Crankworx Rotorua 2018: Sam Blenkinsop wygrywa wyścig zjazdowy

Międzynarodowy sezon wyścigów zjazdowych rozpoczął się podczas imprezy Crankworx Rotorua Downhill. Trasa nie była w najlepszym stanie, ponieważ przez ostatnie 24-godziny padał deszcz, ale zawodnicy przyzwyczajeni są do takich warunków. Najszybsi tego dnia okazali się Nowozelandczyk Sam Blenkinsop oraz Brytyjka Tahnée Seagrave.

Crankworx Rotorua 2018: Sam Blenkinsop wygrywa wyścig zjazdowy
Sam Blenkinsop

Sam Blenkinsop:

To było dla mnie 50/50, na dole mogłem dojechać w jednym kawałku lub nie. Na szczęście mi się udało! Zahaczyłem nogą o oponę i prawie wypadłem z siodła, ale jakoś opanowałem rower. Następnie pomyślałem sobie: “wyluzuj, teraz musisz się cieszyć jazdą i dotrzeć na dół.” Jestem zadowolony z wyniku i w ogóle całego tygodnia. To dobre rozpoczęcie sezonu!

Zwycięski czas 3:13:10 był chyba jednym z najpłynniejszych przejazdów dnia. Takie określenie dobrze pasowało do warunków wyścigu, ponieważ większość zawodników docierała na metę całkowicie ubłocona.

Oprócz zwycięstwa w ostatnim wyścigu zjazdowym, Blenkinsop miał bardzo dobre wyniki podczas całego festiwalu. Zajął drugie miejsce podczas Giant Toa Enduro presented by CamelBak, otarł się o podium w Crankworx Rotorua Air DH oraz wygrał Redwoods Downhill. Tym samym wskoczył na pierwsze miejsce w rywalizacji o tytuł Króla Crankworxa.

Sam Blenkinsop:

Przyjechałem tutaj by dobrze się bawić na rowerze i wziąć udział w kilku wyścigach. To, że jestem na prowadzeniu to dla mnie świetna sprawa. Wciąż jest dużo wyścigów podczas kolejnych przystanków festiwalu. Jednak dwa kolejne w Les Gets i Innsbrucku są nastawione bardziej pod chłopaków od pump tracka i dualu. Jednak i tak wszystko sprowadza się do wielkiego finału w Whistler, a tam zawsze dobrze mi idzie.

Drugie miejsce w wyścigu zajął Autralijczyk Mick Hannah, który uzyskał identyczny wynik jak w zeszłym roku. Na trzecim miejscu znalazł się Kanadyjczyk Finn Iles, dla którego był to z kolei pierwszy start w kategorii elita.

W rywalizacji pań najlepsza tego dnia okazała się Brytyjka Tahnée Seagrave. Z czasem 4:18:51 nie dała szans rywalkom i tym samym odniosła swoje pierwsze zwycięstwo podczas festiwalu Crankworx.

Tahnée Seagrave:

Wiele się zmieniło od wczoraj. Na górze było bardzo mgliście i tak na dobrą sprawę, to nie było widać nawet pierwszego zakrętu. Trasa była bardzo bagnista i momentami wymagała bardzo dużo wysiłku, aby się utrzymać na rowerze. Byłam trochę zawiedziona, bo nie trenowałam żadnych alternatywnych linii. Skupiłam się na zaliczeniu wszystkich hop i byłam z tego powodu bardzo podekscytowana. Jednak teraz to było niemożliwe i musiałam jechać na ślepo objazdami. Na szczęście udało się.

Drugie miejsce ze stratą 12 sekund zajęła Szwajcarka Emilie Siegenthaler. Podium uzupełniła aktualna Mistrzyni Świata DH Miranda Miller, która straciła ponad pół minuty.

Tym razem poza podium, ale w wyścigu o tytuł Królowej Crankworxa wciąż na czele. Jill Kintner dzisiaj miała dzień pod znakiem piątki. Zajęła piąte miejsce z czasem ponad pięć minut i był to jej piąty start w ciągu dziewięciu dni festiwalu. Ostatecznie była także pięć razy na podium.

Jill Kintner:

To był długi wyścig. Byłam dzisiaj piąta, a to zawsze kilka punktów do klasyfikacji. Starałam się po prostu utrzymać na rowerze i zjechać na dół. Ostatnio nie miałam zbyt wiele okazji pojeździć na zjazdówce, ponieważ skupiałam się na zawodach pump track i dual slalom. Jednak teraz będę miała znacznie więcej czasu by przygotować się do zjazdu na kolejne przystanki festiwalu. To był dla mnie debiut na tym rowerze.

Zawody, które zakończą tegoroczny festiwal Crankworx Rotorua, zostały przełożone z powodu złej pogody. Jednak organizatorzy robili wszystko, aby Crankworx Rotorua Slopestyle in Memory of McGazza się odbyły.

Poprzednio na Crankworx Rotorua 2018:


Oficjalna strona: crankworx.com
Zdjęcia: Fraser Britton