TEST: kask enduro Lazer Impala

W lipcu ubiegłego roku przedstawiliśmy Wam nasze pierwsze wrażenia dotyczące użytkowania otwartego kasku Lazer Impala. Czas podsumować pół roku wspólnej jazdy.

Niech Was nie zmyli słoneczna pogoda, otwarty kask w lutym wymaga dodatkowej izolacji ;)

Model Impala posiadam od czerwca. Używałam go zarówno podczas wyjazdów w góry z endurówką, jak po prostu po przysłowiowe bułki do sklepu. Generalnie nie wychodzę na rower bez kasku, bo to co się dzieje na warszawskich ścieżkach rowerowych woła o pomstę do nieba, a już raz „upiększyłam” sobie twarz fragmentami chodnika..

Kask Lazera jest lekki i posiada 22 otwory wentylacyjne. Wiadomo, w 40 stopniowym upale i duchocie przed burzą głowa poci się, bo musi, natomiast podczas normalnych warunków pogodowych wentylacja spisuje się dobrze.

Co mi się podoba? Regulacja obwodu pozwalająca na idealne dopasowanie kasku do głowy. Z tyłu mamy pokrętło zamocowane na plastikowym stelażu, które oplata nam głowę. Skorupa jest głęboka dzięki czemu wszystko pięknie leży. W zasadzie przy dobrym dopasowaniu obwodu, kask idealnie trzyma się głowy bez zapinania, ale wiadomo – tak nie jeździmy.

Co do samego zapięcia, to mój egzemplarz lubi się zacinać – przyzwyczaiłam się do magnetycznego zapięcia, a to nie dość, że jest tradycyjne, to jeszcze sprzączka jest malutka i do zdejmowania muszę pozbywać się rękawiczki. Natomiast zapięcie jest de facto takie samo jak w większości otwartych kasków dostępnych na rynku, więc jeśli już taki macie, to raczej będziecie do niego przyzwyczajeni ;)

Odnosząc się do wytrzymałości, poza upadkiem samego kasku ze stołu oraz moim przyszorowaniem kaskiem po solidnej gałęzi zwisającej z drzewa w malowniczej miejscowości Planina Zajamniki, nie miałam żadnych akcji w których kask byłby narażony na kontakt z twardym podłożem. Podczas normalnego użytkowania (z powyższymi incydentami) skorupa jest cała, lakier trzyma się idealnie, mat się nie wybłyszcza, a jednocześnie wszelki brud dobrze się domywa wodą z płynem do naczyń.

Jak deklaruje producent, kask powinien współpracować z goglami. Ja wiem, że to modowy obciach, ale jeśli mam do wyboru syf w oku czy płynące kącikiem łzy a komfort podczas jazdy (noszę soczewki więc odpada jazda bez zabezpieczenia oka od wiatru), to wolę być pośmiewiskiem influencerów z bielskich ścieżek. I faktycznie, kask współpracuje z obiema parami moich gogli – ramka mieści się pod kaskiem, a pasek stabilnie opiera się o tył skorupy. Z okularami bywa różnie. Nie mam typowych okularów rowerowych z prostym zausznikiem, a moje dwie pary z zagiętymi zausznikami lubią się przesunąć w taki sposób, że uciskają mnie za uchem w tylnej części płata skroniowego. No cóż, urok głębokiej skorupy kasku i jazdy w nieprzeznaczonych do tego okularach..

Co mi się natomiast nie podoba? Daszek. Nie bardzo wiem jaki był zamysł producenta przy projektowaniu mocowania, ale nie mamy ani pokrętła ani podpórki pod daszkiem. Daszek sobie jest, po prostu. To znaczy teoretycznie po bokach mamy dwa plastikowe kółeczka (coś a la śruby) które trzymają daszek na  kasku i pozwalają daszek obniżać i podwyższać skokowo, ale nie jest to na tyle oporne działanie, żeby dawało pewność niezmienności położenia daszku. O co mi chodzi? O to, że wystarczy, że zakładacie kaptur kurtki albo dotkniecie dłonią daszka i już daszek się obniża. Plus, że nie dzieje się to (jeszcze) w trakcie jazdy, ale nie ustawicie daszka na sztywno.

Moja ogólna ocena, pomimo drobnych wad, jest pozytywna. Przede wszystkim kask jest naprawdę bardzo wygodny i  mówię to ja – przeciwnik otwartych kasków. Jestem w stanie wybaczyć mu upierdliwy daszek, bo komfort użytkowania przewyższa tę niedogodność. W sezonie 2020 Lazer Impala będzie mi towarzyszył przy niejednym endurowym tripie, których szykuje się sporo, ale o tym innym razem.

O marce Lazer

Marka Lazer założona została w 1919 roku w Belgii i od samego początku jest liderem innowacji, designu, bezpieczeństwa i technologii. Nasze produkty są efektem stuletniego doświadczenia i pasji. Wszystkie nasze produkty projektowane są w Belgii i dostępne są w ponad 50 krajach na całym świecie. Tworzymy je pamiętając o naszych korzeniach, sami ich używamy oraz budujemy z myślą i pasją do jazdy na rowerze.

Oficjalna strona:
lazersport.com
Dystrybucja:
bikegear.cc
Media:
facebook, instagram, twitter, youtube