy wyścig, nie dojechał do mety i zakończył IO na ósmym miejscu. Dean przed Tokio na półtora roku wycofał się z social mediów i prowadził ostre przygotowania. W tym czasie jasno zaświeciła gwiazda 21-letniego Izaaka Kennedy’ego, który w tym sezonie na Pucharze Świata w Bogocie zajął 4 miejsce.

Australijczycy pozostali więc przed wyborem, czy na Igrzyska powinien pojechać 30-letni Dean z zagadkową formą czy młody Kennedy. Ostatecznie jednak zdecydowali się postawić na bardziej doświadczonego Dean’a, więc młodszy kolega będzie jeszcze musiał poczekać na swoją szansę. A co z Willoughbym? Rok 2016 był niestety tragiczny dla Australijczyka. Podczas treningu na torze w Chula Vista zaliczył upadek i złamał kręgosłup. Do dziś jeździ na wózku inwalidzkim. W międzyczasie poślubił amerykankę Alise Post, która po raz drugi powalczy o medal Igrzysk Olimpijskich, tym razem pod nazwiskiem męża.

We Francji także nie obyło się bez trudnych wyborów. Można powiedzieć, że kraj ten cierpi na nadmiar utalentowanych zawodników. Pewniakiem do zajęcia pierwszego z trzech dostępnych miejsc był Joris Daudet – zwycięzca dwóch ostatnich rund Pucharu Świata. Dwa pozostałe miejsca zajęli Sylvian Andre (lider rankingu UCI) i Romain Mahieu. Poszkodowany w tym wypadku jest jednak Arthur Pillard, który wystrzelił w tym sezonie znikąd i kręci znakomite wyniki zarówno w Pucharze Świata jak i Pucharze Europy. Z dużym prawdopodobieństwem byłby w tym roku lepszym kandydatem do udziału w Igrzyskach niż Mahieu, więc szkoda, że nie będziemy mogli go oglądać.

Formuła Igrzysk

Formuła rozgrywania Igrzysk Olimpijskich różni się od tej stosowanej w Pucharach Świata. Tradycyjnie każdy wyścig BMX to pojedynek 8 zawodników, jednak nietypowa liczba 24 osób zakwalifikowanych do igrzysk uniemożliwia rywalizację według klasycznej drabinki. Z tego powodu zawodnicy w pierwszej rundzie – w ćwierćfinale – będą ścigać się po sześć osób. Ćwierćfinał składa się z czterech grup z sześcioma rozstawionymi zawodnikami, którzy przejadą trzy wyścigi w tym samym składzie. Następnie szesnastu najlepszych zawodników (czterech z każdej grupy) awansuje do półfinału. Po trzech półfinałowych wyścigach, rozgrywanych już w pełnym ośmioosobowym składzie, cztery osoby z każdej grupy półfinałowej awansują do biegu finałowego. Wyścig finałowy to jeden, jedyny, najważniejszy wyścig, który wyłoni Mistrzów Olimpijskich. Trzybiegowa formuła ćwierć i pół finałów, daje nieco bardziej sprawiedliwe szanse na awans oraz zapewnia widzom więcej emocji dzięki większej liczbie wyścigów. Na końcu zostaje jeden najważniejszy w karierze wyścig – finał. Warto też dodać, że w Tokio nie będzie kwalifikacji na czas, a zawodnicy rozstawieni będą według pozycji z rankingu UCI. Rywalizacja BMX Racing potrwa dwa dni 29 (ćwierćfinały) i 30 lipca (półfinały i finały).

Trasa

Tegoroczna trasa różni się dość mocno od tras z wszystkich poprzednich igrzysk. Dotychczas druga i trzecia prosta były rozdzielone na dwie niezależne linie. Jedna z nich zawierała pro sekcję, którą można było pokonać wyłącznie przeskakując przeszkody, a druga była łatwiejszą, w pełni przejezdną linią rollerów i korzystały z niej kobiety. Parytety zawitały jednak i tutaj, dlatego w Tokio wszystkie przeszkody są przejezdne, a trzecia prosta rozgałęzia się na dwie linie z przeszkodami, które można skakać bądź przejechać w zależności od własnych preferencji. Dodatkowo trasa została wydłużona tak, aby dodać 20-25% czasu do typowego olimpijskiego czasu przejazdu. Uczestników IO czeka więcej pedałowania, co prowadzi nas do pewnej ciekawostki.

Holender Twan Van Gendt zdecydował się wystartować na BMXie z przerzutką z dwoma przełożeniami. Regulamin na to zezwala i takie próby były już podejmowane, ale nie przyjęły się w praktyce. Zobaczymy czy ta ryzykowna modyfikacja pomoże Holendrowi w walce o medal. Co ważne, zorganizowane zostały sesje treningowe, więc zawodnicy mogą wcześniej zaprzyjaźnić się z trasą. Ogólnie rzecz ujmując tor w Tokio wygląda na taki, który sprzyja ściganiu i nie wymaga walki z przeszkodami, a to z pewnością przełoży się na wiele emocjonujących pojedynków i ekscytujące widowisko.

Faworytki

Najbardziej utytułowaną zawodniczką w wyścigach kobiet jest wspomniana już Kolumbijka Mariana Pajon, dwukrotna złota medalistka Igrzysk Olimpijskich. Trzeba jednak przyznać, że obecny sezon nie jest aż tak udany dla Kolumbijki jak poprzednie. Pajon co prawda wygrała 2 Puchary Świata na swoim rodzimym torze w Bogocie, ale w Veronie dwukrotnie nie awansowała nawet do finału. Presja będzie silna, rywalki bezlitosne i zobaczymy czy Pajon sobie poradzi. Silną konkurencją wydają się być Rosjanka Natalia Afremova, która prezentuje równą i wysoką formę oraz siostry Laura i Merel Smulders z Holandii. Nie można też oczywiście zapomnieć o srebrnej medalistce z Rio – Amerykance Alise Willoughby oraz jej koleżankach z drużyny narodowej, Payton Rideneour i Felici Stancil. Cała amerykańska trójka powinna liczyć się w walce o medale, choć zaledwie 19-letniej Rideneour może nieco zabraknąć cennego doświadczenia. Warto zwrócić również uwagę na 20-letnią Szwajcarkę Zoe Claessens – tegoroczną Mistrzynię Europy. Ciekawe również czy atut jeżdżenia “u siebie” wykorzysta fantastyczna Japonka – Sae Hatakayama, którą regularnie możemy oglądać w pierwszej czwórce międzynarodowych imprez. Jeśli mielibyśmy wskazać “czarną klacz” zawodów, to będzie to właśnie Hatakayama.

Faworyci

Wśród panów spodziewamy się pojedynku Francuzów i Holdendrów. Stawka jest tak wyrównana, że ciężko wskazać jednoznacznego faworyta. Jest jednak kilka nazwisk, na które warto zwrócić uwagę. Pierwszy z nich to Francuz Joris Daudet, wielokrotny medalista Mistrzostw Świata. Doświadczenie 30-latka i świetna forma w tym sezonie z pewnością będą jego mocnymi atutami. Z Holdendrów stawialibyśmy na Nieka Kimmana, stałego bywalca podium BMXowych zawodów. W głowie rodzi się pytanie, czy przerzutki pomogą jego drużynowemu koledze, Van Gendtowi, choć nam wydaje się, że jednak nie. Zaskoczyć może także Szwajcar David Graff, który miewa przebłyski formy niczym niegdyś jego rodak, skoczek narciarski Simon Ammann. Nie spodziewamy się za wiele po Amerykanach, w tym złotym medaliście z Rio, Connorze Fieldsie, jednak oni słyną ze świetnego przygotowania do Igrzysk Olimpijskich, więc wszystko może się wydarzyć. Z niecierpliwością czekamy również na występ wspomnianego Australijczyka Anthonego Deana. Dean po swojej półtorarocznej przerwie treningowej powrócił do social mediów z postem “Smashing new personal bests”, więc zobaczymy czy jego nowe rekordy i tajemne przygotowania wystarczą by zająć miejsce na podium. Z pewnością nie wymieniliśmy wszystkich kandydatów do olimpijskich medali, bo chyba co najmniej połowa uczestników jest w stanie wykręcić medalowy wynik. Jak już wspominaliśmy trasa sprzyja ściganiu, więc z niecierpliwością czekamy na doskonałe widowisko zarówno u pań jak i panów.

Tekst: Szymon Biadacz i Artur Nowakowski