Tegoroczne Mistrzostwa Świata Pump Track odbędą się w dniach 16-17 października w Pekinie, a bilet do Chin na chwilę obecną zdobyło sześcioro naszych reprezentantów. W związku z tym chcielibyśmy krótko przybliżyć Wam ich sylwetki i przedstawić szerszej publiczności. Dzisiejszy gość to już ostatni z naszych reprezentantów i zarazem najstarszy zawodnik w naszej kadrze. Przed Wami Kuba Wicher, aktualny Mistrz Polski Pump Track w kategorii Masters oraz triumfator klasyfikacji generalnej Pucharu Polski Pump Track 2026, również w kategorii Masters.

Tomasz Profic, 43RIDE: Cześć, na dobry początek proszę przedstaw się naszym czytelnikom.

Jakub Wicher: Cześć, nazywam się Kuba Wicher i na najbliższych MŚ razem z Zhang Kunem z Chin będziemy jedynymi zawodnikami powyżej 40. roku życia. Dla porównania – średnia wieku zawodników na zeszłorocznych MŚ wynosiła zaledwie 24 lata. Dla tych, którzy nie wiedzą – na MŚ jest jedna kategoria Elite Men 17+, w której może wystartować każdy zawodnik powyżej 17 lat, który się zakwalifikuje.

Na rowerach ścigam się od 2004 roku, a doświadczenie zbierałem w four crossie, downhillu, dual slalomie i zawodach downtown’owych. Pierwszy raz na pumptracku jeździłem – i zarazem wystartowałem w zawodach – w 2013 roku, na pożyczonym na miejscu rowerze. Na poważnie zacząłem jednak trenować dopiero przed pierwszymi Mistrzostwami Polski Pump Track w 2020 roku.

Od tego czasu zdobyłem sześć tytułów Mistrza Polski Pump Track w kategorii Masters, wykręcając zazwyczaj czasy TOP 4 bez podziału na kategorie. Pod koniec 2021 roku pojechałem na swoje pierwsze kwalifikacje – wtedy były to jeszcze Red Bull Pump Track World Championships Qualifier – i po nich stwierdziłem, że to jest sport, trasy i zawody, w których chcę brać udział.

Kilka lat zajęło mi podciągnięcie techniki i złożenie lepszego roweru. Po drodze przetrwałem wiele ciężkich porażek, słabych miejsc i wypadków, jednak nie odpuściłem. Zaowocowało to drugim udziałem w MŚ z rzędu.

Rok temu za ten upór dostałem od Velosolutions, podczas gali po mistrzostwach, nagrodę za „Największy wysiłek”. Myślę, że całkiem dobrze podsumowuje ona również moją drogę do tegorocznych mistrzostw.

Co czułeś po wywalczeniu kwalifikacji na tegoroczne Mistrzostwa Świata Pump Track?

Oczywiście wielką radość i satysfakcję. Poziom na edycji w Nikaragui był bardzo wyrównany – różnice pomiędzy 2, a 4 miejscem wynosiły około 0,006 s. Bardzo łatwo było o błąd na trasie, czego sam nie uniknąłem w półfinale.

W małym finale wygrałem jednak z zawodnikiem z Kolumbii, z którym miałem już kiedyś styczność podczas zawodów w Berlinie. Wtedy włożył mi dość dużo i zrobił to z łatwością, więc tym razem satysfakcja była ogromna.

Po raz pierwszy miałem też przed sobą perspektywę całego sezonu bez stresu i ciśnienia związanego z walką o kwalifikację. Mogłem spokojnie trenować, startować i przy okazji spędzać więcej czasu na dużym rowerze.

Jak wyglądały Twoje przygotowania do najważniejszej imprezy sezonu?

Te przygotowania wciąż trwają. To przede wszystkim regularne treningi w Czechach i na Słowacji, na torach Velosolutions i BikeING, a także starty w licznych zawodach w Europie, bo jak wiadomo – najlepszy trening to start.

Dodam, że w Polsce pojawiły się w końcu pierwsze obiekty, na których można uczciwie i bezpiecznie trenować. Jednym z nich jest nowy tor VeloProjekt w Stróży i tam również spędzam dużo czasu, głównie w tygodniu po pracy.

Do tego dochodzą systematyczne treningi na siłowni ukierunkowane pod pump track. Dla zachowania równowagi jeżdżę też w bikeparkach na dużym rowerze, bo jak wiadomo – od samych pantraków można zwariować.

W przygotowaniach pojawiła się też mała rewolucja sprzętowa – do Pekinu jadę na nowym rowerze zbudowanym na karbonowej ramie Extention Bicycles Espada V2. Wygląda więc na to, że pod nieobecność Ryana Gilchrista będę jedynym zawodnikiem z karbonową dualówką. Extention jest jedyną firmą oferującą tego typu karbonową ramę MTB dostępną normalnie w sprzedaży, a premiera modelu V2 miała miejsce zaledwie miesiąc temu. Mój egzemplarz jest więc pierwszym w Europie i jednym z pierwszych na świecie. A jeśli wziąć pod uwagę system mocowania tylnego koła to jedyny na świecie.

Jakie są Twoje najmocniejsze strony, które chcesz wykorzystać w Pekinie?

Będę chyba w bardzo małej grupie osób, którym podoba się pomysł dirtowego stolika na trasie. Bardzo dobrze znam ten typ przeszkód i czuję się na nich jak w domu.

Reszta trasy będzie raczej jednakowo nowa i trudna dla wszystkich zawodników, a moim dodatkowym atutem będzie to, że chcę się przede wszystkim dobrze bawić, znaleźć flow i nie nakładać na siebie ciśnienia związanego z wynikiem.

Jaki jest Twój ostateczny cel na tegoroczne Mistrzostwa Świata?

Słyszałem ostatnio, że zawodników można podzielić na trzy grupy: tych, którzy bardzo cisną, bo mają realne szanse na medal lub dobry wynik; tych, którzy mają ambicje większe niż ich realne wyniki; oraz tych, dla których sam udział jest już celem – jadą tam, żeby się dobrze bawić, po prostu tam być i to przeżyć.

Nie ukrywam, że chciałbym być w tej pierwszej grupie, ale cieszę się, że należę do trzeciej. Mój cel to pobawić się na trasie, wyjaśnić scruba na stoliku i, jeśli się uda, poprawić zeszłoroczny wynik.

Największą pamiątką będą nowe znajomości oraz fajne zdjęcia i filmiki, na moim Instagramie będę na bieżąco robić relacje. A ponieważ będę tam prawie dwa tygodnie, mam nadzieję, że przy okazji uda mi się zobaczyć choć trochę Chin.

Dziękuję za rozmowę i powodzenia w Pekinie!

Przeczytaj także rozmowy z pozostałymi reprezentantami: