Bike Park Kope

Słowenia, pomimo że jest bardzo małym krajem, to posiada sporą ilość bike parków. Kope znajduje się w niedalekim sąsiedztwie dużo bardziej znanego Bike Park Pohorje w Mariborze i jest to stosunkowo nowe miejsce, o którym jeszcze mało kto w ogóle słyszał. Owszem, tras jest tu jak na razie niewiele, ale po zobaczeniu video, które promuje bike park wiedziałem już, że nie mogę pominąć tego miejsca. Ostatecznie okazało się, że właśnie tutaj znalazłem jedną z fajniejszych bike parkowych tras, po których jeździłem w całym sezonie 2018!

Stacja narciarska, w której mieści się Bike Park Kope, znajduje się w tym samym paśmie gór co Bike Park Pohorje, jednak zarówno klimat samego miejsca, jak i teren po którym zjeżdżamy jest zupełnie inny. Przede wszystkim, aby dotrzeć do Kope musimy niewielką górską drogą dostać się na przełęcz położoną dość wysoko w górach z dala od większych miast. Gdy już jesteśmy na miejscu, wtedy na pierwszy rzut oka widzimy łagodnie opadające zbocza, zamiast słynnych stromizn znanych z Pucharowej trasy DH w Mariborze.

Bike Park Kope obsługuje wyciąg krzesełkowy z zamontowanymi specjalnymi hakami na rowery. Nie jest on jakiś super długi, ale już podczas podjazdu możemy dostrzec naprawdę sporej wielkości hopy, na których przyjdzie nam się bawić jadąc w dół.

Trasy

Flow Line – idealna na rozgrzewkę i moim zdaniem super pomyślana i zbudowana trasa o charakterze flow traila. Na całej swojej długości została zaprojektowana tak, aby każdemu dała radość z jazdy. Widziałem na niej sporo zadowolonych początkujących rowerzystów, czy całe rodziny z dzieciakami, które spokojnie pokonywały łagodne muldy i stoliki, oraz dobrze wyprofilowane zakręty na trasie o niewielkim nachyleniu. Z drugiej strony, gdy wraz z moim przewodnikiem Mihą, wycisnęliśmy z siebie trochę więcej, to okazało się, że po nabraniu prędkości wszystkie muldy zamieniają się w całkiem niemałe hopy i trasa z łagodnej robi się super lotna i bardzo szybka. Na początku wije się gładką nawierzchnią, pomiędzy stokami narciarskimi, by pod koniec wjechać do klimatycznego lasu, gdzie napotkamy trochę korzeni i bardziej naturalnych przeszkód.

Pro Line – to przede wszystkim dla tej trasy chciałem odwiedzić Kope. Jest to po prostu linia dużych hop, transferów oraz dropów, na której świetnie będą się bawić miłośnicy sporych lotów na rowerze. Jest ona przeznaczona tylko dla doświadczonych rowerzystów, gdyż już od samego początku znajdują się na niej 8-10 metrowe hopy z dziurą. Potem jest tylko ciekawiej, gdy po ciasnych zakrętach mamy sporego drewnianego dropa, a z jego lądowania płynnie przejeżdżamy do sekcji z transferami oraz kolejnego dropa. Za pomocą sporych lotów zjeżdżamy do połowy góry, gdzie płynnie łączymy się z trasą flow. Tak było podczas mojego pobytu na koniec sezonu 2018, ale w planie jest dociągnięcie tej linii w takim czysto freeridowym klimacie do samego dołu. Już ta wersja trasy, po której jeździłem, dała mi bardzo dużo frajdy i uważam, że była to jedna z lepszych linii całego sezonu rowerowego 2018.

Borovicka – inny wariant trasy Flow, który odbija na samym początku w las, gdzie spotkamy w pełni naturalną ścieżkę o łagodnych zakrętach. Nachylenie stoku jest łagodne, tak więc jest to łatwa trasa, na której nie napotkamy żadnych większych przeszkód poza korzeniami w niektórych miejscach. Jadąc nią, mniej więcej w połowie stoku wrócimy na trasę Flow.

Na razie to niestety tylko tyle, ale biorąc pod uwagę, że jest to nowe miejsce, to plany na rozwój oczywiście są. Na sezon 2019 już zostały poprawione zeszłoroczne trasy, które w niektórych momentach zostały dodatkowo urozmaicone, a już niebawem otwierane będą też zupełnie nowe trasy.

Moja opinia

Oczywiście Bike Parkowi Kope ciężko konkurować z takimi miejscami jak Pohorje, Kranjska Gora, czy Krvavec, ale muszę przyznać że osobiście bawiłem się tam świetnie. Po części to zasługa klimatu całego miejsca, dzięki któremu możemy się totalnie odciąć od gwarnego charakteru miast i skupić się tylko i wyłącznie na aktywnym wypoczynku. Kolejną, ważną rzeczą są oczywiście trasy. Owszem, na chwilę obecną jest ich mało, ale z drugiej strony dały mi one mnóstwo frajdy z jazdy. A jeśli ktoś lubi lotne linie typu a-line i dobrze się czuje na większych hopach, to zdecydowanie polecam mu oblatanie tutejszego Pro Line’a.

Zaplecze

Na miejscu mamy do dyspozycji wszystko co powinno się znajdować w dobrym bike parku. Tak więc, jest serwis rowerowy, myjka, możemy też wypożyczyć rower na miejscu. Gdy ja jeździłem w Bike Parku, to moja żona jeździła wraz z przewodnikiem zwiedzając pasmo Pohorje na wypożyczonym E-bike’u (LINK). Na miejscu znajduje się też spora restauracja i tu ciekawostka, a mianowicie w cenie całodziennego karnetu (19.90 EUR) dostajemy również obiad w formie szwedzkiego stołu! I uwierzcie, że jest w czym wybierać, a dodatkowo płacimy tylko za napoje.

E-bike.

Podsumowanie

Gorąco kibicuję całemu zespołowi, który tworzy Bike Park Kope, ponieważ już teraz widać, że mają super pomysły i predyspozycje do stworzenia świetnej miejscówki na rower. Obecnie nie będe nikogo próbował namawiać, żeby jechał specjalnie tu, mijając po drodze zdecydowanie bardziej rozbudowane Bike Parki. Jeśli jednak planujecie przyjechać na parę dni w okolice Mariboru, to polecam choć jeden dzień poświęcić na tutejsze linie.

Nasz wysłannik Marek we własnej osobie.

Informacje praktyczne:

  • Samochodem dostaniemy się tu drogą nr 932 z miejscowości Slovenj Gradec.
  • Bike Park Kope działa jak na razie tylko w weekendy i dni wolne od pracy.
  • Całodniowy karnet na Bike Park to koszt 19.90 EUR i w tej cenie mamy wliczony obiad.
  • Jeśli poszukujecie noclegu w okolicy to polecam Lukov Dom, który znajduje się ok 500 metrów od Bike Parku.
Szamka!

Warto śledzić oficjalny profil Bike Park Kope na Facebooku, gdzie znajdziemy aktualne informacje na temat tras i godzin otwarcia: www.facebook.com/bikeparkkope. Oficjalna strona: kope.si/poletne-aktivnosti/bike-park-kope.

Jeśli szukacie więcej informacji o tym co robić w okolicy, albo gdzie się wybrać na pożyczonym E-bike’u to polecam zajrzeć na naszego bloga: balkanyrudej.pl

Tekst: Marek Chabros
Zdjęcia: Marek Chabros i Ola Zagórska-Chabros balkanyrudej.pl