REKLAMA

W połowie zeszłego roku otrzymałem do testu komplet kół enduro od topowych, warszawskich kołodziejów, czyli ekipy Dandy Horse. Już od samego początku byłem pod wrażeniem ich dbałości o szczegóły i ogólnego podejścia do tematu. Jak by nie patrzeć, to właśnie koła są jednym z bardziej istotnych elementów w rowerze. Chociaż ekipa bardziej wywodzi się z tematów szosowo-gravelowych, to łącząc swoje doświadczenie z komponentami przystosowanymi do ostrzejszej jazdy, obiecywała mocne, lekkie, sztywne koła. Mój komplet to podstawowy zestaw z oferty oparty o autorskie piasty,oraz 29 calowe obręcze z aluminium. Jak taki komplet zniósł sezon jazdy w zróżnicowanych warunkach? Zapraszam do artykułu, który podsumuje mój długodystansowy test.

Dandy Horse Barion GT Enduro – Dane Techniczne

Koła Dandy Horse Barion GT to podstawowa i najtańsza wersja kół oferowanych przez warszawskich kołodziejów. Bazuje na piastach sygnowanych logiem Dandy Horse, które oparte są na wysokiej jakości łożyskach maszynowych. Bębenek, w zależności od potrzeb, może przyjąć kasety w standardzie Shimano Micro Spline (12s), Shimano 11s lub Sram XD. System przeniesienia napędu posiada 6 zapadek, korzystających z 54 punktów zaczepienia. Mocowanie tarczy to standardowe 6 śrub. Obręcze kół wykonane są ze stopu aluminium i posiadają asymetryczny przekrój, aby zniwelować różnice w naprężeniu szprych po obu stronach koła. Ich szerokość wewnętrzna wynosi 30mm, zewnętrzna 35mm, a wysokość to 22mm. Waga obręczy Barion GT Enduro w rozmiarze 29″ to około 590g. Ostatnim elementem, łączącym koła w całość, są szprychy Sapim Race J-bend oraz nyple Sapim Polyax. To, co wyróżnia kołodziejów Dandy Horse, to fakt, że do każdego modelu swoich kół ekipa sama, ręcznie docina szprychy, z dokładnością do pół milimetra. Moje Bariony GT Enduro zaplecione zostały na 2 krzyże i posiadają po 28 szprych. Gotowe koła wazą dokładnie przód: 936 g, oraz tył 1120 g. Łącznie mój komplet kół waży 2056 g.

Jedną z ważniejszych cech kół od ekipy Dandy Horse, jest proces ręcznego składania każdego kompletu, w którym podstawą jest ogromna dbałość o szczegóły. Tyczy się to zarówno samodzielnego montażu łożysk w piastach, odpowiedniego nasmarowania wszystkich ważnych elementów, oraz samego zaplotu. Dla użytkowników, bardzo ważny jest fakt, że wszystkie nowe koła są od razu ułożone na gotowo i śmiało można je od razu zabrać w ambitny teren. Sam sprawdziłem tą teorię zabierając pachnące świeżością koła prosto do bikeparków we włoskim Livigno, o czym możecie przeczytać w artykule prezentującym ten komplet kół: Koła Dandy Horse Barion GT Enduro – pierwsze wrażenia. Dzięki odpowiedniej pracy kołodziejów, rzeczywiście nie było potrzeby dodatkowego dokręcania szprych. Więcej o ciekawostkach związanych z pleceniem idealnych kół możecie przeczytać w dwuczęściowym wywiadzie: “O tworzeniu kultury kołodziejskiej” oraz o “tajnikach budowania kół rowerowych“.

Koła Dandy Horse Barion GT Enduro – Test długodystansowy

Jak opisywałem już wcześniej, mój pierwszy wyjazd do włoskiego Livigno na festiwal Great Days, był testem zapoznawczym. Nawet ten najbardziej budżetowy komplet kół w ofercie Dandy Horse, sprawdził się bardzo dobrze i bez problemu zniósł zarówno łomot po kamieniach i korzeniach jak i loty na hopach i dropach w Mottolino. Oczywiście ten kilkudniowy wyjazd to był dopiero wstęp do testu długodystansowego. Do końca roku koła miały kilka krótkich przerw, gdy jeździłem na innych rowerach testowych, ale poza tym były ze mną na jeździe w Srebrnej Górze, Dolni Moravie, Koutach, Kielcach, Szczyrku, oraz po Jeleniowskich ścieżkach. Był to więc kompletny mix typowych tras enduro, lotów na sporych hopeczkach, a czasami również konkretnego łomotu DH. Pod koniec sezonu 2021 zmieniłem ramę, ale koła pozostały te same. W roku 2022 również sezon rowerowy zacząłem nieco wcześniej, jeszcze przed planowanym serwisem całego sprzętu. W lutym dość spontanicznie wziąłem rower do Chorwacji, gdzie miałem okazję pojeździć po mocno kamienistych trasach enduro. Z racji, że endurówka to mój główny sprzęt również na co dzień, to w tak zwanym międzyczasie, koła zaliczyły też sporo lotów na lokalnych nizinnych trasach i hopach. Warunki, jak to zwykle bywa, raz były suche i pyliste, a chwilę później mokre i błotniste.

Koła Dandy Horse Barion GT Enduro – Wrażenia z jazdy

Już podczas pierwszych pierwszych testów dało odczuć się, że koła są bardzo sztywne bocznie. Po przesiadce ze standardowych kół, w które wyposażone był Marin różnica była na prawdę spora. Uczucie potęgował fakt, że praktycznie zawsze jeżdżę na wysokim ciśnieniu w oponach (niziny i hopy 3-3,5 bar, górskie szlaki 2,5-2,8 bar). Nie trudno było odgadnąć czemu, wystarczyło złapać ręką zaplot kół seryjnych, oraz tych od Dandy Horse. Podobne odczucia miałem też przesiadając się na inne testowe rowery wyposażone w standardowe koła, podczas krótszych wypadów. W moich testowych Barionach szprychy są napięte zdecydowanie mocniej niż w większości standardowych kół. Jeden ze znajomych zasugerował nawet, że może to być problem w wypadku urwania pojedynczej szprychy. Pomimo licznych otarć, obić i innych oznak uderzeń luźnych kamieni, nie miałem okazji sprawdzić tej teorii, ponieważ wszystkie przetrwały moją jazdę.

Co dla mnie jest bardzo ważne, to fakt, że cały zaplot trzyma się idealnie odkąd koła trafiły w moje ręce. Specjalnie ani razu nie sięgałem po klucz do nypli i uważam że jest to jedna z większych zalet kół od porządnych kołodziejów. Widząc wcześniej całą procedurę zaplotu i ułożenia koła „na gotowo” jeszcze przed jakąkolwiek jazdą, domyślałem się, że będzie dobrze. Mój rower czasem nie ma ze mną lekko i bardzo doceniam części, które działają w systemie „załóż i zapomnij”. W poprzednich kołach seryjnych, lub składanych przeze mnie, co jakiś czas trzeba było weryfikować i dokręcać niektóre nyple czy centrować bicie boczne. Tutaj zaplot przetrwał sezon bez żadnej mojej ingerencji. I nie ma tutaj mowy o żadnych sztuczkach typu klej do gwintów. Wręcz odwrotnie, przy zaplataniu nakładana jest niewielka ilość smaru, aby nyple nie zapiekały się. Koła złożone są na stosunkowo lekkich komponentach, ale z racji, że jest to najbardziej budżetowy model przeznaczony do ostrej jazdy, to raczej nikt nie nazwie ich super lekkimi. W tej półce cenowej i kategorii, wydaje mi się jednak, że będą jedną z lżejszych propozycji. Mój komplet kół w rozmiarze 29″ waży dokładnie 2056 gram. Zestawienie parametrów sztywność/waga/cena dla podstawowych kół Dandy Horse zdecydowanie wyjdzie na duży plus.

Po obręczach Dandy Horse Barion GT Enduro widać, że przeżyły sporo starć z różnymi elementami krajobrazu. Mniejsze obicia i otarcia to oczywiście standard, ale niestety tylne koło nosi 2 wgnioty, w tym jeden dość potężny. Oczywiście jest to spory minus, który początkowo bardzo mnie zmartwił. Z drugiej strony powstanie tego największego dobrze kojarzę i zawdzięczam go dość niefortunnemu zeskokowi prosto na skały na trasie DH w Koutach. Na usprawiedliwienie kół dodam, że opona była wersją Double Down, czyli z najgrubszą ścianką. Jednak z racji, że jeżdżę na dętkach, to obręcz nie była chroniona dodatkową wkładką. A myślę, że ta poprawiłaby sytuację. Dopiero później zainwestowałem we wkładki przeznaczone do opon z dętkami, ale prawda jest taka, że są one na tyle cienkie, że bardziej chronią dętkę przed przebiciem, niż samą obręcz przed dobiciem. Efektem testowania jazdy na niższym ciśnieniu jest więc drugi wgniot, który już jednak nie jest aż tak duży. Co ważne to fakt, że tylne koło, pomimo że wygląda tak sobie, to od tamtego czasu odwiedziło już całkiem sporo górskich tras i jeździło dalej bez żadnych ingerencji. Przednie koło natomiast jest wolne od wgnieceń. Moja konkluzja jest taka, że z pewnością na rynku znajdą się bardziej odporne obręcze. Należy jednak wziąć pod uwagę, że jest to najbardziej budżetowy i dalej dość lekki model w gamie. Dodatkowo z kołem, przez ostatnie pół roku dalszej jazdy nic więcej się nie dzieje. Jeśli planujecie zabrać te koła w ciężki teren, to wydaje mi się, że po prostu warto zainwestować w porządne wkładki antydobiciowe.

Bardzo dobrze sprawdziły się natomiast piasty sygnowane logiem Dandy Horse. Te po prostu robiły swoje i kręciły się przez cały czas bez zastrzeżeń. Bębenek to klasyczna konstrukcja oparta o 6 zapadek z 54 punktami zaczepienia. Napęd łapie więc gęsto i bezproblemowo. Nie kojarzę sytuacji, żeby zapadki nie załapały jak trzeba i puściły pod naciskiem, co czasem zdarzało się w seryjnych podstawowych piastach Marina. Piasta zdecydowanie nie jest z tych najgłośniejszych, chociaż jeżdżąc w Chorwacji zauważyłem, że jest zdecydowanie głośniej niż kiedyś. To oznaczało jedno, pora na serwis i weryfikację co dzieje się w środku, po sezonie jazdy.

Koła Dandy Horse Barion GT Enduro – Weryfikacja po sezonie

Aby dokładnie zweryfikować stan kół po sezonie użytkowania, zabrałem je do ekspertów, a więc do serwisu i sklepu Dandy Horse, który mieści się w Warszawie. Warto odnotować fakt, że punkt przeniósł się z Mokotowa, w nowe miejsce na Gocławku. Dla klientów dojeżdżających samochodem oznacza to zdecydowanie mniejsze problemy z parkowaniem i brak parkometrów. Sama ekipa natomiast ma tam do dyspozycji zdecydowanie więcej miejsca do działania. Skutkuje to zwiększonymi mocami przerobowymi i rozwojem nowych projektów. Miałem okazję zajrzeć na nowy serwis i towarzyszyć sprawdzeniu moich kół i rozebraniu piast, żeby sprawdzić jak zniosły ten sezon.

Zaczęliśmy od przedniego koła. Tak naprawdę to wystarczyło je wziąć do ręki i zakręcić. Obręcz, poza wizualnymi zadrapaniami jest w idealnym stanie. Brak bicia bocznego, czy góra-dół. Szprychy nadal naciągnięte bardzo mocno, oraz przede wszystkim równo. Trzymając koło za konusy piasty nie czuć też żadnych oporów stawianych przez łożyska. Brak jakichkolwiek przycięć. Gdy zdjęliśmy konusy widać było jeszcze ślady jasnego i nie zabrudzonego smaru. Werdykt, jest idealnie i nie ma co poprawiać. Jeśli chodzi o tylne koło, sprawa miała się nieco inaczej. Piasta również kręci się dobrze, choć pojawiają się powoli pierwsze oznaki ledwo wyczuwalnych przycięć w łożyskach. To, co bardziej przykuwa uwagę, to głośny bębenek. Szybka rozbiórka i tu widać już nieco „syfu”. Oczywiście nie ma mowy o jakimś błocie czy piachu, ale ewidentnie smar w okolicy łożysk i na osi zmienił kolor na szarobury. Miejsce styku zapadek natomiast było suche, stąd też głośny dźwięk. Zdecydowałem, że w tym momencie nie ma jeszcze sensu wymiana łożysk na nowe, ponieważ te spokojnie jeszcze pojeżdżą. Oczywiście wnętrze tylnej piasty zostało wyczyszczone i nasmarowane. Bębenek i system zapadek, znów zrobił się cichy, co niektórym może się nie do końca podobać. Jednak zdecydowanie przedłuży to żywotność systemu.

Tylne koło, to oczywiście też duży wgniot, o którym pisałem wcześniej. Widać, że na co dzień chłopaki są przyzwyczajeni do idealnie okrągłych kół szosowych i gravelowych, gdzie każdy nawet delikatny odchył ma znaczenie. Sygnał od nich jest prosty: „To koło już nigdy nie będzie idealne, ale jeśli bardzo chcesz, to możesz spokojnie dalej je katować, wiemy że wytrzyma jeszcze dużo”. Chodzi o to, że większe wgniecenie jest na tyle duże, że zaburza naciąg szprych w tym jednym miejscu. Z drugiej strony, przejeździłem z tym wgniotem już prawie 6 miesięcy bez problemów. Jako całość, koło nadal wzorowo trzyma sztywność. Moja decyzja, na razie zostawiamy tak jak jest. Zbliżają się testy kolejnych patentów na wkładki i jazda na niższym ciśnieniu. Podsumowując, zdecydowanie warto było zajrzeć do tylnej piasty po sezonie i zrobić jej podstawowy serwis, aby wydłużyć żywotność. Tylne koło po jednym, dość potężnym strzale, idealne nie jest, ale i tak sprawuje się dużo lepiej, niż większość tych, na których miałem okazję jeździć wcześniej. Przednie koło natomiast jest idealne i nawet nie wymagało żadnych poprawek.

Koła Dandy Horse Barion GT Enduro – Podsumowanie testu

Podsumowując wszystkie moje przygody, a nawet wliczając w to nieszczęsne wgnioty, osobiście jestem zadowolony z tego, jak sprawowały się koła Barion GT Enduro. Wiadomo, że do pełni szczęścia w moim przypadku, przydałyby się bardziej pancerne obręcze. Warto pamiętać jednak, że jest to podstawowy i jednocześnie nadal stosunkowo lekki model w ofercie Dandy Horse. Obecnie takie koła to koszt 1999 zł. Moim zdaniem warto spojrzeć na nie, nie tylko przez pryzmat części, z których są złożone. Głównie warto zwrócić na nie uwagę, ze względu na świetny zaplot i perfekcyjną dbałość o szczegóły. Szprychy docinane do pół milimetra, ręcznie składane piasty, czy w końcu dokładny naciąg szprych i docelowe ułożenie koła jeszcze przed założeniem ich do roweru, to ogromny atut produktów od Dandy Horse. To właśnie dzięki temu model Barion GT Enduro zachowuje bardzo dużą sztywność boczną i nadal sprawdza się u mnie w każdym terenie, w jaki się udam. Technicznie, gdyby nie te nieszczęsne wgniecenia, byłoby idealnie. Wydaje mi się jednak, że gdyby doposażyć ten zestaw w dobrej jakości wkładki antydobiciowe, to może on znieść na prawdę dużo! Trzymając się bardziej flow traili i tras nienaszpikowanych ostrymi głazami, nie ma co obawiać się wytrzymałości nawet bez nich. Chyba największą zaletą był fakt, że przy kołach, po za zmianami opon, nie robiłem kompletnie nic. Przez prawie cały rok, nie musiałem nawet myśleć o dociąganiu szprych, czy „delikatnym podcentrowaniu”. Po całym tym okresie, wystarczył tylko minimalny serwis i koła są gotowe do dalszej jazdy.

Warto wspomnieć też, że Dandy Horse może złożyć komplet kół dostosowany do konkretnych wymagań. Z racji, że wszystko jest składane jest na miejscu i od zera, to jest tu duża możliwość personalizacji. Największym ograniczeniem zazwyczaj jest budżet. Nastawiając się na niską wagę, przy kołach o zastosowaniu enduro, można oczywiście pójść w model Kwazar GT, oparty o obręcze karbonowe, który testowała redaktorka Tina. Wszystkie modele, oraz konkretne dane i aktualne ceny można znaleźć na oficjalnej stronie: dandyhorse.cc. Ptaszki ćwierkają, że za niedługo do oferty dołączy też wzmocniony, aluminiowy model kół przystosowany specjalnie do rowerów elektrycznych. Podczas mojej wizyty na serwisie, mogłem też zobaczyć nowy model piasty Dandy Horse, wykonany tym razem w systemie szprych Straight Pull. Jeśli nie jesteście pewni, co będzie najsensowniejszym wyborem dla Was, to warto odwiedzić ekipę Dandy Horse i pogadać, albo chociaż napisać do nich. Jeśli chodzi o plecenie kół i tematy z tym związane, to chłopaki są kopalnią wiedzy!

O marce Dandy Horse Wheels

Dandy Horse to firma założona w 2013 roku z siedzibą w Warszawie. Rafał Hornberger, Yasu Matsunaga, Pavel Dubovik, Michał Kozicki i Marek Sarba specjalizują się w budowie kompletnych kół do rowerów z najlepszych komponentów od znanych producentów, a także tych samodzielnie zaprojektowanych. Wszystkie koła złożone przez Dandy Horse obejmują również najlepszą możliwą opieką serwisową.

Oficjalna strona: dandyhorse.cc
Media: facebook, instagram