PROMOCJA BLACK FRIDAY: JERSEY RUNO.DESIGN x 43RIDE

W maju tego roku po raz pierwszy zaprezentowałem Wam nową redakcyjną maszynę, którą został Pivot Firebird model 2022. Od samego początku był to wybór bardzo mocno przemyślany, lecz także nie pozbawiony obaw o to, jak nowa maszyna będzie się spisywać głównie na lokalnych trasach. Jako, że miał to być test długodystansowy, to w końcu po całym sezonie użytkowania nadszedł czas na małe podsumowanie.

Pivot Firebird 2022

Z ognistym ptakiem miałem już styczność w poprzednich latach i od pierwszego kontaktu w 2019 roku ten model chodził mi mocno po głowie w kwestii przesiadki z dość wysłużonego NS Bikes Snabba. Stary model miał kilka mankamentów, które blokowały mnie przed przesiadką, ale wraz z prezentacją piątej generacji modelu jeszcze w 2021 roku, w końcu zapadła kluczowa decyzja o zakupie nowej maszyny.

Mój wybór padł na, jak się później okazało, najpopularniejszą specyfikację Pro XT/XTR Air w równie popularnym kolorze pomarańczowym. Pomarańcza nie jest moim ulubionym kolorem, ale z dwóch dostępnych na początku sezonu kolorów, „ten nie podobał mi się mniej”. W obecnej chwili producent do gamy kolorów oprócz pomarańczowego i zielonego kameleona, dołączył również wersję srebrną.

Specyfikacja Pro XT/XTR Air

Wracając do osprzętu… Rower oparty jest o prawie pełną grupę 12-rzędowego napędu Shimano XT M8100, która wzbogacona jest o przerzutkę XTR M9100 oraz korbę Race Face Aeffect R, która została wymieniona na jedyną ówcześnie dostępną korbę Shimano SLX M6100 (tak, ograniczony wybór to efekt standardu Super Boost). W zestawie znajdziemy także 4-tłoczkowe hamulce Shimano XT M8120 z tarczami w rozmiarze 203mm.

Seryjne pozostało także zawieszenie oparte o produkty Foxa, czyli amortyzator przedni 38 GRIP2 Factory oraz damper Factory Float X2, sztyca Fox Transfer 175mm, siodełko WTB Volt Pro oraz koła DT Swiss EX1700. Opony, których używałem w tym sezonie to modele niemieckiej marki Continental – Trail Kingi na lokalne ścieżki oraz Argotal DH Super Soft na góry. Kokpit w stosunku do seryjnych komponentów Pivota wymieniłem na sprawdzony w bojach zestaw PRO Tharsis 3Five z chwytami ESI Fit XC. W podstawowym setupie była zamontowana prowadnica łańcucha, którą zamieniłem na osłonę zębatki Mozartt Meno Carbon.

Wrażenia z jazdy

O geometrii i nowym designie więcej rozpisałem się podczas pierwszej prezentacji, dlatego tym razem nie będę specjalnie wnikać w szczegóły. Z racji korzystania tylko z kół 29″ nie używałem opcji zmiany geometrii (domyślnie flip chip w pozycji low), ale w budowie są już mniejsza koła, które będą wymagały przekręcenia kilku śrubek, także to jeszcze przede mną. Takie ustawienie oznacza to kąt główki 64°, rury podsiodłowej 76.5° oraz reach 468mm (rozmiar M). Jak takie wartości sprawdzają się w boju?

W trakcie jazdy w dół czuć ogromną stabilność i chęć roweru do ciągłego zwiększania prędkości. Okupione jest to mniejszą zwrotnością, no ale takie mamy czasy, duże koła, duże prędkości, duże bandy zamiast zakrętów. Co ciekawe, im szybciej jedziesz, tym pewniej się czujesz. Znacznie pomaga w tym zawieszenie oparte o system dw-Link, które oferuje 165mm skoku. W połączeniu z przednim amortyzatorem o skoku 170mm praktycznie żadna przeszkoda nie jest nam straszna. Tylne zawieszenie jest bardzo progresywne, co dobrze sprawdza się podczas wszelkich lotów, a dzięki dość czułemu początkowi skoku, dobrze spisuje się również na korzeniach czy kamieniach. Praktycznie nieodczuwalny jest również efekt blokowania zawieszenia podczas hamowania czy kopanie korb.

To co jest zaletą podczas jazdy w dół, niekoniecznie sprawdza się w trakcie podjazdów. Tu mamy największy mankament całej konstrukcji, a to głównie przez dość długi reach. Przynajmniej w moim przypadku i 177cm wzrostu, mam wrażenie, że środek ciężkości jest dość mocno przesunięty w tył i na najbardziej stromych odcinkach trzeba bardzo mocno dociążyć przód. Jednak moje bike parkowe przyzwyczajenia do wyciągów sprawiają, że nie jest to wielki problem ;)

Wrażenia z użytkowania

Jak natomiast rower sprawował się przez ten czas pod kątem technicznym? Przed rozpoczęciem użytkowania rama została oklejona folią zabezpieczającą od Invisiframe i jedyne zastrzeżenia pod tym kątem mogę mieć do mojego nieudolnego nałożenia folii w kilku miejscach. Dzięki folii lakier jest doskonale zabezpieczony i póki co obyło się bez uszkodzeń. Również przegląd łożysk i wszystkich śrubek sprawił, że rower był przygotowany od samego początku i nie musiałem niczego dodatkowo dokręcać, smarować i robić „po swojemu”. Po sezonie jazdy w ramie wystarczy tylko dokonać bieżącej konserwacji, co tylko dobrze wróży na najgorszy zimowy okres.

O problemach z Foxem 38 pisałem na samym początku i był to efekt wady fabrycznej. Jej sprawne usunięcie sprawiło, że do głosu mogły dojść pozostałe komponenty. Niestety sztyca Fox Transfer również w momencie pisania tego tekstu trafiła na gwarancję, ponieważ na jej działanie trzeba trochę poczekać po dłuższym letargu. Problemów z damperem na szczęście brak.

Nie mogę również nie wspomnieć o tylnym kole DT Swiss, które zwłaszcza po Alpach dostało solidny wpierdziel. Co prawda porządne dokręcenie szprych rozwiązało problem, ale zastanawia mnie seryjny dobór modelu. W Pivocie zastosowano model XM1700, który oficjalnie przeznaczony jest do All Mountain/Trail, co trochę kłóci mi się z ogólnym przeznaczeniem roweru i z całą pewnością trochę lepiej spisałyby się tu pewnie koła w wersji EX1700. Co poza tym? Cała reszta działa bez zarzutu.

Podsumowanie

Co tu dużo pisać, jestem bardzo zadowolony z dokonanego wyboru i z całą pewnością bym wybrał Firebirda jeszcze raz. Tym razem może jednak w innym kolorze ;) Przede mną najgorszy okres dla użytkowania roweru, czyli zima. Póki co Pivot dzielnie znosił jazdę w błocie, więc zobaczymy jak to będzie przy minusowych temperaturach.

Tomasz Profic, 43RIDE

Na koniec dodam, że jeśli również chcecie nabyć ten (lub inny model) rower Pivota, to są one wciąż dostępne u polskiego dystrybutora: protocycles.com

O marce Pivot Cycles

W przeciwieństwie do naszych rowerów, kultura nie może być wynaleziona – ona kształtuje się sama. Gdy Chris Cocalis założył markę Pivot Cycles w 2007 roku miał jedną wizję firmy, która projektuje i buduje najlepsze rowery na świecie. Dołączyli do niego inżynierowie, projektanci, zawodnicy i weterani branży, którzy dzielą tą samą pasję i wizję marki.

Oficjalna strona: pivotcycles.com
Dystrybucja: protocycles.com
Media: facebookinstagram, twitter, vimeo, youtube