O minionym sezonie słów kilka – Jan Szydełko

Zapraszamy na drugą część cyklu wywiadów z triumfatorami klasyfikacji generalnej Pucharu Polski 2020.

Przypomnijmy, że pierwotnie sezon składał się jedynie z dwóch edycji rozgrywanych w Czarnej Górze, z czego druga odbywała się w randze Mistrzostw Polski. Tuż po zakończeniu Mistrzostw Polski DH, Polski Związek Kolarski sprawił nam niespodziankę i poinformował zawodników o organizacji kolejnej rundy w Kluszkowcach. Ostatecznie doszła jeszcze edycja w Zakopanem, rozgrywana po zmroku.

Wszystkim zawodnikom, którzy uzyskali najwięcej punktów w klasyfikacji generalnej tegorocznego, nietypowego, sezonu zjazdowego zadaliśmy te same pytania.

Zdjęcie: Jacek Kaczmarczyk

Justyna John, 43RIDE: Tegoroczny sezon jest chyba najdziwniejszy w całej historii polskiego zjazdu. Bywały lata, w których odbywały się po 2-3 edycje, jednak w tym roku do samego końca nie byliśmy pewni, czy zawody się odbędą. Jakie są Twoje odczucia dotyczące minionego sezonu?

Jan Szydełko, zwycięzca klasyfikacji generalnej Pucharu Polski DH w kat. Juniorzy: Tak naprawdę był to mój pierwszy rok poważnego ścigania, także nie mam porównania z poprzednimi sezonami. Cała sytuacja związana z koronawirusem trochę namieszała w moich planach. Dopiero na początku lipca zacząłem jeździć na nowym rowerze i w ostatniej chwili przed pierwszym Pucharem Polski w Czarnej Górze wyrobiłem licencję kolarską. Nie miałem więc dużo czasu na treningi i moim celem było po prostu nie być ostatnim, lecz już po tych zawodach wiedziałem, że jest o co walczyć w tym sezonie. Nie podobało mi się natomiast to, że o trzeciej edycji dowiedzieliśmy się tydzień przed nią, tuż po Mistrzostwach Polski, a niedługo po tym dostałem informację o kolejnej (ostatniej). Według mnie organizatorzy powinni dużo wcześniej informować o tak ważnych zawodach, aby każdy mógł sobie dokładnie zaplanować starty w danym sezonie.

Zdjęcie: Jacek Kaczmarczyk

Która z tegorocznych edycji najbardziej przypadła Ci do gustu i dlaczego?

Najbardziej spodobała mi się druga edycja. Po pierwsze dlatego, że ją wygrałem i zdobyłem pierwszy i mam nadzieję nie ostatni tytuł Mistrza Polski. Po drugie była to, w moim odczuciu, najlepiej zorganizowana impreza w tym sezonie. Co prawda trasa przechodziła gruntowny remont i została otwarta na niedługo przed zawodami, lecz warto było czekać. Była to, według mnie, najbardziej wymagająca trasa z jaką przyszło nam się zmierzyć w tym sezonie. Była ona szybka i bardzo techniczna, dodatkowo przed zawodami padał deszcz co bardzo utrudniało bezbłędne przejechanie jej w dobrym tempie podczas treningów. Na szczęście w niedzielę, czyli dzień zawodów, w lesie trochę wyschło i warunki były praktycznie idealne, co sprawiło, że praktycznie każdemu wyszły przejazdy, a rywalizacja była na bardzo wysokim poziomie.

Zdjęcie: Jacek Kaczmarczyk

Czego brakowało Ci podczas minionego sezonu?

Ogólnie rzecz biorąc sezon był w porządku, lecz jest kilka rzeczy, które mogły być lepsze. Brakowało trochę pogody w Kluszkowcach, światła na Harendzie, serwisanta czy części zamiennych do roweru. Nie mam jednak na co narzekać, bo wszystkie zawody ukończyłem bezproblemowo i w jednym kawałku. Jeśli jednak miałbym wskazać kilka rzeczy, których brak naprawdę odczułem, to byłyby to braki kibiców lub ich ograniczona ilość podczas zawodów. Na niektóre imprezy mieli oni zakaz wstępu na trasę, a na innych pojawiali się w niedużej ilości. Według mnie słysząc krzyki, stukanie, a nawet dźwięki silnika piły spalinowej, jeździ się dużo przyjemniej i oczywiście szybciej! Drugą rzeczą byłaby natomiast skromna ilość rund Pucharu Polski, zdecydowanie wolałbym się więcej pościgać w tym sezonie!

Zdjęcie: Jacek Kaczmarczyk

A jakieś pozytywy?

Pozytywem na pewno jest to, że w ogóle mogliśmy się w tym sezonie ścigać! Po wybuchu pandemii nikt tak naprawdę nie wiedział, co się stanie w tym sezonie. Na szczęście do lipca, w którym wypadała pierwsza runda Pucharu Polski , sytuacja była na tyle opanowana, że organizatorzy dostali zielone światło do działania, i udało im się stanąć na wysokości zadania, które nie było łatwe. Mieli oni bardzo mało czasu, a pomimo tego udało im się zorganizować cztery imprezy na najwyższym poziomie! W tym sezonie chciałem się sprawdzić jak wypadam na tle kraju i bardzo pozytywnie zaskoczyłem się moimi osiągnięciami, których się w ogóle nie spodziewałem. Tak więc nie pozostaje mi nic innego jak tylko się cieszyć i trenować, żeby za rok być jeszcze szybszym!

Zdjęcie: Jacek Kaczmarczyk

Ostatnia edycja Pucharu Polski odbyła się nietypowo, bo finały, tradycyjnie już dla zakończenia sezonu na Harendzie, rozegrano po zmroku. Czy taka formuła dla zawodów rangi Pucharu Polski to w Twojej opinii dobry pomysł?

Według mnie jest to pewne urozmaicenie rowerowego ścigania i mi to szczególnie nie przeszkadza. W nocy jechało mi się bardzo podobnie jak za dnia, pomimo tego, że były to moje pierwsze zawody w takiej formule. Wiadomo, że w dzień można sobie pozwolić na nieco szybszą jazdę, lecz trasa na Harendzie jest dosyć łatwa, przez co większość ludzi nie ma problemu z przejechaniem jej po ciemku. Myślę jednak, że zawody rangi Pucharu Polski powinny odbywać się normalnie za dnia, co nie wyklucza tego, że w nocy również mogłyby odbywać się osobne zawody, takie rozwiązanie byłoby według mnie idealne.

Zdjęcie: Jacek Kaczmarczyk

Przed nami jesień, a więc czas roztrenowania, ale i myślenia o kolejnym sezonie. Masz już pomysły na rok 2021?

Aby zrealizować moje plany na rok 2021, na pewno nie mogę odpuścić treningów w okresie jesienno-zimowym. Mieszkam w małych górach, gdzie mamy kilka lokalnych tras, także na pewno będę miał gdzie jeździć, kiedy zamkną bike parki. Co do moich planów to zaliczę wszystkie Puchary Polski, chciałbym również wystartować w kilku bardziej popularnych zawodach w naszym kraju. Może uda mi się zaliczyć kilka Pucharów Europy, a na pewno chciałbym się wybrać na Mistrzostwa Europy, które mają odbyć się w Czarnej Górze. Rok 2021 będzie moim drugim i ostatnim sezonem ścigania w kategorii Junior, co motywuje mnie do tego, aby być do niego w stu procentach przygotowanym i dać z siebie wszystko!

Jeszcze raz gratulujemy tegorocznych sukcesów!

Zdjęcie: Jacek Kaczmarczyk

Śledźcie Janka na:

Przeczytaj również kilka słów z: