Petzen Bike Park – Flow, Thriller czy EWS? Update 2020

Rok 2020, dla większości z nas nie był łaskawy jeśli chodzi o jakiekolwiek dalsze wyjazdy, ale mi osobiście udało się wstrzelić pomiędzy obostrzenia pandemiczne i spędzić ponad miesiąc w Słowenii na “Jamnica Single Trail Park”. Tam codziennie budziłem się z widokiem na majestatyczne Petzen i tutejszy bikepark MTB Zone Petzen. Pomimo zamieszania na granicy Słoweńsko-Austriackiej, po prostu nie mogłem odpuścić wizyty na słynnym Flow Trailu i Thrillerze.

Petzen znane jest rowerzystom przede wszystkim z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest Flow Country Trail, czyli jeden z dłuższych flow traili w Europie. Wcześniej od różnych rowerzystów słyszałem wiele pozytywnych opinii na jego temat i choć nie jestem do końca fanem w pełni wygładzonych tras, to muszę przyznać, że trasa ta mocno zmieniła mój światopogląd. W dodatku w sezonie 2020 została ona jeszcze wydłużona, dzięki czemu startujemy teraz prosto spod wyciągu. Kolejną rzeczą, którą Petzen może się poszczycić, jest fakt, że wraz ze wspomnianą wcześniej sąsiadującą Jamnicą, gościli na swoich trasach najlepszych zawodników świata podczas jednej z rund Enduro World Series. W 2020 roku cykl miał tu znów zawitać, ale niestety pandemia i zamieszanie na granicach skutecznie zablokowało tą konkretną edycję. Ale z pewnością EWS powróci jeszcze na tutejsze trasy!

Nasze wrażenia

Przybywając do Petzen, mamy wrażenie, że dojechaliśmy trochę na koniec świata. Nie ma tu w okolicy żadnej, większej miejscowości. Panuje cisza, spokój i sielanka. Jest duży parking, mała knajpka (z dobrą pizzą!), parę domków na wynajem, no i przed nami imponujący masyw górski Petzen. Po wypakowaniu rowerów, zbliżamy się do kas wyciągu, a tam do dyspozycji wszystko to, co powinno się znajdować w porządnym bike parku, czyli sklep, wypożyczalnia, oraz serwis rowerowy, cały szereg myjek, punkt ładowania e-bike’ów oraz mapy i pełne informacje o okolicy. Do góry dostajemy się koleją gondolową, na której wagonikach znajdują się zaczepy na dwa rowery, dzięki czemu nawet duży weekendowy ruch obsługiwany jest płynnie i tylko z krótkimi przestojami. Gondolą nie wyjeżdżamy na sam szczyt, ale i tak pokonujemy nią ponad 1000 metrów w pionie. Krajobraz zmienia się z nizinnego w wysokogórski.

Trasy

Na pierwszy rzut oka, nie poszalejemy. Mapa tras pokazuje nam 2 główne linie czyli Flow Country Trail, oraz Thriller. Od tego drugiego, dostępne są jeszcze odbicia na fragmenty EWS, które już po nazwie sugerują, że łatwo nie będzie. Należy jednak też zwrócić uwagę na długości tych tras. Nie bez powodu, jeszcze do nie dawna, Petzen mogło poszczycić się najdłuższym flow trailem na świecie! Ma on ponad 11,5 km, a Thriller wraz z wariantami EWS dokładają kolejne 12 km. Każdy zjazd to również ponad kilometr pokonany w pionie. Warto wspomnieć też o utrzymaniu tras, ponieważ Petzen to trochę fenomen jeśli o to chodzi. Przez cały sezon letni jest tu zatrudniona kilkuosobowa ekipa, która przez 5 dni w tygodniu non stop zajmuje się utrzymaniem ich w dobrej kondycji. Aż 4 z tych dni to praca przy samym flow trailu, a ostatni to oczyszczenie i dopieszczenie thrillera i EWS. W 2020 roku byłem tu we wrześniu i pomimo dużego ruchu, trasy były w stanie niemalże idealnym. W roku 2021 powstanie tu prawdopodobnie kolejna, zupełnie nowa trasa naturalna o poziomie średniozaawansowanym, która dorzuci kolejne kilometry i powiększy ofertę bikeparku.

Flow Country Trail

Jak już wcześniej wspominałem, wygładzone flow traile nigdy nie były moim ulubionym typem górskich tras. Owszem, rytm trasy jest bardzo ważnym czynnikiem, ale trasy typu flow, po których do tej pory miałem okazję jeździć w Polsce były ok, ale nie porywały. Natomiast śmiało mogę stwierdzić, że trasa w Petzen, to po prostu inna liga. W teorii na trasie dużo się nie dzieje, ponieważ jedziemy po wygładzonej nawierzchni i napotykamy po drodze tylko i wyłącznie łagodne muldy i profilowane zakręty. Ale całość jest poprowadzona w taki sposób, że nie ma tu czasu na nudę. Jadąc szybciej mamy co poskakać, a profile zakrętów są wykonane i utrzymane po prostu idealnie. Wysokie, czasem na 2 metry, bandy są najlepsze po jakich jeździłem w swoim życiu. Przy szybkiej jeździe, oraz ciągle zmieniającym się kierunku jazdy, czułem się jak na dobrym roller coasterze, a pod koniec dnia zacząłem odczuwać ból kręgosłupa, spowodowany wciskaniem mnie z ogromną siłą w każdy mocniejszy zakręt. A po drodze napotkamy ich duużo…

Flow Country trail to jednak nie tylko trasa dla tych, którzy chcą jak najszybciej pędzić w dół. Oficjalnie jest oznaczona jako łatwa i rzeczywiście wije się ona tak łagodnie, że każdy rowerzysta górski, powinien sobie na niej spokojnie poradzić i również mieć dużą radochę ze zjazdu. Ścieżka jest szeroka, bardzo dobrze utrzymana, a po drodze oferuje nam również niesamowite widoki. Główne niebezpieczeństwo jakie na nas tu czeka to fakt, że łatwo się tu mocno rozpędzić nawet zbytnio tego nie odczuwając. Dlatego zalecam stosować się do gdzieniegdzie postawionych znaków z wielkim napisem “SLOW”. Przejazd całą trasą dobrym tempem to ok. 20 min czystej frajdy. Warto docenić ogrom pracy włożony w tę trasę i gorąco polecam spróbować naprawdę każdemu, bez względu na to czy jeździ na zjazdówce, czy endurówce czy nawet na rowerze XC.

Thriller

Thriller, to już zupełnie inna bajka. Jest to trasa przeznaczona tylko i wyłącznie dla zaawansowanych rowerzystów. Tutaj zjeżdżamy po naturalnym podłożu oraz napotykamy naturalne przeszkody, takie jak kamienie czy korzenie. Już od startu trafiamy na kilka naturalnych progów i niezłą stromiznę, następnie kawałek krętego single traila po nartostradach. Dalej pojedziemy wąską wyciętą półką w większości trawersując największe stromizny. Mniej więcej od połowy nie jest już tak stromo, a momentami wręcz musimy szukać prędkości cały czas zmagając się z trudnym terenem. Taki techniczny i wymagający, ale bardzo ciekawy naturalny pumptrack. Jest to trasa, na której praktycznie nie ma miejsca na odpoczynek. Zjazd jest wymagający, choć widać, że również dobrze przemyślany i płynny. Miłośnikom technicznych, naturalnych, długich tras na pewno przypadnie do gustu. Na Thrillerze rekomendował bym jazdę endurówką, albo nawet zjazdówką, przy czym dolne, bardziej płaskie odcinki, można spokojnie pokonać również Flow trailem, gdyż trasy krzyżują się kilkukrotnie.

EWS

Aby dostać się do wariantów EWS, zaczynamy wspólnym wariantem z wspomnianym Thrillerem. Następnie zamiast odbijać na singla po nartostradzie, skręcamy w stromą i wijącą się trasę. Ścieżka wykorzystuje maximum z naturalnego terenu, a więc jest tu sporo skał i korzeni. Następnie na chwilę znów dobijamy do Thrillera na ciekawy trawers, by potem znów wybrać zdecydowanie bardziej stromą opcję. Trasa. pomimo że nie oferuje dużych dropów czy hop, to zdecydowanie wymaga dobrych umiejętności technicznych i opanowania roweru na stromiznach. W pewnym momencie jest sporo luźnych kamieni, ale dalej jazda tu to czysta przyjemność. Wariant EWS mija te bardziej płaskie fragmenty Thrillera i dołącza do niego na ostatni fragment w ciekawym lesie. Czeka nas tam tylko jeden krótki podjazd, a po za tym praktycznie każdy metr trasy gwarantuje dobre zjazdowe emocje. Przejazd w miare sensownym tempem, zajął nam ponad 16 minut samej jazdy, nie licząc kilkunastu postojów na odpoczynek, bo trasa zdecydowanie potrafi zmęczyć. Odczucia są takie jak by połączyć kilka różnorodnych tras DH w jedną.

Wrażenia Justyny

Przy okazji wizyty w Słowenii, postanowiliśmy po drodze zahaczyć o zupełnie nowe rowerowe miejsca i w ten sposób wybór padł na austriackie Petzen. Wcześniej niewiele słyszałam o tym bike parku, poza informacją, że jest tam długa i łatwa trasa (czyli idealnie do testowania roweru typu trail!). Gdy dojechaliśmy na miejsce, zaskoczył mnie rozmiar samej góry i długość wyciągu. Wyobraźcie sobie, że z Polski jedziecie płaską jak stół drogą i nagle przed Wami wyrasta wysoki szczyt – tak mniej więcej prezentuje się Petzen. Dzięki temu bike park może się pochwalić długimi trasami, na których czas przejazdu średnim tempem zajmuje około 20 minut.

Na pierwszy ogień poszedł Flow Trail, który niby składa się z samych muld i zakrętów, ale jest tak niesamowicie klimatyczny, a jednocześnie wymagający pod względem kondycyjnym, że ciężko się na nim nudzić. Wszystkie przeszkody są przejezdne i skonstruowane w taki sposób, że początkujący zjedzie bezpiecznie spokojnym tempem, a zaawansowany rowerzysta będzie bawił się na muldkach traktując je jak hopy. Inaczej sytuacja ma się z trasą Thriller – mała trailóweczka od Whyte to za mało na tę trasę (a tak naprawdę przydałyby się hamulce-żylety). Bardzo szybko zdałam sobie sprawę, że z tą trasą nie wygram i pokornie wróciłam na Flow Traila, jak się okazało z relacji Mareczka – całkiem słusznie. Miliony luźnych kamieni na stromiźnie byłyby idealne dla Fuzza, który został w Polsce…

Oceniając jednak całość bike parku jest to przyjemne miejsce na 1-2 dni jazdy, z uwagi na obecność tylko dwóch tras, za to obowiązkowe do odwiedzenia jeśli tylko macie je po drodze. Niesamowicie przyjemny Flow Trail, który ochrzciliśmy mianem “po prostu flow” daje Wam 20 minut czystej radości i zabawy. Jeśli lubicie kamieniste, wąskie i strome trasy – polubicie się z Thrillerem, który Was zmieli, przetrawi i wypluje, ale da ogromną satysfakcję z przejazdu. Osobiście jestem na tak i chciałabym tam wrócić w przyszłym roku, tym razem na troszkę dłużej.

Podsumowanie

Zdecydowanie polecamy, aby odwiedzić Bike Park w Petzen! Owszem, nie znajdziemy tu bardzo rozległej sieci tras, ale jest to miejsce do którego obydwoje wrócimy z miłą chęcią. Wizytówka tego miejsca, czyli Flow Coutry Trail, to niesamowita jazda z płynnością, której do tej pory nie spotkałem w innych miejscach. Bardziej doświadczeni rowerzyści na pewno docenią również Thrillera wraz z wariantami EWS. Przy wszystkich trasach widać ogrom pracy, który został w nie włożony, a efekt finalny daje nam niesamowite wrażenia z jazdy. Dodatkowo, polecam dłuższy pobyt w tej okolicy, ponieważ, aby zobaczyć wszystko co ten region ma do zaoferowania, powinniśmy odwiedzić jeszcze trasy enduro w pobliskiej Jamnicy ( “Jamnica Single Trail Park”), oraz ewenement na skalę światową, czyli “Black Hole Trail”, który jest jedyną oficjalną podziemną (!) trasą o charakterze enduro. Ten mały fragment pogranicza Austrii i Słowenii potrafi nam dostarczyć mnóstwa rowerowych atrakcji!

Wskazówki praktyczne:

  • Petzen wchodzi w skład sieci Austriackich bike parków o nazwie MTB ZONE.
  • Wszystkie aktualne informacje na temat bike parku, oraz rozkład jazdy wyciągu, możemy znaleźć na stronie: mtbzone-bikepark.com/petzen
  • Całodniowy karnet dla dorosłych to koszt 30 EUR, ale Petzen w 2021 roku honoruje również kartę “Gravity Card”.
  • Na miejscu do naszej dyspozycji mamy gastronomie, sklep, serwis i wypożyczalnie rowerów, do tego myjki, punkt ładowania e-bike’ów, oraz pełną informację na temat okolicy.
  • Flow Country Trail będzie super opcją nawet dla początkujących rowerzystów. Aby po nim zjechać nie potrzebujemy też żadnego super roweru. Jedyne, co powinniśmy mieć, to skuteczne hamulce, komplet ochraniaczy i rozsądek w głowie. Jeśli dostosujemy prędkość na trasie do własnych umiejętności to będziemy się świetnie bawić, uważajmy jednak bo bardzo łatwo jest się zapomnieć i bardziej rozpędzić.
  • Thriller i EWS to trudna trasa przeznaczona tylko dla doświadczonych rowerzystów i na nią przyda się nam dobre zawieszenie z przodu i z tyłu.
  • Na typowych zjazdówkach w Petzen też będziemy się dobrze bawić, a te bardziej płaskie odcinki Thrillera, możemy ominąć przejeżdżając kawałkiem flow traila. Najlepszym wyborem jednak wydaje mi się że będzie rower typu enduro / superenduro.
  • Nie nocowaliśmy w samym Petzen, ale widać tam było domki do wynajęcia, a część ludzi nocowała poniżej parkingu.
  • Na dłuższy rowerowy pobyt polecam nocleg w Jamnicy w Eco Hotelu Koros. Miejsce oddalone o ok 20 km od Petzen znajduje się w samym sercu kompleksu ścieżek enduro “Jamnica Single Trail Park”. Więcej informacji znajdziecie na stronie: bikenomad.com
  • Jeśli chcecie doświadczyć czegoś nowego i jedynego w swoim rodzaju to ok 10 km od Petzen znajduje się jedyna oficjalna podziemna trasa rowerowa enduro, czyli “Black Hole Trail”.

Wpis powstał we współpracy i przy wsparciu Bike Nomad oraz MTB ZONE Bikepark Petzen. Dziękujemy!