Singletrack Glacensis – sieć singli na Ziemi Kłodzkiej

Jeżdżąc na rowerze od zawsze szybko nudziły mnie trasy, na których po prostu “tłucze się” kilometry, ale zbyt wiele się na nich nie dzieje. Dlatego też bardzo szybko przerzuciłem się na ostrzejszą jazdę, od dirtu i 4x, przez enduro, aż po fr i dh. Z drugiej strony, zawsze lubiłem też wycieczki rowerowe, dzięki którym można poznać nieco bardziej ciekawą okolicę. Kolejną kwestią jest moja żona, która polubiła jazdę na rowerze, lubi góry, ale jednak stroni od bardziej ekstremalnej jazdy. Ciężko w tym wszystkim znaleźć kompromis, ale na horyzoncie pojawiła się imponująca sieć singletracków, która zdaje się być fajnym połączeniem cech, których wspólnie szukamy, czyli nie za trudno, ale ciekawie.

Singletrack Glacensis – założenia

Singletrack Glacensis to przede wszystkim sieć tras rowerowych, które w zdecydowanej większości zostały wytyczone i wybudowane od zera. W sumie ponad 200 km gładkich singli, które zostały rozsiane po całej Ziemi Kłodzkiej. Całość, z założenia, ma być przejezdna dla praktycznie każdego rowerzysty górskiego. Większość przeszkód jest wygładzona, a zarówno fragmenty zjazdowe, jak i podjazdowe, poprowadzone są tak, aby wyeliminować stromizny. Ostrzejsze zakręty są wyprofilowane, a na trasach spotkamy czasem muldy, które bardziej zaawansowanym rowerzystom mogą sprawić trochę frajdy, a nie powinny też przeszkadzać tym początkującym.

glacensis
glacensis

Singletrack Glacensis – podział na pętle

Koncepcja zakłada, że cały system ścieżek został podzielony na mniejsze pętle, co moim zdaniem, jest rewelacyjnym pomysłem. Co najważniejsze, to wszystkie specjalnie przygotowane ścieżki, poza jednym wyjątkiem, to trasy jednokierunkowe. Dzięki temu nie musimy się obawiać o dziwne mijanki na podjazdach czy zjazdach. Pętle są pomyślane, tak aby można było je dowolnie łączyć. Zatem, jeśli macie mniej czasu, to możecie zrobić jedną krótką, a jeśli więcej to np. połączyć 2, 3, albo i 4 różne. Jeśli któraś przypadnie Wam do gustu, to spokojnie możecie ją powtórzyć, nie szukając alternatywnych szlaków. W niektórych miejscach ścieżki w dwie strony zbudowane są tuż obok siebie, jednak pamiętając o tym, że górski teren jest mocno zróżnicowany, to i tak ta druga nitka jest zupełnie inna i daje zupełnie nowe odczucia.

glacensis
glacensis

Singletrack Glacensis – mapy i informacje o trasach

Konkretnych informacji o trasach najlepiej szukać na stronie: singletrackglacensis.com. Mapy, oraz dokładniejsze informacje o trasach są też dostępne w aplikacjach: Trailforks oraz SnaT, które możecie zainstalować na telefonie, aby mieć pod ręką dostęp do informacji o odległości i przewyższeniu. Dostępne są też mapy papierowe całego kompleksu tras. Z krótkich opisów, które są dodane przy każdej pętli, można dowiedzieć się o poziomie trudności wybranej przez nas pętli, oraz czy wymagane są na niej dobra kondycja lub dobra technika. W terenie czekają charakterystyczne bramy wjazdowe na odcinki, oraz znaki, które pomagają w nawigacji. Konkretne fragmenty w obrębie pętli, w większości zaznaczone są dwoma kolorami: czerwonym i niebieskim. Nie chodzi tu o trudność, a o kierunek jazdy. Jeśli zaczynacie czerwoną, to na następnej pętli, aby pojechać dalej musicie również wybrać wariant czerwony. Jeśli będziecie chcieli wrócić do punktu startu, to wystarczy zacząć jechać trasą niebieską.

glacensis
glacensis

Singletrack Glacensis – pierwsze wrażenia

Po raz pierwszy zetknąłem się z tym projektem w czerwcu 2019 roku. Byliśmy wtedy z żoną na weekend w Czarnej Górze i stwierdziliśmy, że wypróbujemy wspólnie pętle Rudka. Wtedy ciężko było o więcej informacji na temat tras, ale ta konkretna była już oddana do użytku i bez problemu ją znaleźliśmy. Pokonując ją na rowerze enduro z jednej strony było ciekawie, bo na fragmentach zjazdowych dało się fajnie rozpędzić i złapać trochę flow, ale niestety nie brakowało też na niej elementów z cyklu “o co tu chodzi?”. Mojej żonie natomiast nie spodobała się cała seria zakrętów profilowanych, która również moim zdaniem jest dziwnym pomysłem, biorąc pod uwagę, że to miała być trasa przejezdna dla każdego. Dopiero później okazało się, że akurat Rudka jest jedną z trudniejszych, glacensisowych pętli i nie jest najlepszym wyborem dla mniej zaawansowanych rowerzystów.

glacensis

Singletrack glacensis – dwa tygodnie na Ziemi Kłodzkiej i drugie podejście

Na przełomie maja i czerwca 2020 roku, dysponując nieco większą wiedzą na temat Glacensisa, wylądowaliśmy w tej okolicy na ponad dwa tygodnie. Pomimo nie najlepszej pogody udało się nam wtedy przejechać kilka kolejnych pętli:

  • Pętla pod Śnieżnikiem – 7,8 km długości, 328 m do góry, 329 m w dół. Poziom trudności 1 (trasa familijna). Trasa zaczyna się w Międzygórzu (tam też zostawiliśmy auto). Pętlę tę połączyliśmy z dwiema innymi trasami – Ostoją i Jodłowem. Singletrack poprowadzony jest w całości po lesie i rzeczywiście jest do dobra opcja dla początkujących oraz np. dla rodzin z dziećmi.
  • Pętla Ostoja – 13,4 km długości, 273 m do góry, 271 m w dół. Poziom trudności 2 (bardzo łatwy). Przyjemna trasa, miło trawersująca przez las, która jednak w pewnym momencie do bardzo łatwych nie należy. Niestety budowniczowie nie utwardzili jednego, pełnego korzeni trawersu. O ile w całości trasa jest super przemyślana, o tyle dziwi fakt, że ten jeden krótki fragment został pozostawiony w wersji naturalnej.
  • Pętla Jodłów – 13,2 km długości, 465 m do góry, 467 m w dół. Poziom trudności 4 (średnio trudny). To raczej dość wymagająca pętla, która dla początkujących rowerzystów może okazać się za trudna. Całkiem sporo tu dość ciasnych profilowanych zakrętów i muld. Ma kilka, widokowych momentów. Najpiękniejszy to ten poprowadzony po polanach, powyżej miejscowości Jodłów.
  • Pętla Jagodna – 12,9 k długości, 396 m do góry, 395 m w dół. Poziom trudności 2. Trasa łączy przełęcz Spaloną z wieżą widokową na szczycie Jagodnej. Wiedzie po lesie, gdzie momentami przebijają się widoki na okolicę. Ścieżka podjazdowa w miarę łagodnie wspina się wijąc przez las. Ścieżka spod wieży biegnie głównie w dół i momentami jest całkiem szybka. Znajduje się na niej trochę ciaśniejszych profilowanych zakrętów.
  • Pętle w okolicy miejscowości Brzozowie (koło Kudowy-Zdrój) – Przejechałem pętle “Za rzeką”,”Widoczek”, oraz “Everest” i trasy te pomimo, że nie są długie, to będą idealne, jeśli ktoś chce poćwiczyć technikę. Na pętli Everest, oraz Widoczek dobrze będą się bawić również bardziej zaawansowani rowerzyści.
glacensis
glacensis
glacensis

Trasy dla każdego?

Zacznę od wrażeń mojej małżonki, która może nie jest początkującą rowerzystką, ale nie ma też dużego doświadczenia w jeździe po górach i tak jak wspominałem wcześniej, nie kręci jej bardzo ostra jazda. Nie ma też wprawy w jeździe po profilowanych zakrętach oraz agrafkach na podjazdach, przez co część pętli nie przypadło jej do gustu. Po tych doświadczeniach ciężko mi również zgodzić się z tym, że będą to trasy dla każdego. Aby czerpać radość z jazdy po nich, trzeba jednak mieć choć trochę wprawy w pokonywaniu zakrętów. Na pewno dużą zaletą tych tras jest to, że dzięki wygładzeniu ścieżek, nie będzie tu potrzebny żaden “wypasiony” rower. Oczywiście, nie polecam wybierać się tu na jakichś miejskich sprzętach, ale wszelkiego rodzaju rowery górskie czy z amortyzacją, czy nawet bez niej, sprawdzą się tu bardzo dobrze. Zdarzyło mi się ostatnio pokonać kilka pętli na sztywniaku i jeździło mi się na nim lepiej niż na moim fullu enduro. Gravele i tego typu sprzęty również powinny się tu dobrze sprawdzić.

glacensis
glacensis

Dla każdego czyli dla nikogo?

Czasem tak bywa, że jeśli coś jest do wszystkiego, to ostatecznie jest do niczego… Na szczęście wydaje mi się, że jednak Glacensis znajdzie sporą grupę odbiorców. Oczywiście, nie będę namawiał na jazdę nim zapalonych zjazdowców, wielbicieli dzikich ścieżek w stylu enduro, czy też miłośników latania hop. Będzie to natomiast super opcja dla początkujących, lub osób które jeżdżą w XC i chciałyby spróbować czegoś nieco innego. Dzięki organizowanym “Flow Tripom” na tych trasach mogą się świetnie bawić również Ci, którzy tak jak ja, przede wszystkim nastawiają się na zjazd. Glacensis wydaje się też bardzo dobrą opcją na wyprawy familijne, dzieciaki raczej nie będą narzekać na nudę. Niektóre pętle, oznaczone jako średnio-trudne, mogą być też idealnym wstępem, zanim ktoś zdecyduje się pokonać trasy enduro w pobliskiej Srebrnej Górze. Jeśli ktoś ma ambicje aby jeździć w terenie po górach, ale nie bardzo posiada umiejętności/sprzęt, to gładkie single mogą pomóc mu w załapaniu odpowiedniej techniki. Glacensis będzie również dobrym wyborem dla coraz bardziej popularnych górskich e-bike’ów. Będąc przez dwa tygodnie w okolicy, pomimo braku sezonu i średnich warunków pogodowych, widać było spore zainteresowanie singlami, a w weekendy przy punktach startowych niektórych pętli parkingi były zapchane samochodami.

glacensis
glacensis

Założenia vs rzeczywistość

Jak to zwykle bywa ulotki i informacje swoje, a rzeczywistość swoje. Aby wybudować tyle kilometrów zupełnie nowych singli w sensownym czasie potrzebne było wynajęcie kilku różnych wykonawców. Widać, że różne pętle budowane są w różnym stylu i niektóre elementy, oraz jakość ich wykonania, trochę pozostawia do życzenia. To co dla mnie było najdziwniejsze, to nisko profilowane zakręty. Jadąc z większą prędkością ciężko było im zaufać, natomiast początkujący, jadąc wolniej też zupełnie nie ma jak odpowiednio wejść w taki zakręt. Bardzo dużo jest też małych, krótkich, ale znowu ostrych zakrętów, na których kawałki band są bez sensu, bo mija się je środkiem. Inny temat to muldy, które często wykorzystywane są, aby przykryć wystające korzenie. Na niektórych trasach są one krótkie i dość ostre, co nie jest przyjemne ani przy dużych, ani przy małych prędkościach. Przy niektórych agrafkach również momentami widać, że trasa jest aż za bardzo zakręcona. Moim zdaniem, bardzo pozytywnie na tle innych tras wybijają się pętle w okolicy miejscowości Brzozowie. Widać, że zdecydowanie więcej pracy zostało włożone w poszczególne elementy trasy, bandy w zakrętach są wyższe i pomimo, że nie są aż tak pionowe, to są szersze. Zapewniają niezłe trzymanie i nie odstraszają ludzi, którzy dopiero się uczą. Rollery również tu są łagodniejsze, a niektóre postawione są w parach, tak aby można było coś poskakać. Niedoróbki na pozostałych trasach nie oznaczają, że całe trasy są złe, ale niestety pojawiają się czasem takie momenty, kiedy człowiek jedzie i dobrze się bawi, aż tu nagle pojawia się jakiś element, który nasuwa pytanie z cyklu “kto to tu postawił?”.

glacensis

Z drugiej strony jednak trzeba pamiętać o skali projektu i ilości singli, które specjalnie do niego zostały zbudowane od zera, dodatkowo w krótkim czasie. Jazdę poza wygładzonymi ścieżkami, często uatrakcyjniają nam liczne przejazdy po szerokich drewnianych kładkach, pomiędzy strumieniami oraz wielkimi głazami, co jest wartością dodaną. Trasy są też porządnie zagęszczone i utwardzone, dzięki czemu po deszczu nie będziecie się zapadać w błocie. Co bardzo ważne, to fakt że ekipa cały czas dzielnie walczy z poprawkami i stara się wyeliminować elementy, które burzą flow. Ogromnym pozytywem całego systemu jest to, że są ludzie, którzy cały czas czuwają nad przejezdnością, oraz stanem tras. Oczywiście nie da rady utrzymać wszystkich ścieżek w idealnej kondycji, ale w miarę możliwości usuwane są problemy, takie jak połamane gałęzie czy drzewa. Dlatego tak ważne jest raportowanie o stanie tras przez samych rowerzystów. Można to zrobić przez aplikację Trailforks, lub po prostu napisać na facebookowej grupie, która została do tego celu stworzona.

glacensis
glacensis

Singletrack Glacensis – nie tylko trasy

Warto podkreślić, że projekt to nie same trasy, ale jego założeniem jest rozwój turystyki rowerowej w całym regionie. Zatem, wybierając się w te okolice polecam zajrzeć na stronę, gdzie pojawiły się tzw. “Obiekty certyfikowane”. Są to np. miejsca noclegowe, które spełniły szereg wymagań i po prostu będą przyjazne rowerzystom, oraz ich sprzętom. Pomocne mogą okazać się również oznaczone Bike Pointy, w których w razie awarii możemy liczyć na pomoc przy serwisie roweru lub wypożyczyć odpowiedni dla nas sprzęt.

Singletrack Glacensis – podsumowanie

Jest to ogromnej skali projekt, któremu wróżę dużą popularność i pomimo niewielkich niedoróbek, myślę, że da on różnym rowerzystom dużo radości. Osobiście wolę ostrzejsze trasy, ale myślę, że jeszcze wrócę tu nie raz z żoną i może uda nam się pokonać jeszcze więcej pętli. Rowerzystów bardziej zorientowanych na zjazd niż podjazd może przekonać do siebie idea “Flow Trip” (opis już wkrótce!), czyli całodniowej wycieczki wspomaganej busem i prowadzonej po najciekawszych, bardziej zjazdowych, odcinkach tras. Jeśli ktoś chce aktywnie pozwiedzać Ziemię Kłodzką to Singletrack Glacensis może mu w tym naprawdę pomóc, doprowadzając do najciekawszych miejsc w okolicy. Dodając do tego jeszcze kompleks Tras Enduro w Srebrnej Górze, oraz bikepark w Czarnej Górze, okazuje się, że region ten jest wprost idealny praktycznie dla każdego rowerzysty górskiego.

glacensis
glacensis

O Singletrack Glacensis

Oficjalna strona: singletrackglacensis.com
Media: facebook