PROMOCJA BLACK FRIDAY: JERSEY RUNO.DESIGN x 43RIDE

Międzynarodowy festiwal rowerowy to impreza, na której choć raz w życiu warto się pojawić. Dzięki marce Swatch miałem możliwość wybrania się na festiwal Crankworx Innsbruck, który był pierwszym tegorocznym przystankiem serii Crankworx World Tour. Jak było?

Crankworx Innsbruck 2022

Tegoroczna impreza odbywała się w dniach 15-19 czerwca w austriackim Innsbrucku. Dokładnym miejscem, w którym rozgrywane są zawody jest Mutters, czyli malutka gmina leżąca kilkanaście minut jazdy (lub prawie godzinę tramwajem) na południe od Innsbrucka. Tam też znajduje się lokalny Bike Park Innsbruck, którego trasy wykorzystywane są podczas festiwalu.

Na miejsce dotarłem w czwartkowe popołudnie, a więc drugiego dnia festiwalu. Ominęło mnie rozpoczęcie, podczas którego tradycyjnie rozgrywane są zawody na najlepszy lot bokiem, a także poranne zawody w Dual Slalomie. W planach tego dnia były jeszcze zmagania na pumptracku, gdzie mogłem dopingować debiutującą w zawodach tej rangi, Natalię Niedźwiedź.

Natalia Niedźwiedź vs Harriet Burbidge-Smith

Pierwsze wrażenie po dotarciu na miejsce było takie, że sam Crankworx… jest dość mały. Większość tras zlokalizowana jest tuż obok siebie, przez co strefa festiwalowa jest bardzo kompaktowa. Ma to swoje plusy, ponieważ można obserwować zmagania zawodników praktycznie bez większego ruszania się z miejsca. Również strefa expo wiła się wzdłuż drogi prowadzącej do wyciągu i całość można było przejść w zaledwie kilka minut.

W porównaniu do Crankworx Whistler, przystanek w Innsbrucku wyglądał jak bardzo ubogi krewny, ale było to mylne wrażenie. W końcu był środek tygodnia i dla wielu kibiców był to normalny dzień pracy. Z każdym kolejnym dniem ilość osób na miejscu znacząco rosła, a sobotnie zmagania w slopestyle’u na żywo oglądało około dziesięciu tysięcy osób, co przy tak małej przestrzeni robiło ogromne wrażenie.

Sprawdźcie również zapis moich relacji na instagram.com/43RIDE

Wyjazd ze Swatch

Jak wspomniałem na początku tekstu, na Crankworx Innsbruck zaproszony zostałem przez markę Swatch. Szwajcarska marka zegarków jest oficjalnym partnerem serii Crankworx w kwestii pomiaru czasu, a w strefie expo mieli swoje stoisko. Dokładniej była to ciężarówka, która na dachu miała świetną miejscówkę do oglądania zmagań w Speed & Style czy Slopestyle’u, a w środku prezentowane były oczywiście zegarki.

Oprócz wystawienia swoich najpopularniejszych modeli, Swatch przygotował coś specjalnego. Był to limitowany model zegarka Swatch Big Bold BioCeramic, który wyposażony został w motywy związane z odbywającą się imprezą. Tym samym na pasku znalazła się sylwetka rowerzysty, a także napisy Crankworx World Tour czy Crankworx Innsbruck. Tym samym jeśli ktoś lubi gadżety i przy okazji chciał mieć wyjątkowy zegarek – to miał okazję ubić interes. Na miejscu można było też spotkać zawodników Swatch ProTeam, czyli Sama Pilgrima i Finna Ilesa.

Oprócz tego w piątkowy wieczór w centrum Innsbrucka zorganizowana została mała impreza Swatch Freestyle Session. Główną atrakcją był Sam Pilgrim, który śmigał po miejskim placu, zbierając m.in. materiał filmowy dla sponsorów. Oprócz niego pojawili się także młodzi zawodnicy z Kanady, którzy wspierani są przez tamtejszy oddział Swatch – Seth i Tayte Proulx-Royds. Kanadyjskie bliźniaki wzięły udział w zawodach z serii CWNEXT, które są pomostem dla młodych zawodników pomiędzy Kidsworx, a dorosłym Crankworxem.

Freestyle’owa sesja odbyła się dokładnie na Landhausplatz (lub Eduard-Wallnöfer-Platz), czyli miejscu, które jest połączeniem historii z nowoczesnością. Sam plac jest wielkim publicznym skateparkiem, z pomnikami, ławkami czy fontanną. Centralnym punktem jest pomnik wyzwolenia, którego podstawa została sprytnie połączona z rampami. Kolejne betonowe przeszkody są sprytnie wkomponowane w przestrzeń, przez co jest to miejsce bardzo popularne wśród skaterów czy fanów streetu. Osobiście byłem pod dużym wrażeniem, że ktoś wpadł na taki prosty, a zarazem genialny pomysł zagospodarowania przestrzeni w centrum miasta.

Eduard-Wallnöfer-Platz w centrum Innsbrucka to jeden wielki skatepark.

Wracając do Crankworxa

Mój powrót niestety był zaplanowany na sobotę, więc ominęła mnie najbardziej widowiskowa część festiwalu, czyli zawody slopestyle. Nawet wybierając najpóźniejszy lot powrotny nie byłbym w stanie obejrzeć zmagań Dawida i Szymona Godźków, także musiałem się z tym pogodzić i obejść się smakiem. Na pocieszenie miałem dwa dni pełnych wrażeń, spotkań znajomych, oglądania i kibicowania podczas światowych zawodów, a także mogłem po prostu cieszyć się i chłonąć atmosferę festiwalu.

Dawid Godziek w trakcie treningów na torze slopestyle.

Czy warto wybrać się na taki festiwal? Zdecydowanie! Czy warto wpaść choć na chwilę? Zdecydowanie tak! Jeśli śledzicie zmagania najlepszych zawodników na świecie i po prostu chcielibyście zobaczyć ich na żywo w akcji, a przy okazji po prostu ich spotkać i zamienić kilka słów, to po prostu nie ma lepszego miejsca. Ja z pewnością będę chciał tu wrócić za rok na dłużej, bo Innsbruck to nie tylko bardzo malownicze miasto pośrodku Tyrolu, ale także dlatego, że odbywa się tu jedna z najciekawszych imprez rowerowych na świecie, na której po prostu warto być.

Co działo się na Crankworx Innsbruck 2022?

O serii Crankworx World Tour

Crankworx to jedyny w swoim rodzaju festiwal kolarstwa górskiego. Po raz pierwszy zorganizowany został w 2004 roku w kanadyjskim Whistler w Kolumbii Brytyjskiej. Od tamtej pory ewoluował do kilku przystanków na świecie, tworząc serię Crankworx World Tour. W trakcie imprezy w zawodach biorą udział najlepsi zawodnicy na świecie, którzy rywalizują w wielu różnych dyscyplinach. Znajdziemy tu także zawody dla amatorów, dzieciaków oraz wszystkich fanów kolarstwa górskiego, którzy przyjeżdżają, aby wspólnie świętować i bawić się w niesamowitych miejscach.

Oficjalna strona:
crankworx.com
Media:
facebook, instagram, twitter, youtube, flickr