Druga strona medalu: wywiad z Angeliką Żuralską, narzeczoną Dawida Godźka

Chłodne dni za oknem w Polsce nie oznaczają końca sezonu dla zawodników rowerowego freestyle’u. Dawid Godziek wrócił właśnie z Crankworx’a odbywającego się w Kolumbii Brytyjskiej, a my zapytaliśmy Angelikę Żuralską – narzeczoną Dawida – o życie u boku jednego z najlepszych zawodników polskiej sceny rowerowej.

Justyna John, 43RIDE: Cześć Angelika. Dziękujemy, że zgodziłaś się przybliżyć naszym czytelnikom, jak wygląda życie z zawodowym sportowcem z perspektywy drugiej połówki. Czy kiedy poznałaś Dawida, był już zawodnikiem?

Angelika Żuralska: Z Dawidem poznaliśmy się… w podstawówce. Na rowerze pamiętam go już od tamtego momentu. Dawid zawsze wszędzie pojawiał się na swoim ”góralu” (tak się mówiło), robiąc przy okazji jakieś krawężnikowe skoki i inne zabawne wtedy rzeczy. Później chodziliśmy do tego samego gimnazjum i znaleźliśmy się w jednej paczce znajomych. Dawid jeździł jeszcze amatorsko, ale już wtedy, razem z Szymonem, wyróżniali się. Przejście z jazdy amatorskiej do zawodniczej nastąpiło z czasem i fajnie było to obserwować z roku na rok.

Nie jesteś stricte związana z branżą rowerową – czym zajmujesz się zawodowo?

Zawodowo koordynuję działania naszej wspólnej firmy, a ostatnio mocno skupiam się na działaniach swojej własnej – jestem trenerką mentalną oraz coach’ką. Zajmuję się też niektórymi z działań rowerowych Dawida i siedzę za kulisami vloga Godziek Brothers. Nie ma więc nudy, ale myślę, że potrafimy to wyważyć :)

Dawid Godziek, Red Bull Roof Ride 2021 / zdjęcie: Roger Wanke

A ciągnie Cię w stronę rowerów?  

Przyznam, że bardzo lubię vibe sportów rowerowych. Od zawsze uczestniczyłam w tym świecie razem z Dawidem, a od jakiegoś czasu z mega zajawką sama śmigam po trasach enduro i nie raz to ja wyciągam Dawida w góry. Mimo levelu total beginner, sprawia mi to bardzo dużo frajdy i jest bardzo fajną aktywnością.

Jak wygląda Wasze wspólne życie – czy każde jest zajęte swoimi sprawami i drugie nie ma dostępu do świata tego pierwszego, czy skupiliście się na karierze Dawida?

Nasze światy mocno się przenikają i wiele rzeczy – czy to zawodowo, czy dla zajawki, robimy wspólnie. Ale każde z nas ma też część swojego własnego świata, w których mocno się wzajemnie wspieramy i przynosi to super efekty. Myślę też, że jest bardzo zdrowe. Kariera Dawida oczywiście jest mocno wyraźna w naszym wspólnym życiu, szczególnie w sezonie.

Czy starasz się jak najczęściej wyjeżdżać z Dawidem na zawody, czy raczej takie sytuacje zdarzają się okazjonalnie?

Od jakiegoś czasu wyjeżdżamy wspólnie bardzo często. Właściwie to wspólne wyjeżdżanie zaczęło się bardziej pod pretekstem wspólnego spędzenia czasu, czy zobaczenia fajnych miejsc. Dopiero później okazało się, że potrafimy fajnie współpracować podczas startu i ma to dobry wpływ na Dawida. Więc póki co, tak zostało i jeździmy razem w wiele miejsc. Podczas zawodów wspieram Dawida mentalnie, ogarniam sprawy, na które w danym momencie nie ma głowy czy siły i towarzyszę mu w całym procesie. Po zawodach czasem zostajemy chwilę dłużej i zwiedzamy nowe miejsca, bo obydwoje lubimy podróże, próbowanie dobrego jedzonka i podziwianie fajnych widoczków.

Przejdźmy do aspektu psychologicznego – jakie emocje towarzyszą Ci przed startem czy w trakcie zawodów i w dniach po starcie Dawida?

Z tymi emocjami jest różnie, sporo by wymieniać! Jest to raczej mieszanina ekscytacji, ciekawości, zachwytu, radości, ale także, nie da się ukryć, mocnego napięcia i stresu. Im bardziej niebezpiecznie, im wyższy poziom trudności zawodów, tym silniejsze te trudne emocje. Przed zawodami dominuje napięcie i wtedy wspólnie pracujemy by je wyregulować. Podczas zawodów Dawid wyłącza się, ja się oddalam i czekam na mecie – tu już dominuje ekscytacja z napięciem. Po starcie oczywiście ulga i radość – albo z wyniku, albo z tego, że pomimo gleby Dawid jest cały :) Jak tak sobie teraz myślę, to zawsze mocno przechodzimy przez cały ten proces razem, czyli od treningu, przez start, po świętowanie sukcesu lub okładanie stłuczeń lodem z restauracji hotelowej. I to jest super.

Łatwiej jest Ci oglądać zawody na żywo czy wolisz relację w TV?

Zdecydowanie wolę oglądać zawody na żywo i móc wspierać Dawida na miejscu. Szczególnie wiedząc, że jest to dla niego pomocne i „działa”. Choć czasem, przyznam, jest ciężko, to wspólna satysfakcja dominuje.

Jak znosisz stres związany z zawodem Dawida?

Dobre pytanie! Bywa różnie, ale radzę sobie i myślę, że jestem już do tego zaadaptowana. Mocno pomaga strategia na myślenie racjonalne, która zawsze przypomina mi, że jakkolwiek niebezpieczny tor – Dawid wie, co robi. Oczywiście są też trudne momenty, to nieuniknione.

Dawid Godziek, Crankworx B.C. 2021 / zdjęcie: Jake Paddon

Jak radzicie sobie w sytuacjach kryzysu, np. gorszej dyspozycji, kontuzji itp.?

W sytuacji kontuzji poniekąd jesteśmy w niej wspólnie i staramy się raczej podejść do niej zadaniowo i skupić się na powrocie do formy, rehabilitacji i zadbania o zdrowie psychiczne. Analizujemy, wyciągamy wnioski i zawsze Dawid wraca silniejszy. W przypadku gorszej dyspozycji dużo rozmawiamy, przekminiamy i analizujemy temat, szukamy skąd wzięła się gorsza forma fizyczna lub psychiczna, na spokojnie przeżywamy te emocje i znowu, wyciągamy wnioski.

Czy zdarzyło Ci się kiedyś powiedzieć Dawidowi, żeby przestał robić to, co robi, bo boisz się, że coś mu się stanie?

Nie zdarzyło się i się nie zdarzy. Mam pełną akceptację do pasji i zawodu Dawida i nie wyobrażam sobie w jakikolwiek sposób ograniczania go w niej. I z wzajemnością – Dawid mocno wspiera mnie w moich osobistych działaniach. Z resztą na tej samej zasadzie funkcjonujemy jeśli chodzi o jakiekolwiek inne rzeczy – jeśli coś budzi obawy to rozmawiamy i wspólnie szukamy rozwiązania.

Czy jako partnerka zawodnika masz kontakt z pozostałymi dziewczynami/żonami zawodników i macie ze sobą kontakt? Wspieracie się?

Jasne – zawsze cieszę się, gdy widzę na zawodach znajomą twarz którejś z dziewczyn. Często spędzamy razem czas podczas oglądania treningów, rozmawiamy, wspieramy się i wspólnie kibicujemy podczas zawodów. Wymieniamy się doświadczeniami, żartujemy. To mega miłe, a zarazem rozluźniające.

Wiemy, że rodzina Dawida i Szymona bardzo wspiera chłopaków, a co na związek z zawodnikiem tak zwariowanej dyscypliny Twoi najbliżsi?

Moi najbliżsi również mocno wspierają Dawida i śledzą każde zawody, a jak jest coś w pobliżu – przyjeżdżają kibicować. Są mega dumni z tego co robi. Po powrocie ze złotym medalem z X-Games Sydney, gdzie byliśmy wspólnie, w mieszkaniu czekał na Dawida tort, balony i inne cuda – taką niespodziankę urządziły mu moja mama i siostra.

Jakie plany na najbliższą przyszłość?

Zapowiada się kawałek off-seasonu od zawodów, więc pewnie będzie więcej rowerowania w górach i innych fajnych rzeczy czy aktywności:) A poza tym, działamy dalej!

Dziękuję za rozmowę i życzymy Wam realizacji planów i wielu okazji do świętowania sukcesów.