JERSEY RUNO.DESIGN x 43RIDE JUŻ DOSTĘPNY!

Kilkanaście lat temu, jeżdżąc bardziej ekstremalnie, do wyboru miało się tylko kask typu „orzech” albo fullface. Potem nastała moda na enduro. Wtedy na rynek trafiły wygodne i lekkie otwarte kaski. Sam jeżdżąc coraz więcej po ścieżkach, najczęściej sięgałem właśnie po tę bardziej komfortową odmianę ochrony głowy. Fullface, jako drugi wybór, pozostał praktycznie tylko do jazdy w bardziej ambitnych bike parkach. Na rynku pojawiły się również opcję 2 w 1, czyli pełny kask z odpinaną szczęką, lecz one jakoś nigdy do mnie nie przemawiały. Tymczasem Specialized poszedł nieco inną drogą prezentując model Gambit, czyli super lekki kask fullface, który zapewni pełną ochronę, ale jednocześnie ma dać odczucia z jazdy podobne, jak w kasku otwartym. Jak taka opcja wygląda w praktyce? Zapraszam na prezentację oraz moje pierwsze wrażenia.

Specialized Gambit – Specyfikacja

Specialized Gambit to przede wszystkim kask, który posiada pełną certyfikację DH (ASTM F1952), a w rozmiarze M waży jedyne 640 g. Jego główna skorupa to opatentowana kombinacja włókna węglowego, poliwęglanu oraz specjalnej pianki. Co ciekawe, wewnątrz wkomponowany jest system regulacji, na wzór tych, które znamy w otwartych kasków typu enduro. Pozwala on nie tylko wyregulować odpowiednio obwód, ale też pochylenie kasku na głowie. Dodatkowo, w szczęce kasku zamontowane są poduszki policzkowe, dodawane w dwóch różnych grubościach. Możemy je umieścić w różnych pozycjach, aby idealnie dopasować kask do swojej głowy. W dziedzinie bezpieczeństwa został zastosowany tu znany i sprawdzony system MIPS, który w wersji SL został zintegrowany w wyściółką kasku. Takie rozwiązanie poprawia odprowadzanie potu oraz zwiększa oddychalność. Aby zapewnić jak najlepszy komfort, Gambit posiada przemyślaną sieć kanałów wentylacyjnych np. nad czołem rowerzysty, która ma zapewnić odpowiednią wentylację głowy, ale też gogli czy okularów. Aby utrzymać niską wagę, przy pełnym bezpieczeństwie, nie zastosowano tu żadnych śrub, więc daszek kasku nie ma dodatkowej regulacji. Zamiast tego jest wpinany na zatrzaski, więc podczas uderzenia jest szansa, że nie połamie się, tylko odepnie od głównej skorupy. Całość została zaprojektowana tak, aby widoczność była jak najlepsza i nic jej nie ograniczało. Pomyślano też oczywiście o miejscu na gogle, czy okulary rowerowe. Kask Specialized Gambit dostępny jest w 3 rozmiarach: S, M, L oraz 4 wersjach kolorystycznych.

Specialized Gambit – Mój wybór

Jak już pisałem we wstępie, obecnie najczęściej jeżdżę w lekkim i wygodnym kasku otwartym. Kask fullface czeka głównie na wypady do bike parków. Coraz częściej jednak łapię się na tym, że mając rower enduro, wybieram ścieżki bez wyciągów, które też bywają mocno wymagające. Dodatkowo doszła też opcja jazdy na e-bike’u, na którym też twardo pokonywałem np. techniczne oes’y w Jamnicy znane z Enduro World Series, w opcji „na lekko”. Do tej pory, na szczęście, nie miałem jednoznacznej sytuacji, w której ewidentnie zabrakło by szczęki w kasku. Jednak czasem pojawia się myśl, że może jednak właśnie full face byłby lepszym wyborem. Na horyzoncie pojawiła się opcja wypadu na chorwackie trasy enduro. Przeglądając ich charakter, też stwierdziłem, że przy wszechobecnych skałach full face to zdecydowanie bezpieczniejszy wybór. Ale nawet mając w opcji wspomaganie shuttle busem, nie bardzo widziała mi się jazda w moim bikeparkowo – zjazdowym, pełnym kasku, ważącym ponad 1kg. Wtedy pojawiła się opcja zabrania na testy kasku Gambit, która waży prawie o połowę mniej. Po pierwszych przymiarkach stwierdziłem, że wszystko pasuje mi idealnie i ostatecznie był to jedyny kask, który wziąłem na ten wyjazd.

Specialized Gambit – Przymiarki

Pierwszym wrażeniem, po tym, gdy wziąłem Gambita do ręki, było: „Rzeczywiście skubany jest lekki!”. Z racji, że mam małą głowę, od razu sięgnąłem po rozmiar S. W kaskach typu fullface, zawsze mam trochę kombinacji z doborem takiego, który mogę założyć i zdjąć nie urywając przy tym swoich uszu. Z drugiej strony, oczywiście ta dodatkowa masa nie może mi luźno latać na głowie. W poprzednich pełnych kaskach skończyło się na dopchnięciu kilku gąbek w poszczególnych miejscach. W wypadku modelu Specialized Gambit było zupełnie inaczej. Sprawnie wkomponowany w skorupę system regulacji z pokrętłem, bardzo szybko i bez kombinacji pozwolił dokładnie dopasować go do obwodu głowy. Wewnątrz regulowana jest również wysokość całego systemu, która pomaga ustawić idealne pochylenie kasku na głowie. Cienka wyściółka zintegrowana z systemem MIPS SL od samego początku wydała się dość wygodna. Jedyne „normalne” gąbki znajdują się na wysokości policzków. Pierwsze bardzo delikatnie się opierały na twarzy, więc aby poprawić stabilność kasku, zmieniłem je na grubsze, które były dodane do zestawu. Wspomniane gąbki są przyjemne w dotyku, nie przeszkadzają przy zakładaniu kasku oraz mają różne pozycje montażu do optymalnego dopasowania. Zapięcie kasku pod brodą to prosty regulowany pasek ze standardową klamrą. Podsumowując, jak na kask typu full face, Gambit posiada dużo przemyślanych regulacji i w moim wypadku, szybko dopasowałem go idealnie do mojej małej głowy. Zaletą kasku w rozmiarze S, jest jego jeszcze mniejsza waga. Producent deklaruje ją na poziomie ok 600 gram, natomiast moja domowa waga kuchenna pokazała równe 580 gram! Jest to wynik imponujący.

Specialized Gambit – Pierwsza jazda

Pierwsza jazda w Specialized Gambit odbyła się na chorwackim wybrzeżu. Rano złapałem się z lokalną ekipą i podczepiłem się pod shuttle busa, który akurat kursował w tę wietrzną niedzielę. Jedno z pierwszych spostrzeżeń było takie, że jak na pełny kask, świetnie w nim wszystko słychać. Dzięki lżejszej konstrukcji nie tłumi tak dźwięków i mogłem spokojnie porozmawiać nie zdejmując kasku. Z racji, że była to końcówka lutego i temperatury były nie bardzo letnie, to nie sprawdziłem wydajności wentylacji. Jednak ogólne wrażenie rzeczywiście bardzo mocno przypominało jazdę w otwartym kasku, ale z dodatkową dozą bezpieczeństwa. Ważnym aspektem jest też szerokie pole widzenia, którego nic nie ogranicza. Dodatkowo pomyślano też o trendzie jazdy w okularach i moje rowerowe Ekoie idealnie się mieszczą, nigdzie nie uciskając. Oczywiście przed zdjęciem kasku trzeba najpierw je zdjąć, ale wtedy przednia wentylacja może posłużyć jako uchwyt na nie. Jeśli ktoś woli jeździć w goglach, to oczywiście przewidziano też miejsce na ich pasek. Nawet w moim kasku w rozmiarze S bez problemu pomieściłem całkiem duży model gogli O’Neal B-30. W ciągu dnia dostałem też pytanie, co to w ogóle za model kasku. Rzeczywiście ciężko znaleźć na nim jakiekolwiek logo i jedynie małe S widać przy daszku z jednej strony. Po dostaniu kasku do rąk wszyscy po kolei stwierdzili, że jest na prawdę lekki. Jedna z osób miała akurat Fox’a Proframe. Rożnica w masie nie była oczywiście duża, ale jednak dało się odczuć, że Specialized Gambit jest lżejszy.

Specialized Gambit – Pierwsze wrażenia

Podsumowując pierwsze kilka dni jazdy w nowym kasku, to jestem pod dużym wrażeniem tej konstrukcji. Połączenie większej dozy bezpieczeństwa z tak niską masą, to świetna alternatywa dla odwiecznego dylematu, czy brać kask otwarty, czy „męczyć się” w zjazdowym. Dla mnie prawdziwą rewolucją, jeśli chodzi o kaski typu full face, jest też tak zaawansowana opcja regulacji i dopasowania do głowy. Jedyne czego według mnie nieco brakuje w kasku tej klasy, to wygodniejsze zapięcie, np. magnetyczne. Biorąc Gambita do rąk i przyglądając się jego wykończeniu widać, że walka o każdy gram wagi była dość zacięta. Nie ma tu np. gumowej uszczelki na spodzie kasku, więc odkładanie go na asfalt czy kamienie może skończyć się zarysowaniami. Ogólnie wykończenie wewnątrz wygląda nieco spartańsko. Należy jednak pamiętać, że każdy kolejny gram wagi mniej, to nasz większy komfort, zwłaszcza podczas długiej jazdy. Jak też wcześniej wspominałem wszystkie punktu styku z naszą głową są odpowiednio wykończone i wygodne. Wracając do rys, to zdążyłem już „przeorać” nim po suchych i twardych chorwackich krzakach i jak na razie obyło się bez większego uszczerbku lakieru, więc powłoka wydaje się być wytrzymała. Wcześniej myślałem o tym modelu, jako taka 3-cia dość rzadka opcja, czyli ambitniejsze enduro, e-bike albo shuttle enduro. Ale obecnie nie wiem, czy będzie miał sens wracania do poprzedniego klasycznego zjazdowego fullface’a. Osobiście myślę, że mogę zaufać nowemu kaskowi Specialized, nawet na trasach DH. Wysoki komfort powoduje, że zdecydowanie częściej będę wybierał też Gambita, zamiast otwartego kasku, co kiedyś może uratować moje uzębienie. Jak na razie udało się, nie testować jego możliwości podczas uderzenia i mam nadzieje że tak pozostanie.

Specialized Gambit – Podsumowanie

Podsumowując, moim zdaniem Specialized zrobił kawał dobrej roboty. Model Gambit pokazał mi, że nawet podjeżdżanie, czy całodniowa wycieczka, w pełnym kasku mogą być komfortowe. Będzie to szczególnie ważne dla osób, które jeżdżą w ostrym terenie na e-bike’ach. Konstrukcja jest przemyślana pod praktycznie każdym kątem, od świetnego systemu regulacji, po miejsce na przechowanie okularów. Niestety, jak przystało na produkty firmy spod znaku dużego S, tak i tu trzeba się nieco wykosztować. Kask Specialized Gambit to w tym momencie wydatek 1600 zł. Z drugiej strony jednak widać i czuć na głowie, za co się płaci. Zdecydowanie nie jest to kolejny zwykły fullface. Trzeba pamiętać też, że któregoś dnia, wybór kasku ze szczęką może uratować naszą twarz. Mając do dyspozycji lekki i komfortowy pełny kask, zwiększamy szansę, że akurat on będzie na naszej głowie w chwili kiedy będzie potrzebny. Jak Gambit, przy całej swojej niskiej masie, będzie się sprawował na dłuższą metę, będziecie mogli przeczytać za jakiś czas w podsumowaniu testu.

O Marce Specialized

Peak Design

Oficjalna strona: specialized.com
Media: facebook, instagram, twitter, youtube