Specialized Turbo Kenevo SL Expert – E-Enduro wagi lekkiej

Rowery wspomagane elektrycznie to gorący, a dla niektórych nawet kontrowersyjny temat, potrafiący dość mocno podzielić rowerzystów. Zawsze znajdzie się ktoś, kto e-bike’a absolutnie nie zaakceptuje jako roweru. Z drugiej strony, coraz więcej osób mogło na własnej skórze doświadczyć, ile dobrego może wnieść wspomaganie, dzięki któremu zyskujemy dostęp do zupełnie nowych tras, czy szlaków. Ja osobiście, odkąd spróbowałem po raz pierwszy kilka lat temu roweru e-enduro w Chorwacji, to jestem fanem tego rozwiązania. Wtedy, tylko i wyłącznie dzięki dodatkowemu wspomaganiu, podczas jednego, krótkiego, zimowego dnia, byłem w stanie odkryć pełen potencjał Bike Parku Rabac. Obecnie, większość producentów e-bike’ów prześciga się technologicznie w kwestiach mocy i zasięgu. Tymczasem Specialized ze swoimi modelami SL poszedł w nieco inną stronę. Silnik oraz bateria są przede wszystkim mniejsze i lżejsze. Wszystko po to, aby zbliżyć się właściwościami jezdnymi do swoich analogowych odpowiedników. Tym samym, Kenevo SL to taki Specialized Enduro na lekkich sterydach. Korzystając z zaproszenia, udałem się na test roweru, do kompleksu tras enduro w Srebrnej Górze.

Test the Best – czyli event testowy Specialized w Srebrnej Górze

Specialized Turbo Kenevo SL Expert – co w nim takiego specjalnego?

Nazwa Kenevo w ofercie e-bike’ów firmy Specialized nie jest nowa. Już od kilku sezonów pod tą nazwą krył się najpotężniejszy elektryk. Dzięki agresywnej geometrii i dużej ilości skoku gotów był on sprostać nawet najcięższym trasom enduro czy DH. Natomiast w Kenevo, który ja miałem okazję testować, bardzo ważny jest dopisek “SL”. To właśnie on definiuje nowatorskie podejście, które od pewnego czasu dostępne jest również w rowerach Turbo Levo. Podstawą tego systemu jest mniejszy silnik oraz bateria, niż w standardowym Kenevo. Może nie brzmi to bardzo zachęcająco, ale już informacja, że dzięki temu udało się obniżyć masę roweru aż o 5,5 kg, jest bardzo pozytywna! Dzięki konkretnym zabiegom odchudzającym udało zbudować się, rower wspomagany elektrycznie, na kołach 29″ i skoku amortyzacji przód/tył 170mm, który waży poniżej 19 kg. Osobiście nigdy nie zwracałem przesadnio uwagi na masę swojego roweru, ale takiej różnicy nie da się pominąć. Kolejną dobrą informacją jest to, że silnik jest na tyle niewielki, że udało zmieścić się go pomiędzy zawieszenie nowej generacji, wzięte prosto z obecnego modelu Enduro. Sześciozawiasowy system, o dużym skoku, znany jest z tego że potrafi wygładzić nawet najbardziej wyboiste trasy.

Wracając do aspektów typowych dla E-bike’a, Kenevo SL wyposażone jest w silnik compact SL 1.1. Posiada on moc 240 Watów, 35 Nm, co jak deklaruje producent, podwaja naszą osobistą moc w nogach. Pojemność baterii to 320 Wh, ale planując dłuższy wypad, możemy ją powiększyć o tzw. Range Extender o pojemności 160 Wh i wadze 1 kg. Montowany jest on szybko i sprawnie w miejscu na bidon. Specialized Kenevo SL prezentuje też nową generację sterownika systemu i wyposażony jest w dotykowy wyświetlacz, który został wbudowany w górną rurę ramy. Znajdziemy na nim dokładną informację na temat naładowania baterii, ale też prędkość i dystans, który pokonaliśmy. Kenevo SL wyposażony jest również, w zintegrowany czujnik wysokości, który wylicza nam pokonane przewyższenie. To z kolei pomaga systemowi obliczyć pozostały zasięg dla baterii. Jak to bywa z urządzeniami nowej generacji, również nasz rower możemy połączyć bezprzewodowo z telefonem. Poza dedykowaną aplikacją o wielu funkcjach, pozwala to m. in. na samodzielną aktualizację systemu, bez konieczności wycieczki do autoryzowanego serwisu Specialized. Wszystkie komponenty elektroniczne bardzo zgrabnie zostały wkomponowane w rower i nie ma tu mowy o jakichś dziwnie odstających przewodach. Manetka, która steruje trybami wspomagania, jest niewielka, ale jej obsługa jest intuicyjna i wygodna. Raczej nie ukryjemy przed innymi, że jest to elektryk, ale widać też, że rozmieszczenie wszystkich elementów zostało dobrze przemyślane i nie powinno nam przeszkadzać nawet podczas ostrej jazdy.

Rama dostępna jest w czterech rozmiarach: S2, S3, S4 i S5. Geometrycznie jest bardzo zbliżona do wersji Enduro bez wspomagania, choć przedni trójkąt i tylne widełki są nieznacznie dłuższe. Mniejszy silnik pozwolił nie tylko na zbicie wagi konstrukcji, ale również na mniejszą ingerencję w geometrię roweru, czy system zawieszenia. Ciekawy jest system regulacji, dzięki któremu możemy wybrać spośród 3 ustawień kąta główki, oraz ustawić wysokość suportu w zakresie 6 mm. Pozostałe komponenty Kenevo SL w wersji Expert, to zawieszenie od Foxa, oraz napęd i hamulce z koncernu Sram. Pomimo, że jest to E-bike, to zdecydowano się na pozostawienie pełnego napędu 12 rzędowego, w tym kasety o rozpiętości 10-52T. Nawet gdy skończy nam się prąd, to nic, poza dodatkową wagą, nie będzie nas ograniczać na podjazdach.

Specialized Turbo Kenevo SL Expert – pierwsze wrażenia

Do testu otrzymałem rower w rozmiarze S4, który jest sporo dłuższy niż ten na którym jeżdżę na codzień. Na żywo Kenevo SL prezentuje się na prawdę zgrabnie, a waga jak na elektryka, również zaskakuje bardzo pozytywnie. Odbierając rower, nawet nie wiedziałem ile kryje on możliwości regulacji do własnych preferencji. Biorąc jednak pod uwagę dość napięty plan dnia, chciałem jak najszybciej ruszyć na trasy. Ruszając z punktu testowego, asfaltem do góry, zaskoczyła mnie już pierwsza rzecz. Silnik wspomaga, ale wcale nie tak mocno, jak przyzwyczaiły mnie inne elektryki. Nawet w trybie turbo, trzeba dołożyć nieco swojej siły. Szybko jednak dojechałem do centrum tras enduro w Srebrnej, a jako pierwszy cel oczywiście obrałem trasę podjazdową E.

Podjazdy

Trasa podjazdowa w Srebrnej górze nie bez podstaw nazywa się właśnie E. Wijąca się ścieżka rzeczywiście nastawiona jest bardziej pod rowery ze wspomaganiem. Na pierwszym podjeździe korzystałem głównie z trybu Trail, który daje trochę wspomagania, ale znowu mniej niż się spodziewałem. Nie zmienia to jednak faktu, że nawet z moją typowo “nizinno-bikeparkową” kondycją pozwoliło mi to na wjazd na górę w sensownym czasie. Co nawet bardziej ważne, to fakt, że po drodze, nie zmagałem się tylko ze swoimi siłami, ale miałem też miejsca, w których mogłem się nieco pobawić. Na trasie E dość szybko zauważam też, że rower ma nisko ustawiony suport. Trzeba trochę uważać podczas kręcenia w terenie, ale bardzo mnie to nie zmartwiło, ponieważ oznacza to lepsze wyczucie sprzętu, oraz większą zabawę na zjeździe. Wjazd na sam początek trasy A pomniejszył pojemność baterii o ok 20%, co moim zdaniem jest wynikiem bardzo dobrym. Pięć zjazdów na głównych trasach Srebrnej Góry, to jest już spora dawka zabawy. Ja natomiast posiadałem jeszcze dopięty extender, który podniósł mi poziom baterii do 150%. Teoretycznie więc, tym trybem, mógłbym zrobić w sumie 7-8 wjazdów, a to oznacza już bardzo dużo jazdy. Kolejne podjazdy jeździłem już szutrem, albo asfaltem, gdzie często korzystałem z trybu Turbo. Ostatecznie zrobiłem ich pięć, plus nieco pokręciłem się po okolicy. Oddając rower, dalej zostało mu ponad 50% baterii. Osobiście uważam to za bardzo dobry wynik, choć muszę przyznać, że podjazdy te, odczułem również dość mocno na swoim organiźmie, a nie tylko na malejącej liczbie procentów naładowania baterii. Mówiąc krótko dość mocno się zmachałem, ale był to wysiłek z tych pozytywnych!

Zdecydowanie nie jest to rower, który po prostu wciągnie Cię pod każdą górę. Specialized zaleca kadencję na poziomie 75 obrotów na minutę, wtedy silnik najlepiej współpracuje z wypracowaną mocą. Jeśli ruszysz z za ciężkiej przerzutki, to zapomnij o tym, że silnik się tak po prostu rozpędzi. Kenevo SL z jednej strony znacząco ułatwi podjazd, ale z drugiej, bardzo przypomina jazdę bez wspomagania. Aby było lekko, należy pilnować dobrych przełożeń i optymalnej kadencji. Dodatkowa moc dostarczana jest przewidywalnie i gładko. Silnik nie szarpie, nawet na bardziej stromych podjazdach nie miałem problemów z brakiem trakcji. To, na co musimy zwracać uwagę, to zmiana biegów. Gdy połączymy moc naszą z tą generowaną przez silnik, to napęd dostaje dość mocno w kość, a zmiana przełożeń na podjeździe skutkuje dość mocnymi strzałami dla łańcucha i kasety. Warto dodać, że pomimo dużych wartości skoku zawieszenia, to rower bardzo mało pompuje przy pedałowaniu. Nawet podjeżdżając asfaltem nie musiałem sięgać do blokady zawieszenia, co jeszcze w poprzedniej generacji systemu FSR i Specialized Enduro było nie do pomyślenia. Jeśli natomiast zrobi się zbyt stromo aby podjechać, to dostępny jest oczywiście tryb WALK, który wspomoże przy wpychaniu roweru.

Zjazdy

Do Srebrnej Góry jednak nie przyjechałem po to, aby tylko podjeżdżać, ale głównie po to, aby fajnie pozjeżdżać. Tutejsze trasy oferują naprawdę dużo. Od płynnych linii z miłymi bandami, po szereg naturalnych przeszkód w postaci korzeni czy kamieni. Miałem już okazję wcześniej pojeździć chwilę na nowej generacji Specialized Enduro i mniej więcej wiedziałem, czego się spodziewać po Kenevo SL. Nadal jednak nie można zapominać, że tu mamy wbudowany silnik i baterię. Rower w rozmiarze S4 jest długi i jego główny atut to stabilność przy dużych prędkościach. Ruszając rozgrzewkowo na trasę A, mogłem od razu się rozpędzić i nie miałem żadnych problemów z wyczuciem roweru. Gdy po chwili dotarłem do sekcji band to szybko okazało się, że Kenevo SL, również bardzo ładnie się mieści nawet w ciasnych zakrętach. Nisko położony środek ciężkości i nisko ustawiony suport powodują, że rower i w zakrętach i na prostych liniach, prowadzi się pewnie. Wszystko to, pomimo że przyczepność totalnie wysuszonego gruntu pozostawiała trochę do życzenia. Dobrą zabawę w bandach psuje mi tylko jedna przypadłość. Mianowicie opony Specialized z super cienką ścianką, które pomimo całkiem wysokiego ciśnienia i zalania mlekiem, nie są wstanie odpowiednio utrzymać się na obręczy. Przy mocnych skrętach czuć że opona zdecydowanie za bardzo pływa na boki, a w niektórych momentach nawet puszcza mleko.

Po dobiciu ciśnienia do tylnej opony, na 2,5 Bar, sytuacja w końcu się poprawiła i mogłem ruszyć w cięższy teren. Trasy B i A2 to dobry test dla zawieszenia. Tu Kenevo SL jest po prostu w swoim żywiole. Rower bardzo sprawnie pokonuje wszystko co wpadnie mu pod koła. Pomimo obecności silnika i baterii na pokładzie, odczucia z jazdy są bardzo zbliżone do Enduro bez wspomagania. Gdy nabierze już prędkości, to okazuje się też, że jest całkiem skoczny i nie sprawia żadnych problemów na uskokach czy wybiciach. Zdecydowanie nie jest to rower typu czołg, którego tylko się trzymamy, a on podąża i tak swoim torem. Spokojnie mogłem wyznaczać swoje linie, a w powietrzu, też nic dodatkowego mnie nie ograniczało. Jedyny moment kiedy poczułem, że jednak mam pod sobą nieco “więcej roweru” niż normalnie, to gdy zdarzyło mi się przelecieć za lądowanie na płaski teren. Sam system zawieszenia, sprawdza się niesamowicie dobrze. Rower jest czuły na mniejszych nierównościach, ale też bardzo dobrze połyka większe strzały. Tak jak zwykłe Enduro opisywane jest przez większość osób jako “mini zjazdówka”, tak Kenevo SL mu w tym nie ustępuje. No może Fox z przodu trochę dawał po łapach, ale to też może być kwestia dokładniejszych ustawień. Rower zdecydowanie zachęca do szybkiej i wręcz agresywnej jazdy, a wraz ze wspomaganiem daje nam dużo nowych możliwości no ale…

Dla kogo właściwie jest Specialized Kenevo SL?

Specialized modelem Kenevo SL, o lekkiej konstrukcji, wydaje się celować w ludzi, którzy doceniają wsparcie z zewnątrz, ale do e-bike’a zniechęca ich wysoka masa, która psuje właściwości terenowe takich rowerów. Przy wyborze tej wersji roweru, należy jednak pamiętać że nie da on nam aż takiego wspomagania jak zwykłe Turbo Levo, Kenevo czy inne elektryki. Moc silnika SL jest bowiem mniejsza. Bardzo dobrze to było widać, gdy na chwilę dołączyła do mnie żona na testowym Levo. Już po kilkuset metrach odwracała głowe i zastanawiała się co jest, bo przecież ona śmiga delikatnie na trybie trail, a ja nie mogę nadążyć za nią pod górę na Turbo. Tak więc z jednej strony ludzie na rowerach bez wspomagania, będą się na nas krzywo patrzeć, że “taki cwany bo na elektryku śmiga”. Z drugiej natomiast, trzeba będzie się mocno napocić, aby dogonić pod górę znajomych na “zwykłych” elektrykach, którzy chcą zrobić szybkie 2 zjazdy po robocie. Jeśli pojedziemy do bikeparku i będziemy chcieli załadować elektryka na wyciąg, to z pewnością też usłyszymy zaraz “stosowny” komentarz. Dla kogo jest więc Kenevo SL? Dla osoby, która nie będzie się tym wszystkim przejmować i po prostu będzie chciała fajnie pojeździć albo i polatać. Mówiąc krótko jest to sprzęt dedykowany tym, którzy zdecydowanie bardziej skupiają się na zjazdach, ale cenią też uniwersalność sprzętu i fakt, że sprawdzi się on dobrze praktycznie w każdych warunkach. Czy znajdą się chętni, którzy już są przyzwyczajeni do mocniejszego wspomagania, żeby przesiąść się na wersję SL? Tak znacząco niższa waga, to z pewnością bardzo kusząca propozycja.

Czy osobiście kupiłbym Specialized Kenevo SL?

W tym momencie nie. Pomijając nawet aspekt finansowy, czyli to że kosztuje on zdecydowanie więcej, niż wart jest mój 3 letni samochód. Głównym powodem takiej decyzji jest miejsce zamieszkania, a więc płaskie mazowsze. Wybierając się w góry, absolutnie zawsze staram się wykorzystać dany czas na rowerze na maksa, więc głównie decyduje się na wycieczki do bike parków, albo ewentualnie na elektryka, który szybko i wydajnie zastąpi mi wyciąg. Jeśli natomiast kiedyś w końcu nadejdzie ten czas, że tuż za domem będę miał góry, albo nawet pagórki, które będę mógł eksplorować np. po pracy, to wtedy taki rower jak Kenevo w wersji SL zdecydowanie bardziej nabierze sensu. Myślę że może być to realna opcja, która pozwoli mieć jeden rower, zamiast elektryka na szybkie wycieczki, oraz “analoga” na weekendowe zjazdy w bikeparku. Podjeżdżając Kenevo SL, raczej nie zdobędziemy na nim żadnego KOM’a w e-bike’owej wersji Stravy. Natomiast gdy przyjdzie nam jechać w dół, spokojnie będziemy mogli rywalizować z najszybszymi, nie mając zbyt wielu wymówek sprzętowych.

Podsumowanie

Podsumowując Specialized Kenevo SL to bardzo ciekawa koncepcja roweru wspomaganego elektrycznie. Masa ok 19 kg w rowerze z silnikiem, baterią, komputerem, a poza tym dużym skokiem, pełnym 12 rzędowym napędem i mocnymi 4-ro tłoczkowymi hamulcami opartymi na tarczach 220 i 200 mm, to naprawdę duży wyczyn. Dobór komponentów od razu pokazuje, że pomimo dopisku Super Light, ta wersja Kenevo, również sprawdzi się w ciężkim terenie. Pozytywne wrażenie robi też dopracowanie szczegółów i ukrycie całego systemu napędowo-elektronicznego. Nadal wieziemy ze sobą trochę dodatkowej wagi, ale całość jest sprawnie skompresowana w możliwie najniższym i najmniej wpływającym na odczucia z jazdy, miejscu. Najważniejsze jednak są nowe możliwości i kilometry szlaków, ścieżek i tras, do których zdecydowanie łatwiej będzie dotrzeć, niż na zwykłym enduro. Z racji bardzo wysokiej ceny nie wróżę Kenevo SL nie wiadomo jak dużej popularności, ale myślę że i tak znajdą się chętni, którzy właśnie taką wizją e-bike’a będą zachwyceni.

O marce Specialized

Specialized to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek rowerowych na świecie, która została założona w USA, już w 1974 roku. Znana jest z produkcji wysokiej jakości rowerów, komponentów, oraz odzieży rowerowej. Firma, od zawsze, bardzo mocno stawia na rozwój nowych technologii, często wyznaczając nowe standardy w branży rowerowej.

Oficjalna strona: specialized.com
Media: facebook, instagram, twitter, youtube